środa, 23 maja 2018

"Dziewczyny nie biją" - T.S.Easton



Najnowsza książka T.S. Eastona „Dziewczyny nie biją” to przykład walki współczesnych pisarzy ze stereotypami. Autor w swej powieści chciał pokazać, jak czasami są one krzywdzące dla kochać albo po prostu wręcz absurdalne. Czy mu się to udało?

Fleur ma szesnaście lat i mieszka w małym angielskim miasteczku niedaleko Hastings. Jej życie nie obiega zbytnio od tego, jakie prowadzą jej rówieśnicy. Swój czas dzieli między naukę, szkołę, a w weekendy pracę. Jej chłopak – George – jest od niej starszy o trzy lata, studiuje w szkole marynarki wojennej i gustuje w hipsterowskich restauracjach. Dziewczyna spotyka się z nim dwa razy w tygodniu, jednak jej to wystarcza. Jedynym problemem Fluer jest jej nadopiekuńcza matka, widząca w każdej aktywności córki zagrożenie. Nic więc dziwnego, że pomysł uczestniczenia jej dziecka w walkach na ringu nie spotkał się z jej aprobatą. Nastolatka mimo wszystko nadal postanawia kontynuować rozwijanie swojej nowo odkrytej pasji. Jakie przyniesie jej to konsekwencje?

Dziewczyny z reguły uważane są za spokojniejsze niż chłopcy. To tym drugim przypisuje się często większą skłonność do bójek i zamiłowania w boksie. Słaba płeć przecież się do tego nie nadaje, prawda? Nie podołałaby treningom, wysiłkowi i temu wszystkiemu, z czym łączy się ten sport. Właśnie tak sądzi duża część społeczeństwa. Uważają, że kobiety są zbyt delikatne i boks im nie przystoi, bo czyni z nich osoby wulgarne. Kobietom w głowie się poprzewracało, że chcą konkurować ze sobą na ringu! Z takim właśnie podejściem próbuje walczyć Easton w swojej książce, która opowiada o młodej bokserce zakochanej w swojej pasji. Pokazuje, że kobiety także mogą się sprawdzić w tym sporcie, a zdanie innych nie ma żadnego znaczenia.

[…] – To dlaczego właściwie została postrzelona Malala Yousafzai? Po prostu była zbyt wolna, żeby uchylić się przed kulą? Naprawdę pół sekundy różnicy jest AŻ TAK ważne?
– Może oznaczać złapanie antylopy lub powrót do domu z pustymi rękami – odpowiedział William. – Mnóstwo rzeczy może wydarzyć się w pół sekundy.
– Zgadza się, ja na przykład mogę cię w pół sekundy kopnąć w jaja – zauważyła Bonita.

Fleur to niesamowita postać. Pokazuje całą sobą, ile człowiek jest w stanie poświęcić dla swojej pasji, którą kocha. Walczy nie tylko na ringu ze swoimi przeciwniczkami. Często musi toczyć batalie z bliskimi o to, by móc w ogóle wystąpić na scenie. Jest to osoba pełna determinacji, posiadająca wiedzę, czego chce i nie bojąca się spełniać swoje marzenia. Stara się jak może, a jej zachowanie wzbudza w czytelniku sympatię i chęć kibicowania jej. Do tego nastolatka nie pozbawiona jest humoru i ciętego języka, czym niejednokrotnie może wywołać w odbiorcy śmiech.

Na początku myślałam, że będzie to kolejna niewymagająca młodzieżówka, przy której miło spędzę jeden czy dwa letnie wieczory. Jest to jednak coś więcej. To opowieść o sile, odwadze i wytrwałości. Historia pokazuje czym naprawdę jest pasja, jak ważna jest przyjaźń i jak trudna może okazać się młodzieńcza miłość. To książka wartościowa, z przesłaniem, ale jednocześnie napisana lekko i przyjemnie. Czytelnik dostaje więc nie tylko morał, ale i rozrywkę okraszoną dużym poczuciem humoru.

Polecam „Dziewczynie nie  biją” nie tylko młodzieży, ale także i starczym czy też młodszym dorosłym. Być może dzięki niej spojrzycie na niektóre sprawy inaczej niż dotychczas. A nawet jeśli się tak nie stanie, to z pewnością spędzicie przyjemny czas z lekturą.

OCENA: 9/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu YA.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz