czwartek, 8 lutego 2018

"Signum Sanguinem. Geneza" - Evanna Shamrock


"A gdy nadejdzie czas, małżonkowie znów się spotkają i ujrzą triumf ich miłości, która zmiażdży Zło. Poznają Prawdę, która mówi: gdy walczysz ze swoimi demonami, dajesz im siłę. Musisz je przyjąć i poznać, by w końcu je pokonać. I tak oto Światło pokona Mrok."

Nieznana wcześniej historia losów rodziny Zimmermannów.
Jakie tajemnice skrywali Andrzej i Aniela? Kim byli, zanim się poznali? Co spotkało ich syna, Joaquina Emila, przed dołączeniem do Naznaczonych? Kogo poznał podczas swojej wędrówki przez życie?
A przede wszystkim… Jakie sekrety skrywa przed światem?


Powracamy do świata, który wykreowała Evanna Shamrock. Przede wszystkim należy zaznaczyć, iż "Genezę" można czytać bez znajomości poprzednich części. Zupełnie nie przeszkadza w czytaniu ich nieznajomość, a radość z czytania jest nadal taka sama i na historię można spojrzeć nawet inaczej. 

Nareszcie mogę napisać parę słów o książce. Postaram się za bardzo nie rozpisywać, ale zrozumcie, że dość długo nie pisałam i czekałam na moment, aż będę mogła Wam napisać parę słów o książce.


"Chciałabym kiedyś stworzyć miejsce, w którym wiedza będzie dostępna dla wszystkich — oznajmiła, zerkając na Andrzeja zza kubka z herbatą.
— Już zostało stworzone, nazywa się szkoła — odparł beznamiętnie."
Geneza jest zdecydowanie odmienna od poprzednich części. Autorka wprowadza w niej totalną zmianę, która spowodowała, że nieco osłupiałam, poważnie. Moje zdanie o bohaterach, które wcześniej sobie wyrobiłam, ulotniło się w mgnieniu oka. I już sama nie wiem co myśleć. 
Zaskoczyli mnie wszyscy bohaterowie i w zasadzie mogę śmiało stwierdzić, że lubię wszystkich na jednym poziomie. Fajnie, że autorka postanowiła podzielić książkę na trzy różne etapy, dzięki którym mogliśmy poznać każdego bohatera jeszcze bardziej. Andrzej, Aniela i Joaquin Emil mają swoje chwile chwały i stają się bliżsi naszym sercom.

Ważne jest, aby czytać książkę od deski do deski, ponieważ przeoczenie czegoś może Was sporo kosztować. I uwierzcie mi, że to prawda. Sama autorka mi to mówiła i z początku uznałam ją za wariatkę, bo co może znaczyć ominięcie jednego zdania? Jednak teraz już wiem, że miała w pełni rację, bo gdybym coś pominęła, to zapewne musiałabym się wracać. Tutaj wszystko jest ważne, bowiem historia jest zawiła i nieoczekiwana. 

"Czasem, kiedy o tym myślę, zastanawiam się, czym jest kopuła, którą nad nim roztaczamy. Mam wrażenie, że go więzimy, nie pozwalamy mu poznawać świata tak, jak robią to inni.
— Inni? — Andrzej prychnął. — To on jest inny, Anielo. A naszym zadaniem jest ochrona go przed tym, co na niego czyha, i przed ludźmi, którzy uważają go za bękarta. Wiem, że starasz się widzieć ich w pozytywnym świetle, ale wierz mi, potrafią być źli do szpiku kości. Czasem zastanawiam się, kto jest gorszy, demony czy ludzie."
Podoba mi się, iż powieść z fantastyki przerodziła się w nieco psychologiczną. Chociaż nie przepadam za tego typu klimatami, akurat ten polubiłam i muszę przyznać, że czytało mi się książkę bardzo ciekawie, chyba najlepiej ze wszystkich części. Zaletą jest, iż nie zostaliśmy na maksa przytłoczeni psychologicznym biadoleniem, którego tak bardzo nie lubię. Po prostu jest tego trochę, a klimat powieści obrał ciekawą drogę.

Geneza jest ciekawym dodatkiem do poprzednich części, ale również genialnie sprawdza się jako odrębna część. Jest tutaj trochę akcji, ciekawych, zawiłych i tajemniczych wątków, a sama fabuła jest intrygująca. Myślę, że tę część lubię najbardziej ze wszystkich. Dlatego też zachęcam Was do jej poznania, a także innych dzieł Evanny Shamrock. Mam nadzieję, że spodobają się Wam tak jak mi. 


Ocena: 9/10


Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo autorce Evanna Shamrock.

1 komentarz: