sobota, 10 lutego 2018

‘’Przełom” – Michael C. Grumley

Co byście zrobili, gdyby okazało, że światu grozi wielkie niebezpieczeństwo? Zrobili wszystko, aby powstrzymać zagładę, bez patrzenia na skutki podejmowanych decyzji? A co jeśli nasze dobre intencje nie do końca sprzyjają bezpieczeństwu innych ludzi? Często nie ma dobrego wyjścia z niektórych sytuacji i ktoś musi wziąć ma barki ciężar opracowania jakiegoś planu. Jednak w tym wszystkim zawsze znajdzie się osoba, która próbuje namieszać i nie do końca zależy jej na dobru sprawy, a jedynie na własnych celach.

Okręt podwodny, który znajduje się w głębinach Morza Karaibskiego zostaje zmuszony do przerwania swojej misji. Są osoby, które pragną rozwiązać zagadkę tajemniczych problemów technicznych, a jednym z nich jest John Clay. Podczas śledztwa poznaje grupę biologów morskich, będących blisko historycznego odkrycia – sposobu porozumiewania się z delfinami za pomocą specjalnego programu komputerowego. Alison i jej ekipie udaje się nawiązać kontakt ze zwierzętami, a od nich dowiaduje się wielu rzeczy na temat tajemniczego obiektu, który został zlokalizowany w morzu. Okazuje się, że laboratorium musi podjąć współpracę z wojskiem, chociaż doświadczenie Alison mówi jej, iż nie powinna im ufać. Jedyną osobą, która wydaje jej się uczciwa jest właśnie John i razem próbują rozwikłać skomplikowaną zagadkę. Czy im się uda? Jaki związek ze sprawą będzie mieć trzęsienie ziemi na Antarktydzie?

,,Will, znasz się na hakowaniu?
Przytaknął skinieniem.
- W poprzedniej pracy byłem ,,białym kapeluszem”.
- A co to takiego? – zapytał Caesarie.
- Ludzi, którzy hakują komputery w złych celach nazywa się ,,czarnymi kapeluszami”. – Wyszczerzył zęby w uśmiechu. - ,,Białe kapelusze” to ci, którzy ich łapią.”

Muszę przyznać, że opis tej książki naprawdę mnie zaintrygował i zrobiłam dla niej mały wyjątek. Nie przepadam za powieściami z gatunku science fiction, a ,,Przełom” miał pewne elementy nawiązujące właśnie do fantastyki naukowej. Jednak całość miała raczej inny wydźwięk, bardziej realny niż może zdawać się na pierwszy rzut oka. Topnienie lądolodów, zmiana poziomu oceanów czy żywioły niszczące duże powierzchnie – brzmi znajomo? Owszem, bo to część naszego świata.



Autor wymyślił naprawdę świetną historię, w której zawarł ciekawe nowinki – bardziej realne i trochę mniej realne. Z pewnością ma duże pojęcie o przeróżnych zjawiskach geograficznych i widać to na pierwszy rzut oka. Muszę przyznać, że akurat tą dziedzinę nauki lubię i czasem czytam o różnych zagrożeniach albo po prostu słyszę o nich w szkole. W przypadku ,,Przełomu” mamy do czynienia z kilkoma mocno przerysowanymi wydarzeniami – chociażby życiem ludzi na innych planetach, którzy dziwnymi portalami przedostają się na Ziemię. Jednak wiele spraw jest dość mocno aktualnych, bo w końcu dochodzi do zmian poziomu wód (w książce niby jest jej coraz mniej, a w rzeczywistości jest odwrotnie), a lądolody topnieją i kto wie do czego ten proces doprowadzi. Może rzeczywiście kiedyś powstanie potężne tsunami, które zniszczy znaczną część lądów zamieszkanych przez ludzi?

,,Clay zauważył, że z tyłu za nią niektóre z odległych kul zaczęły się przemieszczać. Zdawały się odrywać od pozostałych i unosić w stronę środka okręgu. Kolejno oddzielały się następne, aż płynęły ich całe dziesiątki. Clay zdał sobie sprawę, że kobieta wciąż trzyma go za rękę. Teraz uścisnęła ją serdecznie.”

Początkowo trochę ciężko mi się to czytało, bo jednak to całkiem inny rodzaj powieści i musiałam się do niego przyzwyczaić. Jednak bardzo szybko przywykłam do stylu autora oraz fabuły, w której można było znaleźć elementy bardziej naukowe. Muszę przyznać, że autor naprawdę mnie zaciekawił, chociaż nie przypuszczałam, iż jego książka zrobi na mnie aż tak duże wrażenie i  że nie będę mogła się od niej oderwać. Jak już rozpoczęła się akcja to zaczęła pędzić w zawrotnym tempie, a ja po prostu nie mogłam się doczekać aż poznam jej zakończenie.

Przez dłuższy czas zastanawiałam się jaki związek może mieć ze sobą odkrycie tajemniczego obiektu na dnie morza, rozmowy z delfinami prowadzone przez biologów morskich i trzęsienia ziemi na Antarktydzie. Jednak okazało się, że to wszystko ma głębszy sens i w późniejszym etapie, wszystkie wątki się połączyły.

Muszę przyznać, że pokochałam… delfiny. Nie głównych bohaterów, a właśnie te dwa delfiny, które były po prostu przesłodkie. Oczywiście zarówno John, jaki i Alison, to naprawdę świetnie wykreowane postacie i oboje mają w sobie coś, co podoba się czytelnikowi. Oczywiście czarne charaktery, jak to bywa, są obecne i wprowadzają do tej powieści trochę nieprzewidywalności i niepewności. 

No i to zakończenie… Człowiek już myśli, że wszystko pozamiatane, nic ciekawego się nie wydarzy, a tutaj autor jednak zrzuca bombę i ponownie zaskakuje! Już pogodziłam się z tym, że nie wszystko poszło po mojej myśli, a na ostatnich stronach sytuacja zmieniła się o sto osiemdziesiąt stopni.

,,Przełom” to świetny thriller z elementami science fiction oraz niebanalną fabułą. Całość bez wątpienia trzyma w napięciu i na dodatek możemy poznać kilka bardzo ciekawych nowinek natury bardziej geograficznej czy biologicznej. Nauka jest obecna w tej książce, ale z pewnością nie dominuje nad innymi wątkami. Całość dopełnia świetny styl autora oraz ciekawi bohaterowie, zwłaszcza dwa przecudowne delfiny! Polecam!

Książka pod patronatem BookParadise









Ocena: 10/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe








Patrycja Bomba 

2 komentarze:

  1. Bardzo mnie ciekawi ta książka, szczególnie, że taki thrillery to mój klimat :) Przeczytam na pewno!

    OdpowiedzUsuń
  2. no całkiem ciekawy pomysł na fabułę książki :)
    zaciekawiła mnie :)
    pozdrawiam
    cherryladyreads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń