czwartek, 19 kwietnia 2018

"Woła mnie ciemność" - Agata Suchocka



Znacie to uczucie, kiedy pierwszy raz widzicie jakąś pozycję i już wiecie, że musicie ją mieć? Ja tak miałam w przypadku „Woła m nie ciemność” autorstwa Agaty Suchockiej. Czy lektura jej powieści mnie zachwyciła, a może rozczarowała? Przeczytajcie sami!

W poszukiwaniu rozrywek i wykształcenia w podróż z Luizjany do Europy udaje się potomek plantatorskiej rodziny z Luzijany – Armagnae Jardineux. Tymczasem Południe pustoszy wojna secesyjna, pochłaniając majątki wielu bogaczy, tym także rodziny mężczyzny. Zostaje on od niej oddzielony, aż wkrótce jego dawne życie zamienia się w mgliste wspomnienie. Jego jedynym pocieszeniem staje się alkohol. W Londynie mu się nie układa, przytłacza go samotność, a jedyne co potrafi to wybitnie grac na fortepianie. Nieoczekiwanie jego talent staje się wybawieniem. Poznaje bowiem młodego skrzypka – Lothara oraz jego mecenasa – lorda Huntintona. Ta znajomość jest szansą od życia dla Jardineuxa. W krótkim czasie z rynsztoków trafia na salony, gdzie oczarowuje swoją muzyką. Jednak szczęście nie trwa wiecznie. Armagnae wkrótce odkrywa, że lorda łączyło coś z jednym z członków rodziny mężczyzny. Stary pamiętnik zasiewa w jego sercu ziarno niepokoju. Czy to możliwe, że ten sam lord żył dekady temu?

Woła mnie ciemność, choć w mojej duszy wstaje nowy dzień.

Pierwsze, co urzeka w książce Agaty Suchockiej, to niesamowity jej klimat. Autorka doskonale oddała charakter XIX- wiecznego Londynu, a jej powieść zamienia się w swoisty wehikuł czasu, dzięki któremu możemy przenieść się w czasy współczesne bohaterom. Świetnie udało jej się zaprezentować realia życia bogatych ludzi oraz sytuację tych biednych i omijanych szerokim łukiem. Pokazuje także mentalność, sposób myślenia ludzi z tamtej epoki, który w niektórych momentach zdecydowanie odbiega od tego współczesnego. Dzięki takiej kreacji świata przedstawionego książka Agaty Suchockiej staje się bardzo wiarygodna i realistyczna, czym autorka zasłużyła u mnie na uznanie.

"Człowieka najłatwiej jest zranić, gdy jest nagi i bezbronny."

Przeczytawszy na okładce, że książka nie jest przystosowana do dzieci, a także może zniesmaczyć niektórych dorosłych, zaczęłam zastanawiać się, o co może chodzić. Uważam się za dość tolerancyjną, więc ostrzeżenie mnie nie odrzuciło, a wręcz mogłabym rzec, że jeszcze bardziej zachęciło. Szybko odkryłam, co też może tak bardzo w tej książce szokować. Pojawiają się tu bowiem opisy bardzo cielesnych relacji międzyludzkich i to nie tylko wśród osób różnej płci. Szczerze jednak mówiąc, o ile ktoś obsesyjnie nie nienawidzi homoseksualistów, to nie powinien być tą książką w jakikolwiek sposób urażony czy zniesmaczony. Wszystko bowiem opisane jest tu w sposób jednocześnie wyrazisty, ale także zrównoważony. Nie ma tu miejsca na coś ordynarnego i mogącego w jakikolwiek sposób obrzydzić czytelnika.

Nie myślcie jednak, że „Woła mnie ciemność” to kolejny klasyczny erotyk. Nic z tych rzeczy. Sceny łóżkowe nie determinują fabuły, stanowią jedynie jej idealne dopełnienie. Prócz tego to świetna fantasy pełna rodzinnych sekretów, krwiożerczych nieśmiertelnych i intryg. Przy tej pozycji po prostu nie da się nudzić. Wywołuje w czytelniku napięcie i chęć odkrycia kolejnych tajemnic.

„Woła mnie ciemność” to świetny miszmasz gatunkowy, łączący w sobie fantastykę, nutkę erotyku i sensację. Autorka wie, jak posługiwać się słowem i udowadnia to nam na każdej stronie. Jestem więc pewna, że większości z was ta książka przypadnie do gustu.

OCENA: 9/10 



 

1 komentarz:

  1. Czytałam pierwsze wydanie tej książki i zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. :)

    OdpowiedzUsuń