sobota, 3 marca 2018

"Całe miasto o tym mówi" - Fannie Flagg [RECENZJA PRZEPREMIEROWA]


         Zwykle trzymam się terminarza w mojej recenzenckiej „pracy”, ale dla jednej książki zrobiłam wyjątek. Właśnie dla tej. I nie żałuję.

       „Całe miasto o tym mówi” to saga rodzinno-sąsiedzka. Fabuła rozpoczyna się w XIX wieku w USA, gdzie pewien szwedzki imigrant, Lordor, kupuje ziemię i zakłada farmę. Po pewnym czasie wokół niego gromadzą się kolejni osadnicy, którzy stają się pionierami małej amerykańskiej społeczności z nordyckimi korzeniami. Mimo powyższego sam fundator odczuwa, że brakuje mu żony. Postanawia więc, korzystając z korespondencyjnego biura matrymonialnego, znaleźć sobie wybrankę serca. Tymczasem w Chicago młoda szwedzka pokojówka odnajduje w gazecie ogłoszenie Lordora...



      Opowieść rozgrywa się na przełomie trzech stuleci, więc Drogi Czytelniku możesz sobie wyobrazić rozmach samej powieści, mnogość bohaterów i ich życiorysów. Przed przystąpieniem do lektury zastanawiałam się, jak autorka zamierza poprowadzić historię mieszkańców przez tak długi okres i czy w ogóle będzie to możliwe. Obawiałam się nawet, że powieść może przypominać wypełnioną datami i zawierającą pobieżne opisy kronikę. Tymczasem Fannie Flagg to się udało. I to jak! Mimo, iż bohaterów jest całe mnóstwo, wielu z nich wzbudziło we mnie ciekawość i z uwagą śledziłam ich losy. Żałuję, że autorka nie zdecydowała się na napisanie kilku książek, gdyż wiele z tych osobowości zasłużyło na oddzielny tom, poświęcony tylko im samym. Niemniej jednak rozumiem jaki był cel nadrzędny skondensowania całej fabuły do około czterystu pięćdziesięciu stron. Moim zdaniem autorka zamierzała przekazać w ten sposób czytelnikom, że wszystko ma swój początek i koniec, lecz ten koniec jest też początkiem czegoś nowego. Ludzie rodzą się umierają, małe miasteczka powstają, kwitną, podupadają, aż zostają wchłonięte przez większe. Jednak koniec życia (człowieka czy miasta) wcale nie musi być smutny.

        Historie poszczególnych bohaterów są zróżnicowane: wesołe, zabawne, ale również tragiczne. Mimo niektórych przykrych wydarzeń, atmosfera książki jest niezwykle pogodna. Zachwyciło mnie poczucie wspólnoty, jaką odczuwali wobec siebie mieszkańcy tej małej społeczności oraz autentyczna bliskość ich relacji. W powieści zdarzały się jednostki, które wyróżniały się na tle pozostałych, jednakże ich wyjątkowość ukazana była w kontekście ich relacje z innymi.

       Myślę, że nawiązane między postaciami więzi są kluczem do wyjątkowości całej opowieści. Samo w sobie miasteczko nie było jakoś oryginalne. Tymczasem jego rozwój mnie osobiście zaciekawił.

      Książka oprócz swojego niezaprzeczalnego uroku, jest również zabawna. Humor jest raczej subtelny, z małymi wyjątkami np. okoliczności śmierci Verbeny Wheeler są przykładem dowcipu... niższych lotów.

        Zauroczył mnie pomysł ze Spokojnymi Łąkami, choć nie ukrywam, że wydaje mi się, że nie jest on do końca oryginalny (podpowiem, że mam tu na myśli film z lat 90-tych, komedię, w której jest wykorzystany podobny motyw). Natomiast jeśli chodzi o wykonanie, to jest on niezwykle udany i przede wszystkim dla czytelnika pokrzepiający. Przyznaję, że fragmenty poświęcone temu miejscu były dla mnie najbardziej interesujące.

         Czego mi zabrakło w książce? Może nagłych zwrotów akcji, choć to nie ten gatunek literacki, w którym takie momenty są kluczowe. Sama fabuła jest przewidywalna, choć różnorodna. Finał powieści jest satysfakcjonujący, ale nie zaskakujący. Jak już wcześniej wspomniałam przydałoby się rozwinąć wiele wątków biograficznych dotyczących pewnych mieszkańców. Podejrzewam, że niektóre osoby mogą się czuć lekko zagubione w gąszczu wielu nazwisk i imion.

       Językowo nie mam książce nic do zarzucenia, poza kilkoma błędami, polegającymi na braku odstępu między wyrazami, jednak myślę, że przed pierwszą publikacją zostaną one przez Wydawnictwo wyłapane i usunięte.

        Niniejsza recenzja dotyczy bowiem książki, która jeszcze nie jest dostępna w sklepach, dlatego proszę Drogi Czytelniku zapamiętaj sobie datę jej premiery: 14 marca br. W tym dniu książka Fannie Flagg będzie dostępna dla chętnych, którzy są ciekawi tego co autorka „Smażonych, zielonych pomidorów” tym razem naskrobała.

Ocena 10/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.



Anna Mackiewicz

1 komentarz:

  1. Książka ma ładną okładkę, ale co do treści, to mam wątpliwości. Zobaczymy. Na razie ląduje na liście rezerwowej.

    Pozdrawiam. i zapraszam do mnie :)
    Kasia
    http://misskatherinesblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń