Seria książek „Mr. Men” i „Little Miss” - „Pan Radosny”, „Pan Pośpiech”, „Pan Leniuszek”, „Pan Bałagan”, „Pan Bystrzak”, „Mała Buntowniczka”, „Mała Uparciuszka”, „Mała Pomocnica”, „Mała Złośnica” i „Mała Wstydnisia” - Roger Hargreaves

   Serie „Mr. Men” i „Little Miss” to zbiór osiemdziesięciu pięciu krótkich książeczek, których każda jest poświęcona jednemu z bohaterów prezentujących daną cechę charakteru. Można mieć obawy, czy przedstawione historyjki nie polegają na etykietyzowaniu jakiejś postaci, jednak ja nie miałam takiego wrażenia. W mojej ocenie intencją autora było przedstawienie pewnej cechy charakteru w kontekście jakiegoś problemu, a nie szufladkowanie. W naszym domu zagościli Panowie: Radosny, Pośpiech, Bystrzak, Leniuszek i Bałagan oraz Małe: Buntowniczka, Uparciuszka, Pomocnica, Złośnica i Wstydnisia. Co wynikło z naszego spotkania z tymi bardzo wyrazistymi osobowościami, opowiem w dalszej części recenzji.


   Zacznę od tego, że każda z wymienionych postaci jest inna, zarówno pod względem zachowania, jak i wyglądu. Przykładowo Pan Pośpiech przypomina trójkąt na dwóch nogach, zaś Pan Radosny to żółta, uśmiechnięta kulka. Książeczki pod kątem graficznym są bardzo proste, choć nie raz zaskakują zmianą perspektywy, z której ujęto danego bohatera, przedmiot czy nawet potrawę (np. rysunek ogromnego omletu Małej Uparciuszki). Mnie te ilustracje nie zachwyciły, choć bez wątpienia trzeba docenić kreatywność autora pod kątem bogactwa jego wyobraźni przy kreowaniu wizerunku ponad osiemdziesięciu różnych postaci.



   Ulubieńcami mojej córki zostały Mała Uparciuszka i Mała Buntowniczka, co w jej przypadku jest dość symptomatyczne. Podzielam jej upodobanie co do Małej Buntowniczki, gdyż zachowanie tej bohaterki jest bardzo nieszablonowe, zaskakujące i pozytywne (!). Podoba mi się również to, iż mimo, że Buntowniczka spotyka się początkowo z brakiem zrozumienia, to poznaje znajomych, którzy akceptują jej styl bycia. Co do Małej Uparciuszki to myślę, że każdy rodzic, który ma takiego „mocno asertywnego” typka w domu podsumowałby taką małą osóbkę cichym „skąd ja to znam?” popartym głośnym westchnieniem.



   Generalnie wrażenie po lekturze mam dość mieszane. Wspomniane wyżej tytuły, „Mała Wstydnisia” czy „Pan Pośpiech” były dla mnie w porządku, gdyż zamysł autora na fabułę i puentę były spójne. „Mała Wstydnisia” porusza kwestię nieśmiałości: zachowanie bohaterki jest nacechowane ogromnym lękiem przed światem zewnętrznym, a jednocześnie fabuła utworu rozwija się w takim kierunku, aby ta cicha osóbka otworzyła się i pokonała swoje ograniczenia. Bardzo spodobał mi się również pomysł, że spotyka ona na swej drodze podobną sobie osobę, z którą nawiązuje nić porozumienia. Według mnie przekaz tej historii był taki, że nie trzeba brylować w towarzystwie i pozostając sobą można kogoś poznać, nawet jeśli jesteśmy bardzo nieśmiali. Z kolei „Pan Pośpiech” to tytuł bardziej skierowany do rodziców niż dzieci, którzy są zagonieni w swoich obowiązkach, wszystko robią pędem i za razem „po łebkach”. Jest to opowiadanie o tym również, że tam, gdzie nasza cecha jest wadą, może się okazać w innym miejscu zaletą.



   Natomiast opowiadania takie jak „Pan Radosny” czy „Mała Pomocnica” nie zupełnie mi się przypadły do gustu. O ile pomysł na fabułę „Pana Radosnego” był całkiem niezły, to finał historii jest banalny, a zaproponowana „recepta na uśmiech” to dużo za mało. Natomiast co do „Małej Pomocnicy”, mimo że zarys opowiadania jest oryginalny (Mała Pomocnica nieudolnie próbuje pomóc innym, doprowadzając do powstania co raz to nowych katastrof) to właściwie nie wiadomo, czy i jaki jest morał tej historyjki. A może ta książka ma jedynie walor rozrywkowy i ma stanowić pretekst do rozmowy bez narzuconego przez pisarza moralizowania? Jeśli tak, to czy mamy się śmiać z nieporadności/pecha Małej Pomocnicy? W kontekście tego, że intencje tej postaci były jak najbardziej szlachetne, to absolutnie nie jest mi do śmiechu... I jak poprowadzić rozmowę o tej książce, aby dziecko nie wysnuło wniosku, że lepiej nie pomagać i że trzeba czekać, aż ktoś poprosi nas o pomoc?


   Zdecydowanie nie podobały mi się opowiadania „Pan Bałagan”, „Pan Leniuszek” i „Mała Złośnica”. Pierwsze dwa dlatego, że wobec bohaterów zastosowano jawną przemoc, zaś trzecie dlatego, że demaskacja uczynków Małej Złośnicy następuje poprzez podstęp, a inicjatorka tego pomysłu ma wyjątkowo wredny uśmiech na twarzy, gdy ta chwila następuje.



   Mała dygresja na temat „Małej Złośnicy” - według mnie tytuł jest mocno mylący. Po lekturze wpisów na jednej z grup czytelniczych dotyczących tej pozycji, widzę, że moje wrażenie nie jest odosobnione. Po lekturze wpadłam w lekką konsternację, gdyż nie bardzo rozumiałam, dlaczego bohaterka książki jest tak nazywana. Potem zerknęłam na angielski tytuł („Little Miss Bad”) i zrozumiałam, iż tłumacz z braku odpowiedniego określenia wybrał najmniej obraźliwe, choć implikujące również inne negatywne skojarzenia niż to, co jak sądzę było zamiarem pisarza. Podobna sytuacja jest z Małą Buntowniczką ("Little Miss Contrary", contrary- przeciwny, przeciwstawny), która jest nie tyle buntownicza, co po prostu oryginalna, trochę zakręcona i bardziej by pasowało do niej określenie Mała Panna Na Opak.

   Nie wiem jak się odnieść do treści „Małego Bystrzaka”, który podobnie jak „Mała Złośnica” i „Mała Buntowniczka”. Bystrzak przekonany o swojej wspaniałości i przechwalający się swoją inteligencją oraz wiedzą przekonuje się, dzięki spotkanym osobom, że nie wie wszystkiego. Każda z postaci, która zadaje Bystrzakowi pytanie i nie uzyskuje odpowiedzi komentuje „To nie jest zbyt mądre”. Rozumiem, że tak krótkie formy literackie składają się ze skrótów myślowych, jednak komentowanie czyjejś niewiedzy jest co najmniej niemiłe. Niby więc ogólnie fabuła i morał opowiadania są w porządku, ale pewne szczegóły zrobiły na mnie złe wrażenie.

   Podsumowując powyższy wątek, myślę, że w związku z tym, iż obie serie składają się z ogromnej ilości książek, każdy znajdzie jakąś dla siebie. Niektóre części budzą kontrowersje, dlatego też nie każdy polubi każdą z tych książeczek. Nie należy się również sugerować tym, że autor określając płeć danej postaci przypisał ją do serii Mr. Men albo Little Miss, gdyż ich zachowanie, jak i historie są uniseksualne.
   Książeczki są krótkie, zaledwie trzydziestoparostronicowe i niewielkiego formatu. Spokojnie zmieszczą się do torebki (choć niekoniecznie do kopertówki) by można je było zabrać np. do przychodni czy w podróż, aby umilić czas naszemu szkrabowi.



   Dla jakiej kategorii wiekowej są to książki? Ich treść oraz przekaz zrozumie trzylatek, choć myślę, że dużo młodsze dziecko może być również zaciekawione tą lekturą.

   Bez wątpienia książeczki Roger'a Hargreaves'a są przystępne pod względem formatu, grafiki, treści oraz – nie ukrywajmy tego – ceny. Jednak ich treść może być przedmiotem polemiki.

Ocena 5/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Egmont.



Anna Mackiewicz

Udostępnij w Google Plus

About Anna Mackiewicz

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Taka seria książeczek, która ma przedstawiać jakąś cechę charakteru to dobry pomysł, ale jak widzę, ocena końcowa dosyć średnia. W sumie nie zaczytuję się w powieściach dla tak młodych dzieciaków, dlatego sama nie byłabym pewnie obiektywna, ale ufam, że ocena jest właściwa :).
    Mogłabym prosić cię przy okazji o wypełnienie ankiety dotyczącej blogerów książkowych? Wyniki mają posłużyć mojej pracy licencjackiej, więc jest to dla mnie bardzo ważne. Bardzo bym prosiła!

    https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLScEMA4KFwdwDaoQ5oUZ6vCmbI2HvVOkM0Y0deGMNYAF9eyK4A/viewform?c=0&w=1

    Pozdrawiam!
    #SadisticWriter

    OdpowiedzUsuń