środa, 28 lutego 2018

‘’Odnaleziony po latach” – Agnieszka Szygenda

Każdy w pewnym momencie życia zaczyna odczuwać znużenie i chęć do wprowadzenia szeregu zmian. Dobra praca, mieszkanie i odchowane dziecko to powinny być powódy do radości i spokoju o przyszłość. Jednak są wydarzenia, które powodują, że nasza dotychczasowa rutyna okazuje się ciężarem. Nagle chcemy wszystko zmieniać, decydujemy się na odważne kroki i robimy wszystko, aby ponownie odzyskać szczęście oraz spokój. Czasem nasze wybory okazują się błędne albo zbyt pośpieszne, jednak zawsze warto wierzyć w siebie i postępować zgodnie z sumieniem.

Około pięćdziesięcioletni mężczyzna w jednym momencie traci pracę, zdrowie oraz syna, który wyprowadza się do swojej matki. Te wydarzenia uświadamiają mu, że powinien coś zmienić w swoim życiu, bo jeszcze chwila, a stoczy się na dno. Postanawia wyprowadzić się na drugi koniec Polski. Kupuje dom nad jeziorem, zaczyna wszystko od nowa i nawet nie przypuszcza jakie niespodzianki skrywa jego nowe mieszkanie. Podczas remontu odkrywa w podłodze właz, który prowadzi do piwnicy, a tam znajduje teczkę skrywającą tajemnicę z II wojny światowej. Czy uda mu się rozwiązać zagadkę?

,,Całe życie byłem raczej zadaniowy, jak zresztą każdy przeciętny gość. Prowadziłem normalne życie, które nagle zostało wywrócone do góry nogami. To nieoczekiwane odkrycie mną wstrząsnęło. Byłem nikomu niepotrzebny, niechciany, w dodatku u schyłku życia zostałem Deklem. Cała moja spuścizna przepadła.” 

Nie do końca potrafiłam wchłonąć w tę lekturę. Tym razem narracja pierwszoosobowa nie zbliżyła mnie do bohatera, a może zadziałała wręcz na odwrót. Cały czas miałam mieszane uczucia, bo po prostu czegoś mi brakowało i wiele rzeczy mnie irytowało.

Główny bohater – bezimienny, zresztą jego prawie dorosłego syna poznajemy jako bezimienne Dziecko, które podkrada mu alkohol, fajki, a ojciec przez obecność swojej jedynej latorośli nie może sprowadzać sobie panienek do domu – jest mężczyzną, który użala się nad sobą niczym baba i przechodzi ze skrajności w skrajność. Raz chce zerwać z paleniem, bo przecież musi dawać Dziecku przykład, ale gdy tylko syn wyjeżdża, zalega przed telewizorem z fajkami i piwem. Raz chce się zmienić, a raz ma wszystko w dupie. Połowa książki to monolog i wewnętrzna wojna z hormonami. To nie było zbyt interesujące.  


,,Zamiast ustanowić w domu nakazy, brnąłem w zakazy, które działały na Dziecko jak płachta na byka. Rodzice, uczcie się na moich błędach.”

Forma książki też jest dość interesująca. Wyżej już wspomniałam, że główni bohaterowie są bezimienni, ale to jakoś strasznie nie utrudniało mi czytania. Jednak całość to generalnie monolog pana po czterdziestce, który postradał rozum przez chorobę (na dobrą sprawę to właściwie nie jest pewny, czy rzeczywiście jest chory). Jest to taki pamiętnik, ale bez podziału na konkretne dni czy okresy.

Było trochę o minusach, więc wypada także napisać o rzeczach, które przypadły mi do gustu, bo wbrew pozorom takie były. Niewątpliwie najlepszym wątkiem tej książki były dokumenty z II drugiej wojny światowej. Dzięki nim, główny bohater, miał jakiś cel i chociaż na chwilę zapomniał o swoim trudnym życiu. Jego śledztwo było dość interesujące, chociaż jego wynik był do przewidzenia. Mimo wszystko, z dużym zaciekawieniem śledziłam jego poczynania.

,,Każdy jest inny, różnimy się wrażliwością i doświadczeniami.”

Na rozwój akcji musieliśmy czekać dokładnie przez połowię książki. Wyprowadzka na drugi koniec Polski była strzałem w dziesiątkę, a tamto miejsce dobrze zadziałało na psychikę głównego bohatera. Zaciekawiła mnie też historia miejscowości, w której zamieszkał. Dzięki tej nutce historii, ta cała opowieść nie była taka bezpłciowa, monotonna i skupiona na emocjach.

,,Odnaleziony po latach” to książka, która pokazuje siłę ludzkich emocji, a także to, jak wpływają na nas wszelkie zmiany. Całość ma dość pozytywny wydźwięk, wszystko kończy się dobrze i główny bohater wygrywa walkę ze sobą. Nie jest już szczurem harującym, żeby mieć pieniądze na utrzymanie sobie oraz syna. Przysłużył się także innym, bo w końcu rozwiązał zagadkę, którą od II wojny światowej skrywał jego dom.

Gdy odłożyłam ,,Odnalezionego po latach”, nie wiedziałam co mam myśleć. Podobało mi się? Nie podobało? Mój stosunek jest chyba neutralny, bo jednak w pewnym momencie zainteresowałam się tą historią. Ma ona w sobie pewien przekaz, ale nie do końca przekonała mnie forma narracji i przez to fabuła naprawdę straciła w moich oczach. Mimo wszystko uważam, że każdy zainteresowany powinien sam ją przeczytać i wyrobić sobie zdanie.







Ocena: 5/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Edipresse








Patrycja Bomba 

1 komentarz:

  1. Ja mimo wszystko byłam mile zaskoczona tym tytułem, dostałam trochę więcej niż oczekiwałam :)

    OdpowiedzUsuń