piątek, 20 kwietnia 2018

„Lore. Potworne istoty” – Aaron Mahnke

[źródło]
   Aaron Mahnke urodził się i wychował w regionie North Shore w Massachussets w Stanach Zjednoczonych. Miejsce to słynie między innymi z twórczości H.P. Lovecrafta i z procesów czarownic z Salem. Okoliczności te zadecydowały o kręgu zainteresowań Mahnke i o jego życiu zawodowym: jest on producentem, gospodarzem audycji i autorem książek dotyczących niesamowitych i budzących grozę opowieści.
   „Lore. Potworne istoty” to zbiór historii o tajemniczych stworach, które rzekomo krążą po świecie absorbując umysły podatnych na tego typu opowieści. Są w niej znane wszystkim wampiry, duchy, wilkołaki, zombie czy węże morskie, ale też mniej znani Człowiek-Ćma, Diabeł z New Jersey czy nawiedzona laleczka Annabell. Stosunek autora do możliwości istnienia tych istot jest zdecydowanie sceptyczny, jednakże pisarz przewrotnie prezentuje również takie opowieści, które są niepokojąco zastanawiające.

   Klimat książki dzięki inteligentnej i dowcipnej narracji z jednej strony jest lekki, z drugiej mroczny i podchodzący pod horror. Na początku bałam się, że autor podejdzie do tematu sztampowo, zwłaszcza, że zaczął od medialnie rozdmuchanego tematu wampiryzmu. Spodziewałam się informacji, które już znam, tylko w bardziej skondensowanej formie. Tymczasem zostałam pozytywnie zaskoczona, gdyż poza tym, że anegdoty dotyczą części istot, które zapewne każdy kojarzy (duchy, wilkołaki itd.), to sama ich treść była dla mnie nie dość że nowa, to jeszcze interesująca. Choć większość z nich (a właściwie niemal wszystkie) można było wsadzić między bajki, to były one napisane w tak w sugestywny sposób, że nie raz miałam ciarki na plecach.
   Co mnie zachwyciło w tej książce to to, że jest ona bardzo spójna. Mahnke płynnie przechodzi z jednego tematu do drugiego i stopniuje napięcie, dzieląc daną historię na podrozdziały. W jakiś cudowny sposób sprawił, że mimo tego, iż porusza wątki dotyczące różnych stworów, nie miałam wrażenia, że te opowieści wypełnia chaos.
   Bardzo podobały mi się przemyślenia pisarza dotyczące tego, dlaczego ludzie w ogóle stworzyli mity o potworach i skąd się wzięła wiara w siły nadprzyrodzone. Nie ukrywam, że pewne konkluzje zaskoczyły mnie swoją żelazną logiką i zostałam przekonana, inne z kolei sama podzielałam od dawna. Cieszę się, że autor podchodzi do przekazywanych treści z lekkim przymrużeniem oka, co jakiś czas przypominając czytelnikom, żeby zaufali rozsądkowi. Mimo, że książka ma charakter głównie rozrywkowy to opiera się na solidnej bibliografii. Wyrywkowo sprawdziłam niektóre informacje zawarte w książce i okazało się, że nie stanowią one tylko przejawu wyobraźni autora, ale faktycznie są znane w szerszym kręgu.
   Prezentowany humor jest ironiczny i inteligentny. Autor dozuje go w formie komentarzy do danego tematu, natomiast przy opisach historii budzących grozę stara się być jak najbardziej poważnym.
  Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie. Fakt, że składa się ona z anegdotek wpływa na dwie rzeczy: po pierwsze można się od niej oderwać w każdej chwili bez ryzyka, że zapomni się danego wątku, a po drugie dzięki temu tempo czytania wzrasta.
   Myślę, że warto sięgnąć po ten utwór, gdyż stanowi on ciekawą rozrywkę połączoną z dreszczykiem. Czyta się go szybko, więc będzie idealny nawet w sytuacji, kiedy nie dysponujemy dużą ilością wolnego czasu.

   Czy jest coś do czego mogłabym się przyczepić? Tak, to zbyt mała liczba historii z czasów nam współczesnych. Z drugiej strony może to dobrze świadczy o tym, że nasz świat stał się nam bliższy i już tak naiwnie nie podchodzimy do nieznanego.

Ocena 10/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.

Anna Mackiewicz

1 komentarz:

  1. Bardzo mnie korci ta pozycja i pewnie przeczytam w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń