środa, 30 maja 2018

‘’Córka kwiaciarza” – Karolina Kowalska


Od zawsze sięgałam po książki, w których autorzy wplatają w fabułę treści związane z grupami przestępczymi czy mafią. Takie wątki mają w sobie dużo potencjału, są z pewnością ciekawe i odpowiednio poprowadzone, mogą zmrozić krew w żyłach. Uwielbiam taki dreszczyk emocji, więc nigdy obojętnie nie przechodzę obok książek, które mogą okazać się interesujące i wpasowujące się w mój gust.

Karolina ma talent do spotykania mężczyzn, którzy nie mają wobec niej dobrych zamiarów. Ciągle spotykają ją niemiłe  sytuacje i na dodatek, wpada w ogromne kłopoty. Coraz częściej znajduje się w sytuacjach bez wyjścia, ale to tylko początek jej problemów. Poznaje grupę groźnych mężczyzn i wśród nich odnajduje ojca, którego nigdy nie poznała. Okazuje się, że jest on właścicielem kwiaciarni, ale jego reputacja jest daleka od idealnej. Dziewczyna z dnia na dzień musi wejść do przestępczego świata, ale czy będzie potrafiła zmienić całe swoje życie?

Nie chcę zaczynać od narzekania, ale podczas czytania tej książki towarzyszyła mi ciągła irytacja i kompletnie nie potrafiłam się w nią wczuć. Opis naprawdę zapowiadał lekturę z pazurem, a dostałam szybką akcję i powieść przeładowaną wątkami, które były tak szybko zaczynane, jak szybko kończone. Sam pomysł ma naprawdę duży potencjał i jakby jeszcze raz podejść do napisania tej książki, poświęcić jej więcej czasu i energii, to mogłaby się okazać hitem. Sama okładka również mnie zaintrygowała, bo może nie jest zbyt wymyślna, nowatorska czy urozmaicona, ale jednak ma w sobie pewną tajemnicę oraz zachęca, chociażby poprzez nawiązanie do tytułu.

Już wyżej wspomniałam, że akcja tej książki toczy się zdecydowanie zbyt szybko. Autorka zaczyna jeden wątek, poświęca mu kilka czy kilkanaście linijek i od razu go kończy. Brakowało mi rozwinięcia, dłuższych opisów sytuacji czy chociażby bohaterów – ich wyglądu, sposobu zachowania, bo to jednak pozwala bardziej ich poznać, ale też wczuć się w sytuację. Thriller liczący sobie dwieście stron? Cóż, nie wiem, czy da się odpowiednio rozwinąć dobrą i mrożącą krew w żyłach akcję, mając do dyspozycji tak mało miejsca.


Poraziła mnie również ilość zbiegów okoliczności. Karolina zawsze znajdowała się w odpowiednim miejscu i czasie, aby ponownie ucierpieć w ten czy inny sposób. Szczerze… Aż się dziwię, że osoba taka jak ona dożyła tych dwudziestu kilku lat. Ledwo skądś uciekła, a już pakowała się w kolejne tarapaty. A tego ile razy znajdowała się w szpitalu lub ,,miejscu przypominającym szpital”, nie da się zliczyć. I to prowadzi do kolejnej sprawy, która mnie zaczęła zastanawiać. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale główna bohaterka po prostu ciągle ulegała jakimś wypadkom i nie mówię tu o przecięciu sobie palca kartką papieru, a o naprawdę poważnych uszkodzeniach ciała. Jednak ona po kilku godzinach ucieka ze szpitala albo biega po lesie, żeby ponownie wpaść w kłopoty. Błędy logiczne to dość poważna wada tej książki i utrudniały mi one czytanie. Ciągle miałam w głowie pewne sprawy, które kompletnie nie miały prawa się wydarzyć, pamiętałam o wszystkich potknięciach, a to tylko się nawarstwiało. 

Główna bohaterka jest osobą, która kompletnie nie uczy się na błędach i mimo tego, że jest dorosła, postępuje trochę jak nastolatka. A przemiana, która w niej nastąpiła w połowie książki? Cóż, może dzięki temu cała ta powieść była dla mnie odrobinę ciekawa, bo jednak pojawiło się kilka interesujących momentów. Co nie zmienia faktu, że chwilę później Karolina ponownie znajdowała się w dziwnych sytuacjach.

Trochę żałuję, że autorka nie nawiązała odpowiednio do tytułu. Owszem, pojawił się krótki fragment o kwiaciarni, ale nie zachwycił mnie za bardzo. Szkoda, bo liczyłam na coś naprawdę ciekawszego. Wiem, że debiut nie zawsze musi być idealny, ale jednak liczne błędy logiczne, słabo rozwinięta fabuła i zbyt szybka oraz okrojona akcja, sprawiły, że trochę męczyło mnie czytanie tej powieści.




Ocena: 3/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Novae Res



Patrycja Bomba 

1 komentarz: