piątek, 4 maja 2018

"Ślepy archeolog" Marta Guzowska



[źródło]
Większość ludzi prawdopodobnie uważa utratę wzroku za najgorsze co może przydarzyć się człowiekowi. Brak możliwości podziwiania wschodów i zachodów słońca, rozpoznawania twarzy najbliższych osób czy chociażby zachwycania się najnowszymi okładkami powieści Neila Gaimana. Jednak osoby niewidome muszą zmagać się z milionem drobnych wyzwań, których osoby o prawidłowym wzroku nawet nie dostrzegają. W ramach przykładu, podczas kąpieli nikt z Nas nie zastanawia się czy płyn po który sięgnęliśmy to szampon czy żel do ciała, bo mówi nam o tym napis na pudełku. Dla osób niewidomych nie zawsze (szczególnie jeżeli ktoś poprzestawia kolejność kosmetyków w łazience) jest to takie oczywiste. Tak więc, czy osoba niewidoma ma szansę na karierę w branży archeologicznej?

Okazuje się, że może. Tom Mara bohater najnowszej powieści Marty Guzowskiej to niezwykle utalentowany i błyskotliwy archeolog, szef wykopalisk na Krecie, który od kilkunastu lat jest niewidomy. Nie przeszkadza mu to jednak w prowadzeniu normalnego życia. Mężczyzna wypracował  wręcz pamięć całkowitą oraz nawyk liczenia kroków do każdego sprzętu w mieszkaniu i okolicach, dzięki czemu bezbłędnie orientuje się w terenie wykopalisk. Niestety, w spokojne życie Toma wkrada się chaos gdy na terenie wykopalisk zostają odnalezione zwłoki pary polskich turystów. Na dodatek, mężczyzna zaczyna otrzymywać niepokojące, śmiercionośne wiadomości z zagadkami. Jeżeli ich nie rozwiąże ktoś z jego najbliższych pożegna się z życiem. Mężczyzna chcąc nie chcąc, musi podjąć wyzwanie szaleńca, by ratować ukochaną kobietę, jednak czy będąc niewidomym ma jakąkolwiek szansę na wygraną?

„Kolory nie budzą we mnie emocji. Czerwień nie ekscytuje, błękit nie uspokaja. Są tylko słowami. Jak cyfry. Jak litery. Jak nazwy drzew. Których też przecież nie widzę.”

Gdy tylko zobaczyłam zapowiedź powieści Marty Guzowskiej Ślepy archeolog wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Od dziecka marzyłam o zostaniu archeologiem, więc powieść łącząca dziecięcą fantazję z wciągającą zagadką kryminalną była dla mnie bezwarunkowym must have. Ślepy archeolog to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki. Czy udane? Odpowiedź znajdziecie poniżej. 

Muszę przyznać, że najnowsza powieść Marty Guzowskiej to jedna z lepszych, jeżeli nie najlepsza powieść psychologiczno-kryminalna jaką przyszło mi czytać w 2018 roku. Autorka stworzyła naprawdę wciągającą fabułę, która zaciekawia od pierwszej strony i od której nie sposób się oderwać. Prawdę mówiąc, w miarę zbliżania się do końca powieści sama traciłam rozeznanie, czy wszystko to co się wydarzyło to wytwór chorego umysłu, czy może misternie opracowana intryga. Co więcej, samo rozwiązanie zagadki jest naprawdę niesamowite. Spójne, stonowane i zarazem zaskakujące, podobnie jak cała powieść. 

[źródło]
Przez cały czas trwania historii z uwagą śledziłam postać głównego bohatera. Byłam ogromnie ciekawa, czy autorce uda się wejść w skórę osoby niewidomej i czy podczas lektury nie doświadczymy pewnych sprzeczności. Jak wspomniałam na samym początku, osoby prawidłowo widzące, często nie dostrzegają wielu rzeczy z którymi muszą zmierzyć się osoby niepełnosprawne. I chociaż bardzo się starałam nie udało mi się znaleźć żadnych nieścisłości. Powieść jest dopracowana w najmniejszym szczególe, co sprawia że jej lektura to czysta przyjemność. 

„Czułem się tak sobie. Ale to nie miało znaczenia. Bo nagle wszystko zrozumiałem.”

Bardzo podoba mi się również kreacja postaci, w szczególności głównego bohatera Toma Mary. Tom to opanowany, pewny siebie mężczyzna, który łączy cechy Dr House i Ironmana. Często jest złośliwy i ironiczny, można wręcz powiedzieć że chorobliwie niezależny. Mimo kalectwa nie pozwala nikomu sobie pomagać, a za każdym razem słowo „niewidomy”, zastępuje wyrazem „ślepy”. Śmiało mogę powiedzieć, że kreacja bohaterów jest jedną z najlepszych cech tej powieści. 

Ślepy archeolog Marty Guzowskiej, to powieść która wciągnie i zamiesza w głowie każdemu czytelnikowi. Intrygująca zagadka kryminalna, której rozwiązanie przyprawia o zawrót głowy, do tego bardzo dopracowani i charyzmatyczni bohaterowie i przyjemny styl, który sprawia że powieść właściwie czyta się sama. Serdecznie polecam tę historię wszystkim czytelnikom, a ja tym czasem zabieram się za pozostałe powieści Marty Guzowskiej. 

Ocena 10/10

Za powieść serdecznie dziękuję wydawnictwu Marginesy!


Anna Pawłowska

3 komentarze:

  1. Kurczę, nigdy tak o tym nie myślałam, ale życie ślepej osoby musi naprawdę być problematyczne, na przykład w kuchni kiedy ciężko też powiedzieć, czy sięgnęło się po magi czy może jakiś sos czosnkowy. Większość filmów, książek...no tworów jakie widziałam z udziałem niewidomych, raczej próbowało ukazywać ich w superlatywach, jak prawdziwych superbohaterów z mocą widzenia słuchem.

    OdpowiedzUsuń
  2. również będąc dzieckiem chciałam być archeologiem więc podejrzewam, że i mnie ta książka zainteresuje. A ślepy archeolog to już w ogóle coś!
    Zainteresowałaś mnie tą książką :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Już któryś raz widzę tak dobrą opinię o książkach Guzowskiej, więc chyba sama się w końcu skuszę :)

    OdpowiedzUsuń