wtorek, 17 kwietnia 2018

"Ręka umarlaka" - George Martin i John Miller



George R. R. Martin i John Jos. Miller stanęli przed bardzo trudnym zadaniem. „Dzikie kart” bowiem rozkochały w sobie miliony czytelników na całym świecie, a „Ukryty As” stał się prawdziwym hitem. Musieli więc utrzymać poziom poprzednich tomów, by nie zawieźć swoich fanów, ale czy to im się udało?

Ktoś zamordował Poczwarkę – kobietę o przezroczystej jak szkło skórze, będącą królową dżokerskiego półświatka. Jakby tego było mało zbrodnia należała do tych brutalnych, a morderca dopuścił się jej w popularnym lokalu należącym do denatki – Kryształowym Pałacu, gdzie spotykało się zawsze wiele sław świata dzikich kart. W pościg za sprawcą tego czynu ruszają dwaj mężczyźni: Jay Ackroyd oraz Yeoman. Pierwszy z nich pracuje jako prywatny detektyw i to własnie on znalazł ciało kobiety. Drugi z nich jest samozwańczym stróżem sprawiedliwości i dawnym kochankiem Poczwarki, którego na dodatek chcą wrobić w zbrodnię. Ich poszukiwania przeradzają się jednak w szybką w koszmarną odyseję pełną zarówno przygód jak i niebezpieczeństw. Wplątują się w polityczną intrygę, która może zmienić nie tylko ich los, ale także życie wszystkich dżokerów i asów na całym świecie.

Czy autorom udało się utrzymać poziom poprzednich części? Zdecydowanie nie! Oni go jeszcze podwyższyli, mimo że wydawało się to całkowicie niemożliwe. No ale w końcu to George Martin i John Miller, prawda? Dla nich po prostu nie ma rzeczy niemożliwych. W każdym razie w swojej najnowszej pozycji mężczyźni po prostu zwalają czytelników z nóg i chyba niemożliwością jest, by fani serii poczuli się zaniedbani.

W książce przewijają się stare postacie, które znamy z poprzednich części, jednak w głównej mierze fabuła oparta jest na nowych bohaterach. Poznajemy kolejnych asów i dżokerów, którzy jak zwykle są wspaniale wykreowani i wyróżniają się czymś wśród innych.  Akcja natomiast przyjmuje naprawdę zawrotne tępo i pełna jest niespodzianek i zwrotów. Czytelnik naprawę nie ma czasu na nudę przy tym dziele. Świat asów i dżokerów pochłania i pokazuje, że autorzy nie mają zahamowań, a ich wyobraźnia jest nieograniczona.

Książka kwalifikowana jest do gatunku fantastyki, głównie science-fiction, jednak jednocześnie jest to naprawdę dobrze napisany kryminał. Morderstwo prowadzi bohaterów w głąb świata polityki, gdzie odkrywają, że wszystko posiada drugie dno, a sprawa okazuje się dużo bardziej poważna i skomplikowana niż mogliby przypuszczać. Niejeden autor kryminałów mógłby uczyć się od Martina i Millera, jak poprowadzić swoją historię, by urzec nawet najbardziej wymagającego wyjadacza kryminałów.

Uniwersum powieści jest czymś naprawdę niesamowitym, rodem wyjętym z filmów o superbohaterach. Do tej pory oglądałam jedynie produkcje filmowe w takich klimatach, jednak „Dzikie karty” przekonały mnie do spróbowania z tą tematyką również w literackim świecie. I absolutnie się nie zawiodłam.

Książka jest po prostu niesamowita. Uprzedzam jednak, że nowi czytelnicy raczej powinni zacząć od pierwszej części, a nie od tej, będącej siódmym tomem cyklu. Autorzy nie przypominają bowiem wydarzeń, które miały miejsce wcześniej i ktoś nie mający kontaktu z „Dzikimi kartami” może się w tym świecie zgubić. Serdecznie polecam wszystkim fanom dobrego science fiction, a szczególnie tym lubiących mieszankę tego gatunku z kryminałem. Na pewno będziecie równie urzeczeni co ja!

OCENA: 10/10 
 
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

2 komentarze:

  1. Pierwsze słyszę o tej serii, ale tak mnie zaciekawiłaś, że sięgnę z całą pewnością po pierwszy tom :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, ocena 10/19, nic dziwnego, w końcu książka Georga Martina :)

    OdpowiedzUsuń