poniedziałek, 19 marca 2018

‘’Graffiti moon” – Cath Crowley


Młodość to chyba najpiękniejszy okres w życiu człowieka, ale także bardzo ciężki. To właśnie wtedy poznajemy świat, uczucia oraz samych siebie. Kształtujemy swój charakter i zaczynamy rozumieć, kim tak naprawdę jesteśmy i kim mamy możliwość się stać. To ostatni moment na pierwsze miłości, przeżywanie przeróżnych przygód ze znajomymi i popełnianie irracjonalnych błędów. W pewnym momencie kończy się beztroska, a zaczyna się prawdziwe życie. Bohaterowie książki Cath Crowley znajdują się pomiędzy tymi dwoma etapami i łapią jeszcze ostatnie chwile dzieciństwa, ale już jedną nogą są w innej, dorosłej rzeczywistości.

Lucy szuka tajemniczego chłopaka, który maluje w mieście graffiti. Jest zakochana w jego pracach, ale także wydaje się jej, że samego nieznajomego darzy dużym uczuciem. Ed spotykał się kiedyś z Lucy, ale ich randka skończyła się złamanym nosem – czyli kompletną tragedią. Dylan kocha Daisy, ale nie potrafił tego okazać we właściwy sposób. Jazz i Leo powoli zaczynają rozumieć, że mają się ku sobie. Co z tego wyniknie?

,,- Lucy, człowiek ma szczęście, jeśli miłość kończy się czymś, co po dodaniu wody jeszcze w ogóle będzie się nadawało do spożycia – odparła.”


Zaczęłam czytać i od razu pochłonął mnie klimat tej książki. Poczułam się jakby w innym świecie, który z pewnością miał swoje uroki. Na pewno to wszystko kojarzyło mi się z czasami PRL w Polsce (chociaż akcja absolutnie nie toczy się w Polsce), ponieważ ci młodzi ludzie wydawali się żyć w naprawdę ciekawych czasach, takich bez komputerów i wszechobecnej elektroniki. Spędzali  ze sobą czas, przeżyli wspaniałe dwadzieścia cztery godziny, które zmieniły ich życie, umocniły przyjaźnie i wyjaśniły wiele spraw.

Bohaterowie znajdują się u progu dorosłości, więc przeżywają pierwsze miłości, rozstania, problemy natury osobistej czy rozczarowania. Jednak w tym wszystkim są tacy beztroscy i może wydawać, że zachowują się dziecinnie, ale tak nie jest. Cóż, w aktualnych czasach, młodzi ludzie za wszelką cenę starają się być tacy dorośli, niezależni i wydaje im się, że posiadają wiedzę całego świata. Na pewno ma na to wpływ internet oraz telewizja, które potrafią skutecznie zmanipulować. W przypadku ,,Graffiti moon”, młodzież zachowuje się adekwatnie do swojego wieku i to mi się podoba. Jestem osobą, która jeszcze pamięta czasu bez facebooka i bardzo chętnie cofnęłabym się o kilka lat, do czasów, gdy przebywało się ze znajomymi od świtu do nocy. 



Jest to bardzo przyjemna książka dla młodzieży i na pewno wartościowa. Pokazuje, że trzeba biec za własnymi marzeniami i być wiernym własnym ideałom. Nawet upadki nie przekreślają naszej szansy na szczęście, a jedynie nas umacniają. Wszyscy bohaterowie mają swoją historię oraz problemy. Gównie jest mowa o Lucy i Edzie, którzy też są narratorami i opowiadają o bieżących wydarzeniach, ale także momentami wracają do przeszłości.

,,To jest chybna tak jak ze sztuką. Widziałam w mamie i tacie bardziej siebie niż ich. Patrzę, jak ze sobą rozmawiają, jak się śmieją. Kto powiedział, że romantyczna miłość umarła? Nieprawda. Po prostu mieszka w składziku.”

Fabuła jest naprawdę ciekawa i toczy się głównie wkoło miłości oraz związków. Jednak wśród młodzieży po prostu takie tematy górują, więc książka powinna się spodobać. Początkowo myślałam, że po prostu będzie ona nudna, ale na szczęście nie rozczarowała mnie. Akcja może nie była obezwładniająca i trzymająca w napięciu, ale czułam taki pierwiastek zaciekawienia.

Podobały mi się również rozdziały, w których to Poeta opisywał wydarzenia, ale robił to wierszem. Nie były to dzieła sztuki i trzynastozgłoskowce na miarę Mickiewicza, ale muszę przyznać, że naprawdę się uśmiałam. Humor w tej powieści odgrywa naprawdę ważną rolę i z pewnością urozmaica treść.

W zakończeniu zaczęło się trochę więcej dziać i to mi się podobało. Czułam też niepokój, bo nie do końca wiedziałam, czy doczekam się happy endu. Nie lubię szczęśliwych i banalnych zakończeń, ale w przypadku tej książki, po prostu nie wyobrażałam sobie, że może skończyć się nie po mojej myśli. Na szczęście wszystko poszło tak, jak oczekiwałam.

Myślę, że ,,Graffiti moon” to książka godna polecenia i bez wątpienia warta przeczytania. Od  samego początku urzekł mnie jej klimat, fabuła oraz treść pozbawiona nowoczesnej technologii i elektroniki. Po prostu w nią wsiąknęłam, polubiłam bohaterów, zżyłam się z nimi i z wielką przyjemnością czytałam o ich przygodach. Świetna młodzieżówka, napisana prostym językiem, z narracją w pierwszej osobie, która pozwala zrozumieć bohaterów i wejść w ich głowy.







Ocena: 9/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Jaguar





Patrycja Bomba 

1 komentarz:

  1. Oo właśnie kończę czytać tę powieść i będę o niej pisać. Klimat również niesamowicie mnie porwał, choć pierwsze strony poszły mi opornie. Podoba mi się to, jak poetycko jest w tej książce opisywana rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń