sobota, 12 maja 2018

„Tancerze Burzy. Wojna Lotosowa I” – Jay Kristoff

[źródło]
   „Tancerze Burzy” to pierwsza część trylogii „Wojna Lotosowa”; fantastyka dla młodzieży osadzona w realiach fundamentalnej a'la Japonii pomieszanej ze steampunkową rewolucją przemysłową. Brzmi ciekawie? Mnie zaintrygowała i dlatego, mimo że to literatura nie dla takiego próchna jak ja, zdecydowałam się na jej lekturę.

   Pewnej nocy szogun wysp Shima miał cudowny sen. Śniła mu się jego wielka armia, którą dowodził. Jego wrogowie padali jeden za drugim, a on triumfował nad nimi na grzbiecie mitycznego gryfa – tygrysa gromu. Wybudzony wódz powstał z łoża z myślą, iż musi posiąść bestię ze snu. Był tylko jeden problem: na skażonych ziemiach, wodach i niebie jego kraju prawie wyginęło wszelkie ptactwo i zwierzyna, a co dopiero stwory z dawnych opowieści. Od czego jednak szaleńczy szogun miał swego nadwornego łowcę? Zlecił mu i jego kompanom, aby ruszyli w podróż mającą na celu schwytanie tygrysa. W tym miejscu zaczyna się opowieść, której główną bohaterką jest córka nadwornego łowcy – szesnastoletnia Yukiko Kitsune. Yukiko z ulgą opuszcza zadymioną stolicę, choć jej serce krwawi na widok zniszczeń dokonanych przez uprawę i przetwarzanie głównego źródła bogactwa, a zarazem przekleństwa jej narodu – krwawego lotosu. Dodatkowo dziewczyna przeżywa osobisty dramat – jej ojciec jest narkomanem, a misja, na którą ich wysłano, wydaje się być misją straceńców...


   Powyższy zarys fabuły zdradza sporo szczegółów i jeśli nie chcesz znać więcej detali nie czytaj pierwszego rozdziału książki, ani tekstu znajdującego się na tylnej okładce. Osobiście jestem wkurzona na Jay'a Kristoff'a, że „popełnił” chyba jeden z największych spoilerów w dziejach literatury, zdradzając co najmniej dwie kluczowe kwestie już na początku swej książki. Na szczęście dla osób, które tak jak ja, dowiedzą się trochę za dużo mam pocieszającą informację: ta historia jeszcze potrafi zaskoczyć.
   Co jeszcze nie przypadło mi do gustu? Schematyczna główna bohaterka oraz skopiowane od pewnego amerykańskiego pisarza o inicjałach Ch.P. elementy fabuły, które są kluczowe dla jej rozwoju (więcej nie dodam, ponieważ zbyt dużo się domyślisz). Odnośnie Yukiko to jest banalna do bólu: zwykła dziewczyna, która okazuje się niezwykła, przypadkowy bohater, półsierota, dobra, atrakcyjna, skonfliktowana z rodzicem, mająca oczywiście zakochanego w niej przyjaciela. Ile już było takich postaci?

   Walory książki tkwią w potencjale świata wykreowanego przez Jay'a Kristoff'a. Mamy tu mieszankę mitologii, samurajów, mechanicznych skafandrów i coś, co mi najbardziej się spodobało: świat, który stoi u progu ekologicznej zagłady. Czytając opisy tego, jak krwawy lotos wpłynął na życie mieszkańców wysp Shima, autentycznie czuje się czerwony pył, który wdziera się nie tylko do płuc, ale jest w pocie, jedzeniu, wodzie i dosłownie wszędzie. Bardzo udany jest również pomysł z Gildią Lotosu – kastą ludzi, których automatyka wzniosła na piedestał, jednocześnie odzierając ich z człowieczeństwa.

   Powieść czyta się szybko, a akcja rozwija się bez zbędnych przestojów. Generalnie jest to historia z potencjałem, chwilami dość przewidywalna, osadzona w interesującym świecie, którego doświadczenia mogą stanowić ostrzeżenie przeciwko polityce łupieżczej grabieży natury z jej dóbr oraz zatruwania środowiska, w którym żyjemy.

Ocena 8/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Uroboros.

Anna Mackiewicz

1 komentarz:

  1. Zgadzam się z tym, że Yukiko jest taką schematyczną postacią. Sympatyczną, ale takich na pęczki w innych książkach. Jednak według mnie oprócz głównej bohaterki również kuleje fabuła. Władca, który jest tyranem, buntownicy, rewolucja... nic nie jest w niej zaskakujące. I szczerze mówiąc oceniłabym ją dość słabo gdyby nie jedno... tło fabularne. Ekologiczna katastrofa, japońska kultura, mitologia - to wszystko było cudowne i ratowało tę książkę. Z chęcią sięgnę po drugi tom :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń