poniedziałek, 14 maja 2018

"Feralne urodziny ze Skarpetką" - Benjamin Chaud

"Co zrobić, jeśli przyjdzie się na przyjęcie urodzinowe przebranym za królika i odkryje, że nikt inny się nie przebrał, a potem popełnia się gafę za gafą? I jeśli w dodatku są to urodziny ukochanej, która dopiero ma się dowiedzieć, że nią jest?"




Pierwsze co przyciągnęło moją uwagę, to tytuł. Nie znając wcale treści, zachodziłam w głowę "z jaką Skarpetką?", "czy chodzi o te rajstopy na głowie?", "tylko dlaczego Skarpetka przez duże eS?" - zastanawiałam się przyglądając się okładce i czytając opis książki. Im dłużej się wpatrywałam, tym bardziej podobała mi się ilustracja i z ciekawością zajrzałam do środka, aby sprawdzić kto ilustrował tę pozycję i czy zawartość jest równie urzekająca. Nie ukrywam, że byłam pozytywnie zaskoczona, gdyż autorem zarówno ilustracji, jak i książki jest ta sama osoba, a mianowicie Benjamin Chaud. Jest to moje pierwsze spotkanie z tym francuskim ilustratorem i coś czuję, że nie ostatnie.




Książka została docelowo wydana dla dzieci od trzeciego roku życia, jednak nie widzę żadnego problemu, by móc ją przeczytać również młodszym smykom, jeśli tylko jesteśmy chętni, aby z dzieckiem rozmawiać o uczuciach. Niekoniecznie tylko o miłości, która jest pięknym wstępem do całej historii i zręcznie spina całość, a jednak nie jest wałkowana przez cały tekst. Ba! Śmiem twierdzić, że książka traktuje bardziej o innych uczuciach, tych trochę negatywnych, przez co nie mniej ważnych, jak bliskie dzieciom zawstydzenie, skrępowanie, niezręczność, zawód, czy złość, spowodowane seriąniefortunnych wydarzeń. Bo jak tutaj czuć się dobrze, gdy wszystko, od samego początku dzieje się zupełnie wbrew naszym wyobrażeniom? Jak sobie poradzić z narastającym uczuciem zawodu, zawstydzenia, poczuciem ośmieszenia na oczach rówieśników i co najważniejsze, na oczach jubilatki, na której chce się wywrzeć dobre wrażenie? Jest to ukryta lekcja na wielkich kartach tej historii, że w życiu rzadko dzieje się coś podług naszej myśli, że popadanie w histerię nie odnosi upragnionego skutku, że zakończenie mimo wszystko nie musi być złe, że ze złymi emocjami należy się wyciszyć i pozwolić im po prostu być i odejść. Ilustracje doskonale prowadzą nas przez wszystkie sytuacje, zaś mała ilość tekstu pozwala wyłapać to, co w tym wszystkim jest najważniejsze. Słowa niosą moc, a ilustracje je intensyfikują w odbiorze.



Czytałam z wielką przyjemnością dla samej siebie, jak i mojej nie rozumiejącej jeszcze, 4-miesięcznej córeczki. Słuchała, jak zwykle uważnie i z zaciekawieniem oglądała obrazki, które są mocną stroną tej pozycji. Uroczy temat chwycił mnie za serce i bardzo współczułam chłopczykowi, szczególnie widząc, jak bardzo się stara. Trzymałam potajemnie za niego kciuki, a z tyłu głowy tłukła mi się myśl, czy mój syn będzie miał podobne perypetie? Pewnie tak, w końcu każdy z nas przeżył swoją małą pierwszą miłość. Z przyjemnością usiadłam z 9-letnim synem do książki i przeczytaliśmy razem. Tak, wiem, jest duży, przeczytałby sam, ale tak okropnie chciałam zobaczyć jego reakcje na bieżąco, poznać myśli, dowiedzieć się przy okazji czegoś więcej.



Bohater wydaje się być w wieku szkolnym, lub chociażby zerówkowym (własnoręcznie robiony prezent – pudełko w kształcie serca; wspina się na drzewa; pierwsza miłość), ciężko mi utożsamić go z młodszym dzieckiem, jednakże jest jedno zachowanie, które wprawiło mnie w niemałe osłupienie i zażenowanie, przez co już nie jestem pewna do końca jego wieku. Nie sądziłam bowiem, że jakiekolwiek dziecko (mając tyle lat) może się tak zachować, szczególnie wśród kolegów i koleżanek. Chodzi o napad złości, rzucenie się na podłogę, wierzganie nogami i tarzanie się. Normalnie u szkolnego dziecka wstyd by zwyciężył, inna sprawa może przy dorosłych – nie wiem – ale tak? Nie dziwię się, że reszta dzieci przyglądała się w ciszy temu napadowi histerii, pasowałoby to do dziecka może dwu, trzyletniego, ale znowu, próbować ugrać coś w ten sposób od kolegów i koleżanek? Nie spotkałam się z czymś takim, jednak te zachowanie również było użyte w celu pokazania, że nie ma ono najmniejszego sensu, bo nikt nie przyjdzie nas pocieszać. Zachowanie nieadekwatne do sytuacji, jak i właściwie niestosowne, pozwala nam zauważyć, że trzeba znaleźć inną formę poradzenia sobie z negatywnym uczuciem. Dla rodziców jest to szansa, by przekazać coś swoim małym buntownikom.



Super jest w książce ukazane, że gdy minie trochę czasu, to emocje ostygają, że warto dać sobie chwilę samotności i możliwość samodzielnego przepracowania uczuć. Kiedy sytuacje nas przerastają, emocje buzują, dobrze jest oddać się zajęciu, które zwykle nas uspokaja. Cała historia pokazuje nam, że życie nie kończy się w obliczu niemiłej sytuacji, tylko płynie dalej i wszystko, co złe, kiedyś się kończy i nastaje lepsze, więc powinniśmy tego wyczekiwać. Możemy zauważyć, że wyolbrzymiamy sytuacje, co inni sobie myślą, a tak naprawdę po prostu obserwują z ciekawością, że czasem robimy niby coś głupiego – przyjście w przebraniu na przyjęcie jako jedynemu – a jednak okazuje się to bardzo fajne i innym się spodoba i chyba najważniejsze, że jak nie rozmawiamy ze sobą, to tak naprawdę nie wiemy, co inni myślą i czują. Dlatego też zakończenie jest zaskakujące dla chłopca, miło zaskakujące i wypełnia jego serce pięknym uczuciami, a otoczenia nagle się zmienia, tak magicznie, w jednej chwili.



Książka warta uwagi poprzez wzgląd na estetykę wydania, piękne ilustracje oraz przesłanie. Zdecydowanie dla małych czytelników, dla starszaków jako chwilowy przerywnik, jednak sami niekoniecznie chętnie po nią sięgną. Nadaje się na prezent dla dzieci w wieku przedszkolnym doskonale. Jedyne, do czego się przyczepię, to niejasne odczucie, że zabrakło strony, lub choćby jednego zdania w zakończeniu, mimo, że zamyka ładnie i spójnie całość. Po prostu rytm czytania sprawił, że poczułam zaskoczenie, że nie ma nic więcej. Ciężko ubrać mi to w słowa, bo po każdym kolejnym przeczytaniu już tak nie miałam. Ot, taka zagwozdka.



Przy okazji lektury miałam refleksję, że o miłości powinno się więcej dzieciom czytać, o zakochaniu, o tych motylkach i kwiatkach, o czymś pięknym, bo dzieci znają się na miłości, jak nikt inny. Dzieci kochają pięknie, chciałabym poczytać książkę dla małych dzieci o miłości. Może coś polecicie? Mam ochotę też na pozycję o miłości dla trochę starszych dzieci, o trudach miłości, o tym strachu, staraniach, o tym kociołku pełnym mieszanych uczuć, o tym wzdychaniu, onieśmieleniu, o prawdziwej, dziecięcej jeszcze miłości, ale już przecież całkiem na poważnie. Ja ogromnie chcę przeczytać "Zakochałem się w Milenie" Per Nillson'a, również od Wydawnictwa Zakamarki, myślę, że to jest to, czego szukam. Polećcie mi coś dobrego.




Ocena: 9/10



Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu ZAKAMARKI

Ula Wasilewska




2 komentarze:

  1. Bardzo ładna książka. Mamy ją i lubimy. Osobiście ilustracje Benjamina Chauda rozpoznaję już od pierwszego spojrzenia na książkę. Są one bardzo charakterystyczne. Wydawnictwo Zakamarki ma sporo pozycji z ilustracjami jego autorstwa. A z książek o zakochaniu dla dzieci polecam te: http://rozanedziecinstwo.blogspot.com/2017/02/zakochanie-i-miosc-w-ksiazkach-dla.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zgadzam się, że Chaud ma bardzo charakterystyczny styl i właśnie to mi się w nim podoba. Przejrzę sobie dokładniej ofertę wydawnictwa i pewnie coś wybiorę do biblioteczki. Dziękuję za linka do książek o zakochaniu dla dzieci, są świetne! Pozdrawiam.

      Usuń