niedziela, 6 maja 2018

‘’Piła. Dziedzictwo” – reż. Michael Spierig, Peter Spierig


Myślę, że zdecydowana większość ludzi oglądała albo chociaż słyszała o takim filmie jak ,,Piła”. Osobiście nie widziałam chyba żadnej części w całości, ale nie wynikało to z tego, że mi się nie podobało. Kilka lat temu jeszcze przerażały mnie tego typu produkcje i raczej zmuszałam się do ich oglądania lub zmuszali mnie znajomi, czasem trafiałam na nie w telewizji, ale przeważnie nie skupiałam się na treści. Jednak ostatnio zainteresowały mnie horrory i poszukuję takich, które nie są tylko nastawione na przerażenie widza, ale wymagają od niego także ruszenia głową.

Policja odkrywa zmasakrowane zwłoki, co jest początkiem paniki w mieście. Pojawia się więcej ciał, a media sugerują ludziom, że może to być działanie bezwzględnego seryjnego mordercy. Jednak służby nie potrafią znaleźć wspólnego czynnika łączącego te zbrodnie. Pewnego dnia dochodzi do przełomu i śledczy natrafiają na pewien trop, który zmieni wszystko, chociaż wydaje się nieprawdopodobny. Wszystkie czynniki, dowody i poszlaki prowadzą do znanego już policji Johna Kramera. Mogłoby się wydawać, że dokonali przełomu i uda im się przerwać działalność mordercy, ale jest jeden problem. John Kramer nie żyje od dziesięciu lat.

Już wyżej wspomniałam, że nie oglądnęłam żadnej części ,,Piły” w całości, ale myślę nad nadrobieniem poprzednich filmów, żeby mieć porównanie, bo jednak zostałam zaciekawiona, zwłaszcza zaintrygowała mnie postać Kramera. Ale myślę, że ta nieznajomość poprzednich produkcji nie wpłynęła na moje zrozumienie ,,Dziedzictwa”, ponieważ scenarzyści wpletli w usta bohaterów kilka informacji na temat wyżej wymienionego mordercy, który miał swój schematyczny sposób działania. Do płyty była również dołączona książeczka z kilkoma informacjami na temat tej produkcji, więc to również uzupełniło moją wiedzę.

Na wstępie muszę przyznać, że nie była to produkcja, która mnie przeraziła, ale wcale mi to nie przeszkadzało. Owszem, kilka razy czułam dreszczyk emocji, wpatrywałam się w ekran laptopa i niecierpliwie czekałam na rozwój sytuacji. Były nawet sceny, dość krwawe, które wywarły na mnie duże wrażenie i nie tylko pod kątem ich obrzydliwości, ale także wykonania oraz pomysłowości twórców.

Źródło
Nie lubię horrorów, które są przepełnione brutalnością, morzem krwi, trupów i śmierci. Rozumiem, że jest to taki nieodłączny element tego gatunku, ale ja jednak także cenię fabułę i samą historię, która nie może być banalna i przewidywalna, bo w końcu samym strachem człowiek się nie zadowoli, zwłaszcza bardziej wytrawny widz. ,,Piła. Dziedzictwo” to produkcja, która jest nieprzewidywalna, zagmatwana i dopracowana w każdym calu. Twórcy kilka razy podstawiają nam pod nos mylne tropy, oddalają nas prawdy i dzięki temu całość w ostatecznym rozrachunku wypada tak dobrze. 

Fani ,,Piły” doskonale znają schemat działania Kramera, ale dla mnie była to nowość. No i jak wiadomo, nie żyje on już od dziesięciu lat, więc nie może popełniać zbrodni, a jednak wszystko wskazuje na to, że to on stoi za tajemniczymi zgonami. W filmach oczywiście wszystko jest możliwe, nawet zmartwychwstanie po tak długim czasie. Twórcy postanowili zasiać w widzu takie ziarno niepewności i to mi się podobało.

Seryjny morderca, którego poznajemy w tej części ,,Piły”, jak i zapewne w poprzednich, jest człowiekiem niezwykle inteligentnym i pomysłowym. Wydaje mu się, że czyni dobrze i wypełnia jakąś ważną misję. Wprowadza ludzi, zawsze takich, którzy mają coś na sumieniu, do gry i daje im wybór. Podejmując dobre decyzje, mogą przetrwać, a emocje na pewno nie są dobrym pomocnikiem. Widz mógł również analizować słowa porywacza, próbować rozwiązać jego zagadki i oczywiście odgadnąć jego tożsamość, która od samego początku nie była oczywista.

Gra aktorska zasługuje na duży plus. Wszyscy wczuli się w swoje role, pokazywali emocje i po prostu zachowywali się profesjonalnie, a dzięki temu cały film miał odpowiedni klimat. W końcu dobór obsady to połowa sukcesu, przynajmniej ja tak myślę. Nawet najlepszy scenariusz okaże się klapą, jeśli ktoś odpowiednio go nie przekaże. Dodatkowo w ,,Pile” dużą rolę odegrały także efekty specjalne, które zbudowały grozę i momentami wielką niepewność.

Zakończenie było naprawdę emocjonujące, bo cały film przybrał innego charakteru. Akcja posuwała się do przodu z zawrotną prędkością i wszystko komplikowało się jeszcze bardziej. To bez wątpienia duża zaleta, bo nawet na ostatniej prostej, widz jest bombardowany nowymi informacjami i skrajnymi emocjami.

W całym filmie podobało mi się to, że jednak twórcy postanowili skupić się na fabule, budowaniu napięcia przez zagadki i podkreśleniu intelektu mordercy. Nie zawalili nas obrazami odciętych głów, innych części ciała czy wszechobecnej krwi i narządów wewnętrznych. Odnaleźli idealną granicę pomiędzy tymi dwoma aspektami, idealną dla mnie.

Jeśli wahacie się i nie wiecie, czy warto oglądnąć ,,Piłę. Dziedzictwo”, to myślę, że rozwiałam wasze wątpliwości i teraz będziecie mogli określić, czy film jest w waszym guście. Nie mogę porównać tej produkcji z pozostałymi, więc nie wiem jak wypadła na ich tle. Jednak dla mnie przygoda z tym filmem była po prostu wyjątkowa i myślę, że jeszcze do niego wrócę.




Ocena: 10/10
Za możliwość zobaczenia filmu dziękuję Monolith


Patrycja Bomba 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz