niedziela, 15 kwietnia 2018

"World of Warcraft - Fale ciemności"- Aaron Rosenberg


Do Warcrafta mam osobisty sentyment. Często siadamy z mężem i grywamy na prywatnych serwerach kiedy akurat nie mamy ochoty na tłok na tzw „oficjalu”. World of Warcraft sprawił nam wiele zabawy, zawiązał wieloletnie przyjaźnie, zjadł nam masę czasu ale dał nam również nieopisane ilości zabawy, śmiechu czy adrenaliny! Dlatego z chęcią sięgamy po powieści z tego uniwersum.

Powieść przenosi czytelników daleko w przeszłość, lecz jest mocno powiązana z obecnymi wydarzeniami rozgrywającymi się w World of Warcraft, toteż fani uniwersum nie mogą przejść obok niej obojętnie. Oczywiście nie uważamy tego za ujmę, bo zawsze warto sobie przypomnieć rozległą historię tego uniwersum.
Po zdobyciu i splądrowaniu królestwa Wichrogrodu orcza Horda pod kierunkiem nowego wodza, Orgrima Zgładziciela, próbuje wyzwolić się spod dotychczasowego wpływu demonicznych władców i przywrócić swemu ludowi utracony honor. Lecz Orgrim i jego pobratymcy nie mogą porzucić już raz obranej wojennej ścieżki... Brną więc dalej na północ, aby mieczem i toporem wywalczyć dla siebie miejsce w nowym świecie. Na ich drodze stanie Anduin Lothar, niegdysiejszy czempion Wichrogrodu, który wraz z ocalałymi z rzezi miasta umknął do Lordaeronu, gdzie wraz ze światłym i mądrym królem Terenasem Menethilem II zbiera pozostałych władców krain, by stworzyć pierwszy od pradawnych czasów sojusz wszystkich ludzkich narodów – Przymierze Lordaeronu.

KAKU:
Akapit powyżej to tylko zarys tego co oferuje nam ta powieść. Nie nazwałabym tego nawet skrótem tej historii. Akcja toczy się tak dynamicznie, a opisy walk są tak cudownie wyważone i plastyczne, że przez książkę płynęłoby się bardzo sprawnie gdyby nie tłumaczenia narzucone przez Blizzard. O bogowie! Niejednokrotnie moje oczy krwawiły, a mózg aż furkotał od wysiłku połączenia tłumaczenia z oryginalnym nazewnictwem. Fakt, fani szybko załapią, a dla laika będą brzmiały jak jakiś bełkot. To bolało. Bardzo. I boli za każdym razem kiedy sięgam po polskie tłumaczenia książek z serii Warcraft. Jeśli jednak przymrużymy oko na nazwy i nasz mózg płynnie wstawia sobie w te miejsca oryginały to jest to kawałek naprawdę dobrej nerdowskiej lektury. Aaron Rosenberg wciąga do świata tych magicznych krain, których klimat jest wyraźnie dla czytelnika odczuwalny. Fanów WoW-a raczej nie trzeba przekonywać do zakupu, bo książka już zapewne stoi na ich półkach.

[Źródło]

ADON:
Jeśli czytelnik jest laikiem świata Wow-a i chce przeczytać lekką, dobrze napisaną powieść fantasy to się tu odnajdzie. Ja przez większość czasu przy książce siedziałem z podręcznym słowniczkiem tłumaczącym nazwy własne zaproponowane przez tłumacza na oryginały, gdyż bez tego ciężko byłoby mi się z lekturą obejść(wiem z dobrego źródła, że gracze Hearthstone mają łatwiej ponieważ właśnie na potrzeby tej gry spolszczono lokacje i imiona bohaterów).
Całościowo książka jest dobrze zgrana i trzyma się kupy, odniosłem silne wrażenie, że nawiązuje mocno do filmu i narzuconej przez niego linii czasowej, widzimy początki Alliance, a także uzasadnienie tego dlaczego Horda była jaka była i co nią kieruje. Widać wyraźnie zarysowane cienie obu stron, ładnie wplecione rozgrywki polityczne, a także widmo wojny które wisi nad krainami Sojuszu.Pomimo problemów z czytelnością tekstu dla fanów WoW-a, książkę mogę polecić każdemu kto ma ochotę na odrobinę dobrego epickiego fantasy z lekkim wątkiem politycznym, a także obejrzał film i nie był nim zawiedziony bo kontynuację losów postaci można odnaleźć właśnie tu.
Dla fanów WoW dobra myśl – przygotujcie słownik, który macie na podorędziu od czasu nowych edycji książek w Polsce.


Dla wieloletnich fanów uniwersum jest to pozycja obowiązkowa, jako uzupełnienie książek Christie Golden. To przyjemna lektura, która jest dobra nawet dla osób niezaznajomionych ze światem stworzonym przez firmę Blizzard.

OCENA 7/10
Za książkę dziękujemy Wydawnictwu Insignis

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz