czwartek, 24 maja 2018

"Star Wars: Phasma" - Delilah S. Dawson


Nowe Gwiezdne Wojny to temat bardzo na czasie. Starzy wyjadacze czekali na ten dzień z godnością, w środku jednak piszczeli jak małe dziewczynki. Kiedy te czasy w końcu nadeszły i dostaliśmy nową trylogię ocierającą się w sumie o stara historię – wieloletni fani otrzymali niemałe rozczarowanie. Brak kultowych postaci, płytcy bohaterowie, zbyt bajkowe pętle fabularne.
Kapitan Phasma intrygowała wyglądem na długo przed ekranowym debiutem, ludzie spekulowali i zachwycali się błyszczącą zbroją antagonistki. Bądź co bądź z kampanii promującej Epizod VII wynikało, że zaraz po Kylo Renie i generale Huxie będzie trzecim najważniejszym złoczyńcą. Przedwcześnie jednak spadła z piedestału. Nowa bohaterka nie okazała się postacią pokroju Boba Fetta, ani nawet Jango Fetta trzeciej trylogii.
Czy książka którą dostaliśmy jest próbą uratowania zmarnowanego potencjału tej postaci, czy tylko skokiem na kasę fanów?



KAKU:
Jeśli liczyliście, że zajrzycie dokładnie pod hełm tej złej kobiety to jesteście w błędzie. Ponieważ osobą prowadząca narrację nie będzie sama Phasma – nie będziemy mogli więc odnieść się do jej myśli czy dylematów wewnętrznych. Główną bohaterką jest Vi Moradi, szpieg Ruchu Oporu, która przesłuchiwana przez Cardinala (rywal pani kapitan) opowiada nam historię z drugiej ręki. Pojmana przekazuje bowiem informacje które usłyszała od osoby znającej Phasmę. Zagmatwane, czyż nie? Nie przeszkadza nam to jednak w odkrywaniu tej postaci, ponieważ czyny mówią same za siebie. Pani Kapitan nie ma dylematów moralnych, książka nie skupia się na pokazaniu nam rozwoju psychologicznego, jej motto jest proste – Misja - przetrwać. Po trupach do celu.
Czytając powieść odnosimy wrażenie przeniesienia Gwiezdnych wojen w klimaty postapokaliptyczne. Muszę przyznać, że to autorce wyszło całkiem nieźle – wykreowanie takiej rzeczywistości oraz wpasowanie jej w uniwersum pełne Jedi i Mocy, poszło bardzo sprawie. Chociaż nie obyło się bez wchodzenia w schematy powieści postapo - broń zrobioną ze złomu, bandy w dziwnych maskach, upadłe miasta rządzone przez szaleńców, czy wszechobecną biedę i głód.
Nie mogę powiedzieć, że książka była zła, ale nie mogę również powiedzieć, że jest dobra. Nie rozwiała moich wątpliwości co do tej postaci. Może i dowiedzieliśmy się dlaczego tak łatwo przyszło jej wyłączenie osłon Bazy Starkiller i zobaczyliśmy jaka jest jej historia, nie sprawiło to jednak, że będę piała nad nią z zachwytem.

[Żródło]


ADON:
Podszedłem do książki jako wieloletni fan marki. Nie powiem bardzo chciałem poznać Phasmę, jej podłoże psychologiczne, jej motywacje i cele,a dostałem...no cóż, mierny obraz postaci opisanej przez inną postać. Niby da się to czytać, niby jest nawet treściwe (moja małżonka czyta SW jak i ja czytam, więc pseudo post-apo było dla niej nowością), ale nie kupuję całości jako spójnej książki.
Z największych wad które mogę wymienić jest to opowieść wujka ciotki o kuzynce, nie wiem kto wpadł na taki pomysł opisu tej jakże enigmatycznej dla fanów postaci(SPOILER: której najpewniej już nie zobaczymy w kinie). Miała być dobra książka pokazująca wnętrze postaci, a dostaliśmy pisane na kolanie zeznania szpiega który coś tam od kogoś usłyszał. Naprawdę?
Jedyne czym książka broni się w moich oczach to opis świata.  Dla osób stosunkowo nowych świetnie pokazuje jak wygląda to drugie dno galaktyki. Pokazano, że nie każdy jest pięknym szturmowcem w lśniącej zbroi i to, że czasem trzeba ubrudzić sobie ręce ubierając pancerz z drugiej ręki. Szalenie trudno mi też nie dać plusa autorce za nawiązania do MAD MAXa(bardzo chciałem tego nie robić, ale są one bardzo widoczne). Niby mamy mieć opis wielowymiarowy postaci pani Kapitan, ale wielokrotne przekład zamiast pokazać nam ją z każdej strony przypomina mi nieco wpis Wikipedii o postaci. Ot takie ani to świeże ani pełne, za to mocno rozwleczone.

Fani Star Wars i tak sięgną po książki z nowego kanonu. "Phasma" jest z punktu widzenia rozwinięcia postaci mierna, jednak jako powiew świeżości pokazania nam świata na bardzo duży plus.

OCENA 6/10
Za książkę dziękujemy Wydawnictwu Uroboros!


~Katarzyna i Adam Ochwat~
wilczeczytanie.pl



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz