wtorek, 24 kwietnia 2018

„Muminek i Pieśń Oceanu” – na podstawie opowiadań Tove Jansson

[źródło]

   „Muminek i Pieśń Oceanu” to kolejne opowiadanie z serii o sympatycznych trollach opublikowane przez wydawnictwo Egmont. Dla wszystkich, którym ci bohaterowie są bliscy, oraz dla nowych czytelników jest to bardzo udana pozycja do przeczytania. Tym razem Muminek zainspirowany Kolekcją Odkrywcy swojego taty postanawia wybrać się wraz z przyjaciółmi w morską podróż na Samotną Wyspę. Mali bohaterowie postanawiają odnaleźć zupełnie wyjątkową muszlę i usłyszeć Pieśń Oceanu. Jakie będą ich przygody? Czy uda im się odnaleźć skarb? Na te pytania nie odpowiem – zajrzyjcie do książki sami!


   Nie ukrywam, że mam ogromny sentyment do Muminków i to zarówno w wersji literackiej, jak i w formie kreskówki. Chciałabym kiedyś w mojej córce zaszczepić miłość do tej historii. Jednak do tej pory czytałam jej tylko jedną pozycję z serii, tak więc podeszłyśmy do tematu w zasadzie na świeżo. I jakie były reakcje Lili? Bardzo pozytywne. Od kilku dni codziennie czytamy „Pieśń Oceanu”. Tekstu jest w sam raz, więc mojej trzylatce starcza uwagi na wysłuchanie całego opowiadania od początku do końca. Zainteresowana jest ilustracjami, zwłaszcza wyszukiwaniem znajdujących się na nich muszelek. Dzięki książce kojarzy już takie postaci jak Muminek, Mamusia i Tatuś Muminka, Migotka, Mała Mi, Włóczykij, Ryjek i.... Hatifnatowie! Nie wiem jak Was, ale mnie osobiście te małe a'la duszki w dzieciństwie trochę przerażały. Prócz starych znajomych, w książeczce można zobaczyć jak wyglądają koniki morskie w Dolinie Muminków. Zapewniam, że zupełnie inaczej niż znane nam, choćby z akwarium, koniki morskie.


   Fabuła opowiadania opiera się na sprawdzonym pomyśle poszukiwania skarbu. Kto w dzieciństwie nie chciał wykopać skrzyni z kosztownościami czy jakiegoś magicznego artefaktu? Chyba nie ma takiej osoby. Mimo, iż „Muminek i Pieśń Oceanu” to utwór dla dzieci to nie brakuje w niej fragmentów dramatycznych, takich jak podróż bohaterów łodzią w trakcie sztormu. W kontekście tego, że zbliża nam się wielkimi krokami majówka i sporo osób będzie wypoczywać nad morzem, książka może być bardzo na czasie.

   Pod względem graficznym, podobnie jak pozostałe pozycje z tej serii, prezentuje podobny poziom. Kolorowe rysunki umieściłabym gdzieś pomiędzy ilustracjami z oryginalnych opowiadań Tove Jansson a wersją telewizyjną. Ogólnie są bardzo ładne i obejmują niemal całe strony.

   Wydawnictwo Egmont sugeruje, że książeczka przeznaczona jest dla dzieci do sześciu lat. Osobiście obniżyłabym tę granicę do lat pięciu, chyba że potraktujemy „Muminki” jako pozycję do nauki czytania. Litery są bardzo duże, tekstu jest stosunkowo niewiele, tak więc myślę, że to może być całkiem niezły pomysł. Co do dolnej granicy wieku, myślę że nawet trzylatek może być nią zainteresowany.


   Dla mnie „Muminek i Pieśń Oceanu” to sentymentalna podróż do czasów dzieciństwa. Z kolei dla mojej córki był to udany wstęp do świata trolli i ich przyjaciół.

Ocena
9/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Egmont.


Anna Mackiewicz

1 komentarz:

  1. Uwielbiam Muminki od dzieciństwo i do tej pory z nich nie wyrosłam :D I już pewnie nie wyrosnę :)

    OdpowiedzUsuń