środa, 2 maja 2018

"Hobbit, czyli tam i z powrotem" - J.R.R. Tolkien

„Ponad gór omglony szczyt
Lećmy, zanim wstanie świt,
By jaskiniom, lochom, grotom
Czarodziejskie wydrzeć złoto!”

Pamiętam, jak pierwszy raz sięgnęłam po książkę „Hobbit, tam i z powrotem”. Niestety wtedy była to pewna forma lektury, bo pani od angielskiego będąca na zastępstwie kazała nam ją przeczytać. Już to mnie do tej książki zniechęciło i przeczytałam tylko bodajże jeden rozdział. Jednak kiedy Wydawnictwo Znak i S-ka postanowiło wznowić nakład tej powieści, stwierdziłam, że dam jej szansę. Czy żałuję?

Bilbo Baggins jest hobbitem pochodzącym z szanowanej rodziny. Lubi swoje wygodne, pozbawione jakichkolwiek niespodzianek życie. Jego podróże natomiast ograniczają się do pójście do swojej bardzo dobrze wyposażonej piwnicy. Jednak gdy na jego progu wrz z bandą krasnoludów staje czarodziej o imieniu Gandalf, jego błogi spokój zostaje zachwiany. Przedziwni goście chcą bowiem porwać go na podróż ku prawdziwej przygodzie. Po namowach hobbit w końcu ulega i wszyscy ruszają w drogę po skarby, jakie strzeże Smauga Wspaniały – wielki i potwornie niebezpieczny smok. Jednak to ich nie jedyna przygoda, bowiem po drodze do Samotnej Góry Bilbo znajdzie pewien pierścień i stanie oko w oko ze stworzeniem zwanym Gollumem…



 „Mrok płynął do sali przez małe okienko w stoku Pagórka, płomienie na kominku migotały — był kwiecień — a krasnoludy grały wciąż, grały, a cień brody Gandalfa drżał na ścianie. Ciemności wypełniły pokój, ogień zgasł, cienie zniknęły — a krasnoludy grały jeszcze. Nagle któryś zaczął śpiewać do wtóru melodii, potem inni przyłączyli swe głosy, niskie, przytłumione głosy krasnoludów przyzwyczajonych z dawnych czasów do śpiewania w swoich głębokich podziemnych siedzibach.

Styl Tolkiena zdecydowanie nie jest dla każdego. Pisarz nie posługuje się lekkim piórem i wymaga od swojego czytelnika skupienia. Początkowo mi to przeszkadzało. Nie umiałam się wczuć w lekturę, jednak dość szybko pozbyłam się tego uczucia i zaczęłam z przyjemnością pochłaniać kolejne strony, zafascynowana światem, do jakiego zaprosił mnie J. R. R. Tolkien.

„Stwierdzić, że Bilbowi zaparło dech w piersiach, to stanowczo za mało. Odkąd ludzi zmienili język, którego nauczyli się od elfów w dniach, gdy cały świat był jeszcze cudowny i piękny, nie znamy odpowiednich słów, by wyrazić podobne oszołomienie.

Tolkien przez wielu nazywany jest ojcem fantastyki i rzeczywiście nim jest. Jego twórczość dała inspiracje innym pisarzom, którzy zaczęli iść w tym samym kierunku. Swojego czasu „Hobbit” był czymś niesamowitym i oryginalnym. Teraz ten czar nieco zbladł, bo to co u niego było wspaniałe teraz zaczyna być schematyczne, gdyż nadmiernie jest wykorzystywane przez współczesnych autorów. Mimo wszystko historia Tolkiena jest nadal czymś zachwycającym. Czytelnik z zapartym tchem śledzi poczynania bohaterów, a akcja pędzi w sobie znanym  kierunku, nie pozostawiając czasu na nudę. Ponadto kreacja świata przedstawionego należy do jednych z najlepszych. Plastyczne opisy malowniczych miejsc dają niesamowitą pożywkę naszej wyobraźni.

Na koniec chciałabym jeszcze wspomnieć kilka słów o nowym wydaniu, bo jest ono po prostu cudowne. Po pierwsze zachwyca czytelnika twarda oprawa i przepiękna okładka. Dalej należy wspomnieć o cudnych ilustracjach Alana Lee. Niektóre są bardzo duże i kolorowe, inne mniejsze, czarno białe, ale wszystkie zachwycające. Jedynym minusem tego wydania jest format, gdyż jest nieco nieporęczny oraz druk, który jest jak na mój gust nieco zbyt ściśnięty, przez co osobą takim jak ja – z wadą wzroku – ciężej się czyta.


Jeśli jeszcze nie znacie twórczości Tolkiena, to zachęcam Was do rozpoczęcia przygody z tym autorem od publikacji „Hobbit, czyli tam i z powrotem”. A jeżeli już znacie tę powieść, to zachęcam Was  do odnowienia sobie tej historii! Jestem pewna, że nikt nie będzie się przy niej nudził. 

OCENA: 9/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

Sara Chrzanowska

4 komentarze:

  1. Hobbita nie czytałam, bo słyszałam właśnie, że styl jest dość nieprzystępny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie jest aż tak źle ;) Poza tym to kwestia tłumaczenia - po prostu nim kupisz swój egzemplarz warto trochę o nich poczytać :)

      Usuń
    2. I w sumie szybko się człowiek do tego stylu przyzwyczaja.

      Usuń
  2. Właśnie przez tę książkę i przez Tolkiena zakochałam się definitywnie w fantastyce, i ta miłość trwa niezmiennie do tej pory :)

    OdpowiedzUsuń