czwartek, 17 maja 2018

Niedobry pasterz - Przemysław Borkowski

Niedobry pasterz - Przemysława Borkowskiego to drugi już tom z cyklu o psychologu Zygmuncie Rozłuckim. Gorąca, pełna zwrotów akcji powieść przykuwająca uwagę czytelnik od pierwszych storn.

Powieść ta nie należy jednak do klasycznych kryminałów, w którym przodują gliniarz i prokurator.  Oczywiście pojawia się w powieści postać policjanta, a nawet kilku, jest ona jednak raczej jej formalnym elementem, bo jak by nie było każdej zbrodni towarzyszą przecież przedstawiciele prawa. To zresztą nadaje utworowi większego prawdopodobieństwa i realności zdarzeń.  Bohaterem nie jest też prywatny detektyw czy typowy dziennikarz śledczy, jak często się to zdarza. Tak naprawdę - jest to historia zwykłych ludzi, na których drodze los postawił śmierć, a tuż za nią nie jedną, i nie dwie tajemnice do rozwikłania.  To opowieść o mieszkańcach niewielkiej wsi, w której zapewne i my znaleźlibyśmy swoje własne małe miejsce.  To swoisty obraz środowiska ludzi skażonego patologią i tęsknotą na tle kryminalnego śledztwa. 

Zygmunt Rozłucki, psycholog, któremu los nie oszczędza wrażeń przenosi się z Warszawy do domu na wsi. Porzuca wygodną praktykę lekarską na rzecz pracy w przyszpitalnej przychodni psychiatrycznej.  Notabene dom, który wynajmuje nie jest wcale przypadkowym miejscem. Wiąże się, bowiem z traumatycznymi przeżyciami bohatera. To miejscem okrutnej zbrodni, w której o mały włos sam nie straciłby życia a na ścianach wciąż tkwią ślady po tych wydarzeniach.  Co zatem kieruje człowiekiem, który tak desperacko pragnie tkwić w miejscu przykrych wspomnień.  A może to wcale nie przypadek, bo jak się okazuje zaledwie kilka dni wcześniej we wsi doszło do okrutnej zbrodni, której ofiarą była  piętnastoletnia dziewczyna.
Podejrzanych jest wielu, miejscowy pijak, kolega szkolny,  a nawet ksiądz, który co ciekawe,  sam przyznaje się do winy.  Jednak jego zeznania są tak skąpe, że nie dają im wiary, a policja pod presją czasu i rangi oskarżonego zwraca się o pomoc do Rozłuckiego, który w duecie z dawna miłością - dziennikarką Karoliną Janczewską podejmuje się niebezpiecznego śledztwa.
Psycholog za sprawą miejscowych pijaczków przenika do lokalnego środowiska, zdobywając tym samym ich zaufanie. Z czasem dowiaduje się, że wieś, w której giną ludzie, skrywa wiele tajemnic, wzajemnych urazów i buzujących w ukryciu namiętności.

A te nie są obce naszemu bohaterowi, który w obecności Karoliny traci zdrowy rozsądek, czuje przyspieszone bicie serca, drżenie rąk i „ … zachowuje się niczym szczeniak, czekający w schronisku na adopcję”.  Ujawniając miłosne rozterki bohatera, autor nadaje mu niezwykle rzeczywisty wymiar – taki ludzki. Nie idealizuje go jednak, wręcz przeciwnie - obnaża go ze wszystkich wad.   Czy jednak niebywała inteligencja i postawa Rozłuckiego pozwolą mu zdobyć serce dziennikarki – o tym musicie przekonać się już sami! Podobnie jak to, czym skończyła się próba wniknięcia przez doktora w środowisko miejscowych pijaczków, i czy to poświęcenie miało swoje przełożenie na wyniki śledztwa.

Przemysław Borkowski, z którym miałam przyjemność spotkać się już podczas lektury „Zakładnika” ma świetne wyczucie stylu, sprawnie żongluje emocjami czytelnika i nie boi się ironii ani humoru w powieści, który zresztą sprawnie wplata w fabułę, nadając jej tym samym lekkości.  Być może to zasługa wieloletniej praktyki kabaretowej autora, któremu dowcipy „wypadają z rękawa”.

Do tego powieść pełna jest zwrotów akcji, co nie daje czytelnikowi szans na nudę, przyciąga i trzyma w napięciu do ostatniej strony.  Jest niczym labirynt przepełniony niespodziankami, którego nie ma się wcale ochoty opuszczać.  To świetnie skonstruowana powieść, bez patosu, bez zbędnej fabuły czy przerysowywania bohaterów, w której autor daje czytelnikowi szansę na własne śledztwo, własne przemyślenia i niezależny scenariusz, który rodzi się w naszej głowie.  Osobiście uwielbiam tego typu powieści.

Kilka smaczków i ciekawostek znajdą w "Niedobrym pasterzu" też miłośnicy nieco mocniejszych trunków, a może nawet sami poczują smak i zapach najlepszej whisky. Jedyne czego mi zabrakło to odrobiny pikanterii, choćby tylko w relacjach damsko męskich.

Ale to jeszcze nie koniec niespodzianek w powieści, stworzonej na miarę wyrafinowanego gusty czytelniczego. Zakończenie - dla każdego z nas może być inne i nieść za sobą nadzieje lub stratę.  Przeczytajcie to koniecznie - „Niedobry pasterz” to rarytas wśród kryminałów!


Ocena: 9/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Czwarta Strona

Edyta Sztylc

2 komentarze:

  1. Wkrótce planuję po nią sięgnąć, mam nadzieję, że to będzie wciągająca lektura! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie czytałaś "Zakładnika" to także polecam.

      Usuń