środa, 16 maja 2018

„My Little Pony. Księga Mody”- tłumacz Aleksandra Ożarowska

[źródło]
   Broniłam się przed kucykami, ile tylko mogłam – nie moja estetyka. Szkoda tego starego wizerunku przyjaznych koników ze znanej mi w dzieciństwie kreskówki. Jednak przyszła i na mnie pora: w moim domu zagościły figurki „My Little Pony”, a teraz jeszcze literatura w tym temacie.

   „My Little Pony. Księga Mody” to propozycja dla dzieci od lat trzech, ale myślę, że nawet dwulatek może być nią zainteresowany. To zbiór kolorowanek okraszony historyjkami o bajkowych bohaterach wraz z naklejkami i szablonami.

   W książce bardzo mi się spodobało, że nacisk położony na to, aby nasze dziecko wykazało się kreatywnością, myślało nieszablonowo i starało się odzwierciedlić w wizerunku kucyków ich charakter oraz zainteresowania. Na małych artystów czeka ponad trzydzieści postaci do pokolorowania. Jednakże to nie wszystko: kucykom można dokleić przeróżne elementy garderoby takie jak klapki, buty kowbojskie, kolczyki, pierścionki, okulary czy kapelusze. Dodatkowo są szablony, które można przyłożyć do załączonych papierowych tkanin i wyciąć z nich pożądany przez nas kształt. Szablony te, podobnie jak naklejki, przedstawiają z reguły elementy garderoby, ale są również inne motywy: motyle, kwiaty czy owoce. Nadto można je wykorzystać do odrysowania wspomnianych rzeczy już bezpośrednio na obrazkach przeznaczonych do pokolorowania. Na stronach, na których znajdują się kucyki, jest wiele wskazówek, co dana postać lubi robić i jak możemy tą informacje wykorzystać przy projektowaniu kreacji.


   Reakcja mojej córki na widok tej książki była bardzo entuzjastyczna i co nieco zaborcza, gdyż nie pozwoliła mi nawet przeczytać tekstów znajdujących się przy obrazkach, tylko od razu zabrała się za malowanie. Podejrzewam, że jak tylko skończą się jej wszystkie naklejki i pomysły do zdobienia, pomalowane kucyki zostaną wycięte i wówczas znajdą swoje drugie życie jako papierowe figurki.
    Dla rodzica ta literatura również może wydawać się atrakcyjna, gdyż poza oczywistym urozmaiceniem czasu dziecku i sprawieniu mu radości, mama czy tata może posiąść bardzo przydatną wiedzę, kim jest Twillight Sparkle czy Pinkie Pie. Zarówno ja, jak i moja córka, nie oglądamy tej kreskówki, więc dla nas obu nazwy te jawiły się jako nieznane. Oglądać bajki nie zamierzamy (przynajmniej ja), ale zdobyte informacje niewątpliwie mogą posłużyć nam do rozmów z bardziej zaawansowanymi fankami kucyków My Little Pony.
    Pod względem wykonania książeczki warto wspomnieć, iż ma ona lekko usztywnianą okładkę, a samo wydanie przypomina skoroszyt ze stronami z papieru o większej gramaturze. Jest to bardzo praktyczne, zwłaszcza w warunkach polowych, gdy nie dysponujemy stołem lub biurkiem, ale za to mamy obok siebie znudzonego trzylatka, któremu jakoś chcemy umilić podróż. Obrazki, które nie wymagają zdobienia, są kolorowe i przejrzyste, utrzymane w klimacie połączonych bajki i mody. 

    Podsumowując, poza moim osobistymi preferencjami co do grafik, to „My Little Pony. Księga Mody”, nie mam nic do zarzucenia. Jest to pozycja, która da dzieciom lubiącym te kucyki wiele radości. Osobiście chyba nigdy nie spotkałam się z pomysłem załączenia do kolorowanki szablonów, jednak uważam, że to bardzo ciekawy pomysł na urozmaicenie zabawy naszym milusińskim, który pozwoli wykazać się im kreatywnością.

Ocena 8/10
Za udostępnienie kolorowanki dziękuję wydawnictwu Egmont.


Anna Mackiewicz

1 komentarz: