piątek, 27 kwietnia 2018

"Historie przecenione" - Ludwik Stomma


                Historia obfituje w wydarzenia, które przeciętny człowiek zna choćby ze słyszenia i choć może niewiele wiedzieć o szczegółach, to instynktownie wie, że było to wydarzenie ważne i skutkujące ogromnymi konsekwencjami lokalnymi, a czasem także światowymi. Chociażby bitwa pod Grunwaldem czy wyprawa na Rosję Napoleona. Podstawowy kurs historii zakorzenia w pamięci młodych ludzi pewne ikoniczne wydarzenia, choć zdarza się, że ich rozgłos wcale nie był zasłużony. Ludwik Stomma w swojej książce "Historie przecenione" stara się obalić pewne mity dotyczących kilku wydarzeń historycznych i udowodnić, że rzeczywistość czasem różni się od tego, co uczą w szkołach. Autor przeprowadza czytelnika właściwie po wszystkich epokach, rozpoczynając od starożytności, kończąc na wydarzeniach z dwudziestego wieku. 



"Tak naprawdę Ameryką zainteresował Europę dopiero Hernan Cortes, kiedy, począwszy od 1519 r., zaczął wysyłać do Sevilli statki pełne złota. Zaistniała jednak Ameryka w powszechnej świadomości mieszkańców starego kontynentu po podbiciu przez Francisco Pizarro w latach 1532-1534 kolejnego Eldorado."

                Książka nie ma formy powieści, to raczej zbiór swego rodzaju opowieści autora, popartymi solidnymi dowodami na to, że było tak a nie inaczej. W książce wyraźnie przebija się typowy dla historyków tok prowadzenia fabuły, pełen szczegółów i prowadzący stopniowo do ostatecznego punktu całej historii. I właściwie w tym miejscu rozpoczyna się mój problem z tą książką, który łączy się zarówno z treścią, jak i oprawą całego dzieła. 

                Wiele razy powtarzam, że książki historyczne, o czymkolwiek by nie opowiadały, mają w sobie ogromną siłę i powinny być doceniane w szerszym gronie odbiorców współczesnej literatury. Jednakże stwierdzenie to, w moim odczuciu, ma słuszność tylko wtedy, kiedy autor przedstawia swoje myśli w sposób jasny, lekki i przyjemny, lecz jednocześnie rzeczowy. Tutaj problemem dla mnie było chociażby to, że przez długi czas w książce jeden akapit dłużył się na kilka stron. Dodatkowo opisywał szczegółowo pewne wydarzenia historyczne wraz z wstawkami przemyśleń autora w taki sposób, że czytało się szybko i łatwo, ale... pod koniec strony kompletnie nie wiedziałam, o czym w ogóle czytam. Nie potrafię określić, czy to wina stylu autora czy formy książki (ale przyznaję, okładka jest świetna!) i jednocześnie zdaję sobie sprawę, że nie dla wszystkich jest to wada. Niestety, mnie to skutecznie dekoncentrowało, przez co jeżeli miałabym bez zaglądania do książki opowiedzieć, o czym była, mogłabym mieć z tym spory problem. 


"Wielu historyków epoki, w tym tak wybitni, jak Fryderyk M. Kircheisen, Jacques de Bainville, Jonathan North czy współcześnie Jean Tulard, uważa, że wojny napoleońskie były w swojej politycznej istocie konfrontacją Francji i Wielkiej Brytanii. To Londyn organizował kolejne antyfrancuskie koalicje, uniemożliwiał ustanowienie napoleońskiego ładu na kontynencie, płacił, podjudzał, intrygował."

                Dlatego książkę Ludwika Stommy polecam przede wszystkim prawdziwym pasjonatom historii i tym, którzy nie boją się wielu suchych faktów, przeplatanych z anegdotami, które tworzą długie i ciągnące się w nieskończoność opisy. Przyznaję, pomysł na książkę uważam za niesamowicie trafiony, lecz forma odrobinę za bardzo przypomina mi o tym, dlaczego młodzi czytelnicy generalnie nie przepadają za literaturą historyczną. Po prostu... nudzi, jeżeli nie jest napisana w przystępnej i ciekawej formie. Dla mnie, gdzie uważam się za fankę literatury z tego gatunku, książka ta była łatwa w odbiorze i równie łatwa w kompletnym wymazaniu jej z pamięci. 

                Jeżeli jesteście pasjonatami historii, bierzcie w ciemno. Jeżeli dopiero  chcecie poromansować z literaturą historyczną, w ciemno bierzcie coś innego. 

Ocena: 5/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Iskry.

http://iskry.com.pl/

 ~Monika Majorke
 

1 komentarz:

  1. Uwielbiam literaturę historyczną i bardzo chętnie przeczytam; dzięki za podrzucenie tego tytułu, bo nie miałam o nim bladego pojęcia :D

    OdpowiedzUsuń