sobota, 31 marca 2018

"Baśnik" - Beata Majewska



[źródło]
XX i XXI wiek przyniósł Nam wiele zmian. Już nikogo nie dziwią pary jednopłciowe, nastoletnie matki czy życie na tzw „kocią łapę”. Podobnie sytuacja przedstawia się ze związkami, w których mężczyzna jest dużo starszy od partnerki. Sprawa się jednak komplikuje, gdy sytuacja jest odwrotna i w związku to kobieta jest starsza od mężczyzny. Na taki związek społeczeństwo nie patrzy już tak przychylnie, a partnerzy często są obiektem drwin i kpiących spojrzeń. Z taką sytuacją musiała zmierzyć się Basia, bohaterka najnowszej powieści Beaty Majewskiej Baśnik, którą recenzuję dla Was, we współpracy z wydawnictwem Książnica.

Gdy po kilkunastu latach małżeństwa Basia dowiaduje się, że mąż opuszcza ją dla dużo młodszej instruktorki fitnessu, jej dotychczasowe życie legnie w gruzach. Mimo że, małżeństwo nigdy nie należało do udanych, dopiero teraz kobieta odczuwa jak bardzo samotna stała się rezygnując ze wszystkiego na rzecz prowadzenia domu. Szalę goryczy przelewa fakt, że jej 17-letnia córka również postanawia ją opuścić i zamieszkać z ojcem oraz jego młodszą kochanką. Zrozpaczona Basia snując się samotnie po wielkim domu ma wrażenie, że jej życie właśnie dobiegło końca. Jednak szansa na szczęście pojawia się w najmniej spodziewanym momencie.

"Samotność ćmi w sercu jak bolący ząb, ale tego cierpienia nie da się załagodzić żadną tabletką..."

Gdy w klubie fitness, którego w dniu rozwodu właścicielką staje się Basia, pojawia się Marcin serce kobiety zaczyna bić szybciej. Niezwykle przystojny, młody mężczyzna zdaje się oczarowany nową szefową i robi wszystko, by kobieta zwróciła na niego uwagę. Basia jednak, regularnie odrzuca wszystkie jego awanse, ponieważ jest przerażona myślą, że miałaby się związać z dużo młodszym od siebie mężczyzną, mimo iż on sam nie jest jej obojętny. Jednak serce nie zna pojęcia wieku i nie można go oszukać. Czy Basia odważy się zaryzykować, by w końcu odnaleźć upragnione szczęście?

Kolejna książka Beaty Majewskiej i kolejna szansa, na wyrobienie sobie zdania o twórczości tej autorki. Do tej pory przeczytałam dwie powieści p. Beaty, z czego jedna była kompletnym niewypałem, natomiast druga naprawdę ujęła mnie za serce. Obie recenzje możecie przeczytać TU i TU. Jak jednak było w przypadku Baśnika? Okazuje się, że matka nauk – matematyka, jest obecna nawet w literaturze i najnowsza powieść p. Beaty to średnia wyciągnięta z jej dwóch poprzednich książek, które miałam przyjemność recenzować.

[źródło]

Zacznijmy może od tego, co uważam za najsłabszy element powieści. Podobnie jak w przypadku Konkursu na żonę, bardzo przeszkadzała mi schematyczność niektórych wątków tej historii. Nie jest ona aż tak drastyczna jak w przypadku pierwszej recenzowanej przeze mnie książki p. Beaty, nie mniej jednak niektóre losy bohaterów, można było poprowadzić troszeczkę inaczej, nie powielając znanych już i wielokrotnie stosowanych zabiegów. I nie mówię w tym wypadku o samym pomyślę na fabułę, w końcu mamy do czynienia z romansem, więc każdy z Nas może domyślać się co będzie głównym wątkiem tej historii. Nie mniej, autorka wprowadziła do powieści, kilka ciekawych wątków pobocznych, które skutecznie ożywiły akcje i w pewnym stopniu odwróciły uwagę od mankamentów fabuły.

"A może powinnam poddać się fali szczęścia i cieszyć chwilą, choćby miała trwać krótko i przynieść ze sobą żal, że Ją utraciłam? A może żadnej straty nie będzie? Chyba lepiej choć przez moment być tak naprawdę bardzo szczęśliwym, aż po koniuszki palców i najgłębiej jak można, niż całe życie drżeć ze strachu przed ewentualną porażką?"

Bardzo podoba mi się natomiast, że Baśnik to nie tylko romans, ale także powieść która porusza temat przemocy domowej, zarówno tej fizycznej jak i psychicznej. Zwykle zaczyna się niewinnie, od drobnych, ciągłych złośliwości, lekkich popchnięć oraz szturchnięć. Z czasem sytuacja się zaognia, aż któregoś dnia dochodzi do pierwszego uderzenia, a potem wszystko postępuje lawinowo. Baśnik to obraz kobiety, która mimo iż uwolniła się od fizycznego bólu, ciągle cierpi psychicznie. To kobieta zakompleksiona, mająca zniekształcony obraz własnej osoby i dla której jedyną szansą na normalne życie, jest mężczyzna który kocha ją bezwarunkowo, bez względu na wszystko.

Najnowsza książka Beaty Majewskiej to bardzo lekka, kobieca lektura, którą czytałam z prawdziwą przyjemnością. To historia która udowadnia, że życie nie kończy się po rozwodzie, a koniec jednocześnie oznacza początek czegoś zupełnie innego, czegoś co może przynieść Nam szczęście w najmniej spodziewanym momencie. Serdecznie polecam tę historię wszystkim miłośniczkom lekkich niezobowiązujących romansów. 

OCENA 8/10 

Za powieść serdecznie dziękuję wydawnictwu Książnica



Anna Pawłowska 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz