niedziela, 15 kwietnia 2018

„Nie ufaj nikomu” – Kathryn Croft [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA]

[źródło]
      Kilka lat temu na scenie literackiej pojawiła się Kathryn Croft, wzbudzając zainteresowanie wśród fanów thrillerów psychologicznych. „Nie ufaj nikomu” to jej kolejny jej utwór. Tym razem to historia młodej wdowy Mii oraz studentki Josie. Pomimo tego, że kobiety się nie znały, ich losy zostały splecione ze sobą już na zawsze. Z dwutorowej narracji, prowadzonej na różnych płaszczyznach czasowych, poznajemy, co doprowadziło do pewnej tragedii i jakie były jej konsekwencje. Myślę, że warto również wspomnieć o tym, że utwór zawiera istotny wątek romantyczny, co zapewne ucieszy tych, którzy lubią takie motywy.

    Najpierw zacznę od tego co mi się nie podoba, aby następnie przejść do zalet. Autorka prowadzi narrację z perspektywy dwóch zupełnie odmiennych charakterologicznie postaci, będących w innej sytuacji życiowej i w różnym wieku, a mimo to styl ich wypowiedzi nie zmienia się. Uważam, że skoro debiutanci, tworzący książki prowadzone z perspektywy dwojga narratorów potrafią zadbać o taki szczegół jak zmiana dynamiki wypowiedzi, języka itd., to od autorki, która ma już na swoim koncie kilka książek, można takiej drobnostki wymagać, zwłaszcza, że jest to thriller psychologiczny (a więc interesuje nas sama postać i to, co jej tam w duszy gra).
   Nie rozumiem dlaczego Mia spotkała się z wrogością obcych ludzi, żeby być więźniem we własnym domu. Domyślam się, że pierwsze tygodnie po zainteresowaniu mediów mogły być dla niej ciężkie i mógł się pojawić nawet hejt postronnych osób, ale że przybrał taką skalę i trwał tyle czasu? Według mnie ten wątek był przesadzony. Druga sprawa to dziury fabularne, które niestety pozwalają przewidzieć, jaki będzie finał. Nie chcę zbyt dużo zdradzać, dlatego tylko powiem, że po lekturze „Nie ufaj nikomu” można pomyśleć bardzo źle o pracy brytyjskiej policji. Na pocieszenie dodam, że domyśliłam się tylko części rozwiązania zagadki, w pozostałym zakresie stanowiło to dla mnie przyjemne zaskoczenie.

   Sama w sobie historia jest interesująca: wątki kryminalne, problemy rodzinne i niejasne intencje bohaterów. Podobało mi się to, że czwórka postaci, która wysuwa się na pierwszy plan, czyli Mia, Josie, Zach i Alison nie są kryształowe. Każda z nich popełniała błędy i ma jakąś przeszłość, stąd wydaje się być bardziej ludzka. Walorem jest niewątpliwie to, że fabuła powieści przez swój słodko-gorzki finał potrafi na długo utkwić w pamięci czytelnika. Historia nie jest przesadzona, wręcz powiedziałabym, że dość banalna, zwłaszcza jeśli chodzi o wątek romantyczny. Została przy tym napisana tak, że czytałam ją z wielkim zainteresowaniem, a poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, co się stało i dlaczego, naprawdę mnie wciągnęło. Sama końcówka potrafi zaskoczyć i daje inne spojrzenie na zachowanie jednej z głównych bohaterek, które podczas lektury trochę mnie irytowało.
Mała uwaga odnośnie okładki. Jest intrygująca, stylem przypomina wydania poprzednich utworów tej autorki. Niemniej jednak otrzymany przeze mnie egzemplarz recenzencki był bardzo giętki, a okładka zaledwie po jednym czytaniu wygląda na sfatygowaną. Może produkt finalny będzie pod tym kątem lepszy?

   Premiera „Nie ufaj nikomu” Kathryn Croft już niedługo – 18 kwietnia! Myślę, że warto więc zainteresować się tą książką. Przyjemnie się ją czyta, bohaterowie są niejednoznaczni, a sama historia jest intrygująca i ma zaskakujący (choć dla mnie częściowo) finał.

Ocena
8/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Burda.


Anna Mackiewicz

2 komentarze:

  1. Przede mną jeszcze poprzednia książka autorki, niemniej nieco się tej lektury obawiam, bo spotkałam się z różnymi opiniami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa jestem tej historii, tym ardziej, że nie znam jeszcze twórczości autorki!

    OdpowiedzUsuń