„Kucharz” – autor: Katarzyna Szumska, ilustracje: Małgorzata Detner

[źródło]
   Kiedy byłam w liceum, moi profesorowie odgrażali się, że jak nie będziemy się uczyć to „trafimy do szkoły gotowania na gazie”. Wiele się od tego czasu zmieniło, a statut kucharzy oraz samo gotowanie znacznie urosło w oczach przeciętnego obywatela. Przygotowanie posiłku nie jest już tylko obowiązkiem lub zajęciem dla mało ambitnych jednostek, ale formą dobrej zabawy, spędzania czasu ze znajomymi, a nawet sztuki. Dodajmy do tego całkiem niezłe pieniądze, które idą za najbardziej znanymi kucharzami oraz popularność kulinarnych programów telewizyjnych. Odpowiedzią na zainteresowania młodego pokolenia tym tematem jest gra „Kucharze”.



SPECYFIKACJA PRODUKTU:
Ilość graczy: 2-4 graczy
Czas gry: 15-40 minut
Wiek graczy: od 4 roku życia

PUDEŁKO ZAWIERA:
  • dwustronną planszę;
  • 60 żetonów ze składnikami;
  • 25 kart z przepisami;
  • 4 pionki;
  • kostkę;
  • instrukcję.
   Co mnie zaskoczyło? „Kucharz” to nie jedna, ale aż trzy zupełnie różne gry: „Kuchenny wyścig”, „Tajemniczy przepis” oraz „Gra w pamięć”.

   Pierwsza z nich, „Kuchenny wyścig”, polega na jak najszybszym zdobyciu składników niezbędnych do przygotowania wylosowanych przez siebie trzech potraw. W tym celu rozkładamy planszę oraz układamy żetony zgodnie z ich kolorem/rodzajem na rysunkach przedstawiający daną grupę składników (czyli np. jajka do nabiału, buraki do warzyw). Gracze otrzymują po trzy karty z przepisami. Każdy gracz wybiera sobie również pionek, którym będzie poruszał się po prostokątach stanowiących obwódkę planszy. Kierunek ruchu po polach wskazuje niebieska strzałka. Pierwszy zaczyna najmłodszy gracz, który rzuca kostką. Liczba wyrzuconych na kostce oczek determinuje liczbę pól, które ma pokonać. Każde pole jest oznaczone jednym z pięciu kolorów, które odpowiadają określonej grupie składników (np. pomarańczowe pola oznaczają owoce, żółte zboża). Stawiając pionek na polu o określonym kolorze (np. pomarańczowym) wybieramy składnik z danej kategorii (czyli w tym przypadku możemy wybrać spośród owoców truskawki, banany itd.). Wygrywa osoba, która zbierze wszystkie składniki. Nadmieniam, że fakt obejścia całej planszy nie ma znaczenia dla rozgrywki.

   Jakie są nasze wrażenia z tego wariantu gry? Przede wszystkim była to zabawa, która najlepiej się sprawdziła i która najbardziej podobała się innym m graczom. Czas rozgrywki jest zgodny z tym co napisano w specyfikacji. Ważna sprawa, która kulała również w „Grze na pamięć”: część składników występuje w jednym egzemplarzu i jeśli dwóch graczy ma do przygotowania potrawę z jego użyciem to może zaistnieć problem, że gracz, który się spóźni w wyścigu po ten składnik nie będzie mógł przygotować dania, co finalnie przekreśli jego szanse na wygraną. Według mnie może to mocno osłabiać zaangażowanie gracza, dlatego myślę, że warto wprowadzić zasadę, iż jest możliwość zabierania tego produktu innemu graczowi. Mogłoby to nastąpić w momencie, gdy dany pionek stanąłby na polu, do którego należy pożądany przez nas składnik.

   „Tajemniczy przepis” to klasyczny wyścig, kto pierwszy ten lepszy. Żeby jednak nie było monotonnie plansza jest usłana pułapkami i nagrodami. Rozgrywka jest prosta, w pełni losowa i najmniej nam przypadła do gustu. Przede wszystkim dlatego, że nie wymaga żadnego zaangażowania intelektualnego, za to trzeba posiłkować się instrukcją, gdyż zapamiętanie które pole jest polem nagrody/pułapki i co czeka gracza, wymaga czasu. Na dłuższą metę gra jest monotonna i ma pewien irytujący moment: stając na polu numer 16 dostajemy podwójnego bonusa, który doprowadza szczęśliwca na metę. Wydaje mi się, że jest to nadmiar szczęścia, który decyduje o zbyt wczesnym zakończeniu rozgrywki.

   Ostatni wariant najbardziej mi się spodobała. Jest to bardziej rozbudowane memory; każdy gracz otrzymuje kilka kart z przepisami dań, a składnikami są żetony, które są odwrócone tyłem, tak aby gracze nie widzieli jaki składnik stanowią. Celem gracza jest odnalezienie potrzebnych produktów spośród sześćdziesięciu żetonów. Istotnym dla samej gry jest ich rozłożenie – najlepiej w sześć rzędów po dziesięć sztuk każdy. Ważne jest to, aby pomiędzy żetonami zachować odpowiednią odległość, gdyż gwarantuję, że w trakcie gry komponenty mogą się mieszać (nie tylko w oczach). Jak widać zasady gry są proste, ale rozgrywka taką już nie jest, gdyż sześćdziesiąt żetonów to naprawdę sporo. Wady? To co już wcześniej wspomniałam – brak większej ilości niektórych żetonów-składników. W momencie, kiedy jeden z graczy wylosuje ten wyjątkowy składnik, drugi gracz już nie ma szans ukończyć jako pierwszy rozgrywki. W tym przypadku nie ma jednak możliwości, aby w jakikolwiek sposób brakujący składnik zabrać drugiemu graczowi.

   Komponenty gry są ładne pod względem graficznym i nie mam zastrzeżeń co do jakości ich wykonania.

   Podsumowując, walorem „Kucharza” jest to, że nawet najmłodszy gracz znajdzie tam grę dla siebie. Czas gry może być różny i to również jest jej zaletą. Jej plusem jest także oryginalna tematyka i estetyka. Wadą jest to, że niektórych składników (żetonów) jest za mało (tylko jedna sztuka), o czym już wspominałam w recenzji. Drugi minus to fakt, że losowość ma znaczenie w rozgrywkach, co niektórym może przeszkadzać. Jednak biorąc pod uwagę zarówno zalety, jak i wady to przeważają te pierwsze.

Ocena 8/10

Za możliwość przetestowania gry dziękuję wydawnictwu Zielona Sowa.


Anna Mackiewicz
Udostępnij w Google Plus

About Anna Mackiewicz

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz