sobota, 31 marca 2018

"Zieleń szmaragdu" - Kerstin Gier

„Zieleń szmaragdu” to epickie zakończenie „Trylogii czasu” autorstwa Kerstin Gier. Autorka stanęła na wysokości zadania i dała swoim fanom coś niesamowitego, co długo zapadnie w ich pamięci oraz znajdzie miejsce w ich sercu. Czym cała seria oraz jej ostatni tom tak bardzo zachwycają? Zapraszam do przeczytania recenzji!

Dziewczyny w wieku Gwendolyn, jeśli ktoś złamie im serce, godzinami wiszą na telefonie z przyjaciółką, objadają się lodami oraz czekoladą i wypłakują swoje żale. Niestety dziewczyna nie może sobie pozwolić na takie luksusy i zmuszona jest do wzięcia się w garść. Jej osobiste problemy bledną bowiem w obliczu niebezpieczeństwa, jakie zagraża bohaterom, jeśli plany hrabiego de Saint Germaina zostaną zrealizowane. Wraz z Gideonem musi stawić więc czoło przeznaczeniu i jeszcze raz uciec w przeszłość, nie tylko po to by wziąć udział w hucznych balach ale też by rozwiązać zagadkę nieśmiertelności.

„Właściwie to dziwne, że złamane serce w ogóle jeszcze może bić.”

Po „Trylogii czasu” wielu spodziewało się mało wymagającej powieści dla młodzieży. Ja jednak uważam, że jest to mimo wszystko seria dla fanów dobrej fantastyki bez względu na ich wiek. „Zieleń szmaragdu” jedynie utwierdziła mnie w tym przekonaniu. Wydaje się ona bowiem jeszcze bardziej rozwinięta i „dojrzalsza” pod wieloma względami niż poprzednie części tego cyklu. Autorka porusza w niej wiele problemów, takich jak zranione uczucia, troska o kogoś czy też poświęcenie własnego szczęścia na rzecz ogólnego dobra. Jednocześnie historia pisana jest lekkim, przyjemnym piórem, zawiera wartką i zaskakującą akcją, a sam pomysł na fabułę naprawdę zachwyca.

Jednym z największych plusów tej książki jest wpleciony w jej fabułę wątek romantyczny. Należy on bowiem do tych wyraźnych, ale jednocześnie niedeterminujących akcji. Nie zostaje też postawiony na pierwszym miejscu. Ponadto wydaje się być bardzo realny, prawdziwy, dzięki czemu naprawdę przypadł mi do gustu. Dodaje całej historii smaku i sprawia, że ta staje się jeszcze bardziej intrygująca, bo prócz wyczekiwania na rozwój głównych wydarzeń pojawia się także ciekawość odnośnie losów bohaterów i ich uczucia. W powieści Kier jest więc świetnie zachowana równowaga między wątkiem miłosnym a pozostałymi wydarzeniami.

„Zostańmy przyjaciółmi - ten tekst to już doprawdy był szczyt. Na pewno za każdym razem gdy ktoś wypowiada te słowa, gdzieś na świecie umiera jedna nimfa.

„Zieleń szmaragdu” to książka, która dała więcej niż się po niej spodziewałam. Często bywa bowiem tak, że autorzy psują serię ostatnim jej tomem czy też zakończeniem. Jednak tak nie dzieje się w przypadku Gier oraz jej „Trylogii czasu”. Wręcz przeciwnie, ostatnia część zawiera to wspaniałe „bum”, którego szczerze mówiąc się nie spodziewałam. Rozwiązanie akcji jest wręcz niesamowite i naprawdę wprawia w osłupienie. Czegoś takiego po prostu nie da się przewidzieć. Kiedy wszystkie tajemnice wychodzą na jaw, czytelnik może tylko siedzieć, czytać i podziwiać ogrom wyobraźni autorki.

„... W rzeczywistości serca są zrobione z całkiem innego materiału. Chodzi o materiał bardziej znacznie bardziej plastyczny i nietłukący, który zawsze odzyskuje swój pierwotny kształt. Wykonany według tajnej receptury. Marcepan!

Naprawdę żałuję, że to już koniec tej opowieści. „Trylogia czasu” pozostawiła mnie z kacem książkowym, co dość rzadko się u mnie zdarza, przez co jeszcze bardziej zyskała w moich oczach. Będę tęsknić za światem wykreowanym przez Gier oraz za powołanym przez nią do życia bohaterom. Z całego serca polecam Wam tę niesamowitą historię i mam nadzieję, że i Wy ją pokochacie.

OCENA: 10/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Media Rodzina.


  Sara Chrzanowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz