poniedziałek, 28 maja 2018

"Present Perfect" - Alison G. Bailey



Piszę tę recenzję na świeżo po skończeniu książki, mimo że w kolejce czekają inne powieści, postanowiłam dać upust swoim emocjom i zrobić to od razu. W tle leci „Perfect” Eda Sheerana i doskonale wpasowuje się w mój nastrój po tej lekturze. Dawno nie czułam tak silnej potrzeby, by porozmawiać z kimś na temat powieści, którą czytałam. Mam tak wiele refleksji i przemyśleń... Niestety z większością muszę uporać się sama, bo zbyt wiele mogłabym Wam zdradzić, a tego przecież nie chcemy.


"Nieprzewidywalność życia jest do bani.
W jednej chwili latasz wśród chmur, czujesz jak wiatr
rozwiewa ci włosy, a w następnej
lądujesz na dupie, z gębą pełną żwiru."

Minęło bardzo dużo czasu, zanim zdecydowałam się przeczytać tę książkę. Opinie, które czytałam, głównie mówiły o bardzo irytującej i niezdecydowanej głównej bohaterce a, jako że ja takich wręcz nie cierpię, sięgałam po inne książki. Przyznam, że ta powieść chodziła mi nieustannie po głowie i przy każdych zakupach w księgarniach internetowych, zastanawiałam się, czy ją zamówić.  Kiedy w końcu nadarzyła się okazja, postanowiłam nie czekać i od razu, gdy do mnie przyszła wzięłam ją do rąk. Nie odkładałam jej przez cały dzień, porwała mnie od pierwszych stron.


Nie zgodzę się, że główna bohaterka jest irytująca i niezdecydowana. To absolutnie nie oddaje jej osobowości. Ona jest tak drażniąca, że miałam ochotę wyrzucić nieraz książkę przez okno! Przysięgam. Co za niemądre babsko! Wierzcie mi, dostawałam mini napadów szału, ale! 
Wcale nie straciła tym na mojej sympatii, mimo wszystko i tak ją lubię. Noaha uwielbiam, on to starcie wygrywa, zdecydowanie. Boże! Co to jest za facet! Ideał, wierzcie mi.
Jeśli już Was zemdliło, może nie czytajcie dalej, bo będzie jeszcze więcej lukru.
Co poradzę, że rozpłynęłam się przy czytaniu? 

Noah to troskliwy, silny, opiekuńczy, czuły, przystojny, wysportowany i odważny, najpierw chłopiec, później już mężczyzna. Pokochałam go od pierwszej wzmianki o nim.
Amanda tudzież Tweet choć irytująca, niezdecydowana i niemądra, jest ambitna i urocza. Serce na dłoni. Niestety jest bardzo niedowartościowana, to wprowadza ją nierzadko w opały i sprowadza na złą drogę.

"Nie byłam wystarczająco dobra,
 by wytrzymał ze mną na zawsze.
A ja potrzebowałam go w swoim życiu.
Na zawsze."

Początkowo książka przypominała mi bardzo „Love Rosie” Ceceli Ahern oraz „Domek na drzewie” K.K Allen, od razu, gdy w trakcie czytania wysnułam takie wnioski, myślałam sobie, że nawet jeśli będzie kropka w kropkę przypominała, którąś z wyżej wymienionych i tak będę ją uwielbiać. Tak bardzo polubiłam głównych bohaterów. Nie będę Was kłamać, głównie Noaha. 
Okazało się jednak, że jest inna, wyjątkowa. Zaskoczył mnie totalnie rozwój sytuacji, to jak potoczyło się życie głównych bohaterów. Nie udało mi się przewidzieć, co im się przydarzy. Oczywiście miałam w głowie swoje scenariusze, ale żaden nie przypominał nawet tego, co wymyśliła dla nas autorka. To wspaniałe uczucie zostać zaskoczonym książką, podczas gdy powstają setki podobnych.

"Nie jesteś frajerką, Tweet.
Ale jesteś tchórzem, bo zaprzepaściłaś szansę na bycie z kimś
kto chciał się z tobą zestarzeć i kochać cię
ponad życie."

Amanda i Noah są przy sobie od zawsze. Urodzili się tego samego dnia, w tym samym szpitalu, o tej samej porze z różnicą jednej minuty. Razem bawili się w piaskownicy, chodzili do przedszkola i szkoły, jeździli rowerami, oglądali filmy... Wszystkie pierwsze razy były dla nich, pierwsza randka, pierwszy pocałunek... Byli razem zarówno w najlepszych, jak i w najgorszych chwilach swojego życia. Przyjaciele na dobre i złe. Stworzeni dla siebie... Chyba każdy marzy o takim przyjacielu. Dobrze jest mieć przy sobie kogoś, kto nas nie zawodzi.
Przeznaczenie to słowo cisnęło mi się na usta od samego początku historii. 
Amanda nazywa swoją przyjaźń z Noahem perfekcyjną i taka właśnie ta przyjaźń jest. Amanda uważa, że jej przyjaciel jest wspaniały i zasługuje na kogoś lepszego niż ona. Tylko czy my mamy prawo decydować, czy jesteśmy wystarczająco dobrzy dla tej drugiej osoby? Co, jeśli on nikogo innego nie chce ? Nie można podejmować za kogoś tak ważnych decyzji.
Oboje błądzą, ciągła walka z przeznaczeniem jest bezsensowna, ale nasza bohaterka nie zdaje sobie z tego sprawy. Kiedy w końcu zmuszona jest zrezygnować z marzeń i zatrzymać się, coś sobie uświadamia, tylko czy nie jest za późno? W życiu Amandy kluczową rolę odegra jeszcze jedna piękna dusza.

"- Podobają się czy nie?
-Oczywiście!
- Więc warto było je kupić dla twojego uśmiechu."


"Present Perfect" sprawi, że będziecie się śmiać, że będziecie się irytować i złościć, że będziecie się wzruszać, ale też wywoła małe trzęsienie ziemi w Waszych sercach. Czy nie o to właśnie chodzi w dobrej książce? O emocje? Tutaj jest ich całe mnóstwo. Książka, której nie sposób odłożyć, nie doczytawszy do końca. Przeważnie w podsumowaniu pytam o Wasze doświadczenia z recenzowaną przeze mnie książką, dziś tego nie zrobię. Mam nadzieję, że nie będzie to z mojej strony zbyt aroganckie, ale ja jestem zachwycona i to mi wystarczy.
 400 stron fantastycznej lektury, o której długo nie zapomnę i z niecierpliwością czekam na drugą część serii. Zachęcam Was do przeczytania tej powieści. Przełknijcie niezdecydowaną Amandę i udajcie się na randkę z Noahem. W tej historii znajdziecie morał, którego nie powinno się bagatelizować. Polecam.


 Ocena: 10/10


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję  Wydawnictwu Niezwykłe


Julia Komorska

2 komentarze:

  1. Mam w planach książkę. Teraz po Twojej opinii, jeszcze bardziej nie mogę się doczekać, aż przeczytam! :)

    OdpowiedzUsuń