poniedziałek, 2 kwietnia 2018

"Wind River: Na Przeklętej Ziemi" - Taylor Sheridan

Źródło
   Reżyser z ciepłego Teksasu, gdzie rozgrywa się akcja debiutanckiego filmu "Aż do piekła", którego był scenarzystą, zabiera nas tym razem do Wyoming, w którym znajduje się tytułowy rezerwat indiański. W czasie zimy występują tam bardzo silne mrozy i nieoczekiwane śnieżyce, a w nich rozgrywa się akcja tegoż filmu. Najnowszy film Taylora Sheridana posiłkowany jest nieśmiertelnymi westernowymi motywami, pełnymi bestialstwa i okrucieństwa. Poza tym jest pewnego rodzaju manifestem, gdyż powstał on na podstawie prawdziwych wydarzeń i mówi o ważnym problemie Indian. Zostaje nam przedstawiony obraz społeczeństwa, w których to ludzie bywają bardziej brutalni niż zwierzęta.


         
    Tłem dla akcji są bezkresne tereny pokryte śniegiem i okraszone dzikością. Zamieszkujący je ludzie są zahartowani życiem w tak trudnych warunkach, a obcych traktują z pewnego rodzaju rezerwą i pogardą. Są oni bardzo nieufni i zdystansowani, lecz pod maską gniewu posiadają olbrzymie pokłady dobra i miłości. Każdy z nich nosi na sercu rany, które nie chcą się zabliźnić. 

        Pośród tej nieokiełznanej natury zostają odnalezione zwłoki młodej Indianki. Fakt, że leżała ona na śniegu bez odzienia w kałuży krwi, może świadczyć o tym, iż została zgwałcona, a także pobita. Od najbliższej drogi dzieliło ją wiele kilometrów, nie było też śladów kół, więc sama o własnych siłach uciekała, aż do momentu, gdy organizm się poddał, jej płuca pękły i udusiła się własną krwią. Ciało dziewczyny odnajduje myśliwy Cory Lambert (Jeremy Renner) i jak się szybko okazuje - jest to córka jego przyjaciela. Śmierć dziewczyny przypomina mu o jego osobistej tragedii, która dotknęła go przed laty. Pragnie zaangażować się w sprawę i odnaleźć sprawcę.

Źródło
    Film nie posiada obłędnej fabuły pełnej zwrotów akcji. Scenariusz jest prosty, ukazujący tak naprawdę zwyczajne życie tamtejszej ludności. Jego głównymi motywami jest ból po stracie, okres żałoby, próba przetrwania w ciężkich warunkach, a także jak wspomniałam na wstępie - problemy społeczne Indian na terenie Stanów Zjednoczonych. Nie są one praktycznie w ogóle nagłaśniane. Wszelkiego rodzaju zniknięcia, porwania, zabójstwa są na porządku dziennym, ale nikt w rezultacie się tym nie zajmuje. Zostaje to w filmie bardzo wyraźnie podkreślone. Od razu po znalezieniu ciała dziewczyny przybywa na miejsce agentka FBI Janne Banner (Elizabeth Olsen). Jej zadaniem jest skompletowanie jak największej ilości informacji, by przekazać sprawę bardziej doświadczonym śledczym, lecz w rezultacie nie jest to wykonalne. Znajduje się ona w zupełnie obcym dla siebie środowisku, bez jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz. Razem z Corym próbują rozwiązać sprawę, by sprawiedliwości stała się zadość.

Źródło
     Nie jest to typowy kryminał ani dreszczowiec pełen napięcia i domysłów "kto zabił?". Jego celem było pokazanie nam, że rozwikłanie tego typu zagadek wśród ludności rdzennej jest praktycznie niemożliwe, gdyż nikt się tym zbytnio nie interesuje. Jest to zwyczajne, kameralne kino o olbrzymiej sile oddziaływania. Wydawałoby się, że żyjemy w spokojnym świecie, lecz nic bardziej mylnego. Mamy ukazane jak na dłoni, iż my, ludzie, zagrażamy sobie najbardziej. Myśliwy Cory początkowo poluje na dzikie zwierzęta, natomiast okazuje się, że to w ludziach drzemią najgorsze i najgroźniejsze instynkty.

       Największym atutem tego filmu jest istna prostota, która, mimo iż nie jest pozbawiona przemocy, opowiada o trudnych rzeczach, o których nie zwykło się mówić głośno. Zabrakło mi natomiast dobrej muzyki, która budowałaby napięcie i podkreślała niektóre sytuacje i wydarzenia. Muzyka stanowi nieodzowny element każdego filmu, gdyż niekiedy potrafi wyłonić z niektórych scen wiele emocji, których mimo wszystko w filmie nie brakuje. Dopełnieniem tego "spokojnego" z pozoru filmu, są również piękne i zarazem niebezpieczne zaśnieżone obrazy.
      
      Może i tempo filmu jest odrobinę za wolne, nie jest to wielkie kino z fajerwerkami, a jednak ogląda się go z wielką dozą emocji, nie mogąc uwierzyć, że tak potworne rzeczy dzieją się tam tak często, a sprawcy są w często bezkarni.

Ocena: 8/10
Za możliwość obejrzenia filmu dziękuję - Monolith Films
           
Paulina Mocka

1 komentarz: