wtorek, 8 maja 2018

„Biuro detektywistyczne Lassego i Mai. Teatr z Lassem i Mają” – Martin Widmark, Helen Willis

[źródło]

    „Biuro detektywistyczne Lassego i Mai” to jedna z bardziej lubianych i popularnych szwedzkich serii książek dla starszych dzieci. Bohaterami są Lasse i Maja, którzy zajmują się rozwiązywaniem zagadek detektywistycznych. Tym razem, autorzy cyklu postanowili zaskoczyć swoich fanów tym, że zaproponowali inną niż zwykle formę przedstawienia przygód młodych detektywów.

    „Teatr z Lassem i Mają” to zbiór czterech sztuk teatralnych, poprzedzonych krótkim i treściwym wstępem, prezentującym podstawowe pojęcia z zakresu teatrologii. Pierwsza z nich, „Tajemnica diamentów” opowiada o kradzieży dokonanej w zakładzie jubilerskim. Druga, „Tajemnica miłości”, opisuje bardzo zuchwałą kradzież pieniędzy ze zbiórki charytatywnej. Trzecia, „Tajemnica orkiestry”, to przewrotna sztuka o sztuce, a ostatnia czwarta, „Tajemnica pociągu”, to historia kradzieży dokonanej w pociągu, która wręcz zawróci Ci w głowie od domysłów. Wszystkie te opowieści łączy dwójka tytułowych bohaterów prowadzących śledztwo. Oczywiście, fakt z jakim poważaniem wśród dorosłych cieszy się dwójka dzieciaków „bawiących się” w śledczych, może wydawać się co nieco naiwny, ale w końcu to fikcja literacka i literatura dziecięca, czyż nie? Lasse i Maja poszukują złodziei i szantażystę. Czy Twoja pociecha i Ty domyślicie się kto nimi jest? Ja nie zawsze dobrze zgadłam!


   Na czym opiera się atrakcyjność tej książki? Po pierwsze, prezentuje ona nie jedną, lecz aż cztery opowieści. Cztery historyjki oznaczają cztery zagadki, czyli więcej okazji na rozruszanie szarych komórek. Sama forma sztuki teatralnej mnie osobiście bardzo odpowiadała, ponieważ lubię tego typu formę no i lubię teatr. Biorąc pod uwagę frekwencję na dziecięcych przedstawieniach teatralnych,wydaje mi się, że nie jestem w moich sympatiach odosobniona. Analizując tę kwestię pod kątem reakcji dzieci na to, co się dzieje na scenie, młodzi widzowie podchodzą do przedstawień z zaangażowaniem i entuzjazmem. Myślę, że wystawienie sztuki teatralnej inspirowanej przygodami Mai i Lassego może być dla nich interesującym przeżyciem, zarówno od strony aktora, jak i publiczności. Jedyny problem, który widzę, jeśli chodzi o domowe przedstawienia, to obsada aktorskiej, która mimo wszystko jest dość liczna. Jednak jeśli nasza pociecha zaangażuje swoje maskotki lub inne zabawki jako marionetki, a sama sztuka zostanie przedstawiona w formule kukiełkowej to z pewnością uda się przydzielić każdą rolę.

    Książkę czyta się szybko i z zainteresowaniem. Zaciekawił mnie zabieg dokonany przez autora w „Tajemnicy orkiestry”, czyli wspomnianej przeze mnie „sztuce o sztuce”. Myślę, że patrząc pod kątem zaangażowania aktorów, wymaga ona więcej doświadczenia scenicznego albo przynajmniej umiejętności łatwego nawiązywania dialogu z szerszym audytorium. Wiele współczesnych przedstawień zakłada bowiem aktywny udział widza, co jest z pewnością zabiegiem budzącym ciekawość. W związku z tym możliwe, że wystawienie tej sztuki spotka się z najlepszym odbiorem wśród publiczności.

   Co do formy książki to jest ona solidna. Okładka jest twarda, a jednocześnie zeszytowy rozmiar nie sprawi wielu kłopotów z umieszczeniem tej pozycji na półce. Grafiki Helen Willis są trochę komiksowe, na pewno nie infantylne. Jako matka młodszego dziecka jestem przyzwyczajona do ciut innej estetyki i może będę potrzebowała więcej czasu, aby się do niej przekonać.

   Książka jest skierowana do czytelnika od lat sześciu wzwyż i myślę, że to odpowiedni wiek na taką lekturę. Jestem zachwycona pomysłem stworzenia kryminałów dla tak młodego czytelnika. W końcu mówi się „Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”, a dobre kryminały gimnastykują nasz umysł, co jest przecież dobre dla naszego zdrowia w każdym wieku.

   Podsumowując, „Teatr z Lassem i Mają” to interesujące połączenie książki dziecięcej, kryminału i sztuki teatralnej. Ten mariaż mógł się nie udać, ale wyszło. I to jak!

Ocena 10/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Zakamarki.


Anna Mackiewicz

1 komentarz: