wtorek, 17 kwietnia 2018

"Mała wielka stopa"

Większość mojej rodziny, bez względu na swój wiek, uwielbia bajki i ja się do tego grona jak najbardziej zaliczam. Szczerze mówiąc, filmy animowane to jedne z nielicznych kinowych produkcji, jakie oglądam. Ostatnio w moje ręce trafiła bajka „Mała wielka stopa” i po porstu musiałam ją zobaczyć! Jakie wywołała u mnie wrażenia? Sprawdźcie sami!

Adama wychowuje matka, która stara się jak może, by zapewnić mu normalne dzieciństwo oraz zastąpić mu oboje rodziców. Nie na wszystko ma jednak wpływ. Jej syn bowiem jest prześladowany w szkole, a ona może jedynie obcinać mu sklejone gumą do żucia kosmyki. Na dodatek chłopak zaczyna odkrywać swoje niecodzienne zdolności. Na przykład jego włosy same odrastają, a on zdobywa nadludzką szybkość i siłę, kiedy się zdenerwuje. Skąd to się wzięło? Czy chłopak wariuje, a może ma to coś wspólnego z jego zmarłym ojcem?

Nie do końca umiem ocenić, czy ten film mi się podobał czy nie. Z jednej strony nie tak źle się go oglądało, ale z drugiej czegoś mi w nim brakowało. Po pierwsze historia jest oparta na dość widocznych schematach. Mamy tych dobrych i tych złych, chłopca z supermocami, osobę, która nad nim czuwa i pomaga mu je odkryć oraz gadające zwierzęta i kogoś, kto im wszystkim zagraża. Nic nowego więc ta bajka do swojego gatunku nie wnosi. Ponadto ma dużo przejaskrawień i idealizacji. Przykładem tego drugiego może być to, iż chłopak odziedziczył po swoim ojcu tylko te „fajne” cechy. Dzięki temu może żyć jak jedne z licznych nastolatków, którzy go otaczają. Po drugie praktycznie wcale do tej pory ich nie objawiał, co również jest zastanawiające. Jeśli chodzi o skłonność do przesady, to za nią głównie odpowiada postać złoczyńcy. Jest nim producent, pragnący zarobić na sprzedaży sposobu na bujne i piękne włosy. Mężczyzna bardziej jednak przypomina mafioza albo tajnego agenta niż przedsiębiorcę. Może bezkarnie kogoś porwać i uwięzić, a bohaterowie są bezradni. No chyba że w tym świecie nie istnieje policja. Trzeba więc wziąć wszystko w swoje ręce i zaryzykować własną skórą, by następnie wyjść cało z opresji.
Źródło


Schematyczność jest widoczna także w zakończeniu. Naprawdę twórcy mogliby się chociaż w tej kwestii postarać i stworzyć coś bardziej kreatywnego. Niestety film kończy się, jak większość bajek tego typu. Poza schematami mamy także mnóstwo stereotypów i oklepanych postaci. To chyba najwidoczniejsze wady tej produkcji.

Z drugiej jednak strony nie można nie polubić tych pozytywnych postaci. Są bardzo dobrze stworzone, a koncepcja wykorzystania jako bohaterów Wielką Stopę i jego potomka należy do bardzo dobrych. Ponadto ich  kreacja nieco odbiega od tej doskonale nam znanej z innych dzieł o Wielkiej Stopie. Ten pomysł naprawdę daje plusa, choć niewielkiego, do oryginalności bajki.

Mimo zauważalnych wad tego filmu, myślę, że wcale nie był on taki zły. Nie do końca wykorzystał swój potencjał, ale dla młodszego odbiorcy będzie w sam raz. Dla tych starszych widzów, którzy lubią analizować nawet produkcja animowane, może mu czegoś brakować, jednak i oni powinni miło spędzić czas z „Małą wielką stopą”.

OCENA:6/10

Za możliwość obejrzenia filmu dziękuję Monolith Films.

1 komentarz:

  1. Lubię filmy dla dzieci :) po opisie stwierdzam, że może mi się spodobać. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń