sobota, 17 marca 2018

‘’Słodkie rozkosze” – Christina Lauren


Każdy czasami ma ochotę oderwać się od rzeczywistości i po prostu zaszaleć. Rozrywka może przybierać przeróżne formy i każdy ma własne marzenia dotyczące spędzania wolnego czasu. Niektórzy lubią zaszaleć, a innym wystarczy rozkoszowanie się kawą oraz dobrą książką. Jednak bywa tak, że nasza wspaniała przygoda zaczyna wymykać się spod kontroli, a to może przynieść naprawdę opłakane skutki, które będą się ciągnąć za nami aż do śmierci.

Mia wraz z przyjaciółkami postanawiają świętować zakończenie studiów i z tej okazji wybierają się na weekend do Las Vegas. Poznają tam trzech atrakcyjnych mężczyzn, którzy zwracają na nie uwagę. Mia jednak nie jest zwolenniczką jednodniowych przygód, ale tym razem postanawia zaszaleć i w pewnym momencie sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli. Jej pobyt w mieście grzechu dobiega końca, ale ona postanawia udać się za Anselem do Paryża i spędzić z nim resztę wakacji. Ich namiętność szybko zaczyna przeradzać się w uczucie, ale czy to wystarczy, aby Mia zdecydowała się zmienić plany i zacząć układać sobie życie z Anselem, którego ledwo zna?

Fabuła zapowiadała się naprawdę obiecująco, bo opis mnie zachęcił. Poza tym słyszałam wiele dobrego o serii ,,Piękny drań”, chociaż jej nie czytałam. Miałam więc teraz okazję, żeby przekonać się, czy warto sięgnąć po inne pozycje tego duetu autorskiego. Czy się skuszę? Nie mam pojęcia. ,,Słodkie rozkosze” trochę mnie rozczarowały i to mnie skutecznie zniechęca.


Początkowo książka naprawdę mnie wciągnęła, bo jednak przygody przyjaciółek były ciekawe i na pewno emocjonujące. W końcu nie każdy potrafi się aż tak wyluzować, na dodatek w całkiem obcym miejscu. Pojawił się też potencjalny kandydat na idealnego kochanka, oczywiście był chodzącym ideałem, ale na szczęście ostatecznie okazało się, że ma on jakieś wady i tajemnice. Przeszłość Ansela bardzo długo była ukrywana przed czytelnikiem i dzięki temu całość stała się odrobinę tajemnicza, a czytelnik z pewnością chciał w końcu doczytać się do rozwiązania wszystkich zagadek. 



,,- Wie pan, czy żona używa tamponów, czy podpasek? – słyszę głos kobiety.
O Boże, Boże. To nie dzieje się naprawdę.
- Eee… - słyszę jego westchnienie, a potem słowa: - Nie mam pojęcia, ale dam pani sto dolarów, jeśli zakończy pani tę rozmowę i da mi jego i drugie.
To już kompletne dno. Teraz może być tylko lepiej.”

Kiedy książka zaczęła się psuć? Gdy Mia wyjechała do Paryża i zamieszkała z Anselem. Miała spędzić z nim wakacje, bo chcieli się lepiej poznać, co jest zrozumiałe skoro wpadli sobie w oko. Jednak ostatecznie akcja kręciła się wkoło seksu, problemów z seksem, szukaniem rozwiązaniem problemu seksu i szczęściem z rozwiązania problemu seksu. Pomiędzy scenami erotycznymi mogliśmy czytać o samotnych spacerach Mii, podczas których myślała o seksie z Anselem i rozpisywała w głowie kolejne scenariusze.

Mia jakoś nie do końca chciała dowiedzieć się czegoś więcej o Anselu, a ich rozmowy były raczej żałosne i kończyły się seksem (tak, znów). Później oczywiście wyniknęła wielka awantura, bo okazało się, że idealny mężczyzna miał tajemnicę i nie śpieszył się z jej wyjawieniem. Jednak to właśnie  ten zwrot akcji sprawił, że wróciła mi przyjemność czytania. Po prostu zaczęło się coś dziać, a główni bohaterzy odzyskali mowę i wyrwali się ze swojej beztroskiej bańki.

Autorki na szczęście operują bardzo przyjemnym i prostym językiem, więc całość czyta się płynnie i szybko. Dialogi są śmieszne, dobrze poprowadzone, a równowaga między nimi a opisami została zachowana. Narracja jest pierwszoosobowa, więc można wejść w głowę Mii i poznać jej tok rozumowania.

Zakończenie nie jest zaskakujące i wbijające w fotel, ale na pewno wyróżnia się na tle całości tej powieści. Szczerze mówiąc, nawet nie oczekiwałam wielkiego zaskoczenia. Po prostu zdawałam sobie sprawę, że ta książka raczej nie wyrwie się ze schematów. I tak było.


Ostatecznie muszę przyznać, że książka mogła być naprawdę świetna, ale nagromadzenie scen erotycznych po prostu przytłoczyło treść. Sam pomysł autorek miał wielki potencjał, bo początek mnie wciągnął, ale po drodze coś się zepsuło i brakowało mi informacji, opisów rozwijającej się relacji i momentów, w których mogłabym lepiej poznać bohaterów.







Ocena: 6/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka







Patrycja Bomba 

1 komentarz:

  1. Miałam ją przeczytać, ale teraz to sama nie wiem...

    Pozdrawiam.
    Kasia
    http://simplyeverythingpl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń