wtorek, 15 maja 2018

„Toń” – Marta Kisiel [RECENZJA PRZEPREMIEROWA]

[źródło]
   23 maja br. ma swoją premierę najnowsza powieść Marty Kisiel pod tytułem „Toń”. Dotychczas pisarka dała się poznać jako błyskotliwa, tryskająca humorem autorka kilku książek. Jak wypadło jej najnowsze dzieło? Już sama okładka przykuwa spojrzenie, a fabuła zaczyna się równie intrygująco. Nie chodzi jednak o sam fakt, że już na wstępie mamy trupa z roztrzaskaną głową, ale o to, w jaki sposób autorka tę scenę opisała: „Już nikt nie zawracał mu głowy, teraz bardziej niż kiedykolwiek otwartej na świat”. Gdy przeczytałam to zdanie poczułam, że będzie dobrze, a ja przepadnę dla świata na długie godziny. I tak dokładnie było!


    Na początek krótki zarys fabuły: kiedy trzy lata wcześniej Dżusi opuszczała swój rodzinny dom nie planowała do niego wracać. Bo i po co? Despotyczna ciotka Klara i introwertyczna siostra Eleonora, z którymi spędziła większość swojego życia, nie raz zalazły jej za skórę. Tymczasem niespodziewany telefon sprowadzi dziewczynę z powrotem do Wrocławia i uruchomi całą lawinę dramatycznych wydarzeń, które na zawsze zmienią życie jej oraz kilku innych osób, a Dżusi odkryje przy tym kilka rodzinnych tajemnic.
   Jakich klimatów można się spodziewać? Generalnie jest to urban fantasy, którego akcja rozgrywa się w stolicy Dolnego Śląska. Poza elementami nadnaturalnymi, znajdziesz w tej książce sporo cech powieści obyczajowej, trochę komedii, kryminału, a nawet horroru czy powieści historycznej („Wrocławofile” będą zadowoleni). Gatunki te, mimo swojej różnorodności, dość płynnie łączą się ze sobą. Daje się zauważyć, iż wątki komediowe dominują na początku utworu, kiedy to śledzimy losy Dżusi, natomiast później powieść już tak zabawna nie jest. W dalszej części fabuła staje się bardziej mroczna, a autorka dozuje już pewne informacje, dbając o to, aby podtrzymać zainteresowanie czytelnika. Nie do końca przy tym spodobał mi się pomysł przedstawienia pewnych wątków w formie retrospekcji i to „odcinkowej”. Wydaje mi się, że gdyby opisano je w czasie teraźniejszym, byłoby to bardziej emocjonujące niż w momencie, kiedy wiemy, jak wszystko się zakończyło.
   Nawiązując do narracji, jest ona prowadzona z perspektywy osoby trzeciej. Jednakże narrator nie obserwuje tylko poczynań wspomnianej Dżusi, ale również innych bohaterów. Postaci pojawiające się w książce są charakterystyczne i różnorodne. Podobało mi się to, że autorka zmienia styl ich wypowiedzi (np. prosty chłopak klnie, posługuje się bardzo prostymi, krótkimi zdaniami, staruszka z demencją powtarza się, a gadatliwa sąsiadka mówi „ciurkiem”, bez znaków przystankowych). Dzięki temu dialogi wypadają bardzo naturalnie. Mam jednak pewne zastrzeżenie natury osobistej: ciotka Klara jest moją równolatką i jej ponad dwudziestoletnie bratanice zwracają się do niej per „ciociu”. Nie mam kompleksu na punkcie swojego (w mojej ocenie młodego) wieku, a podejście Dżusi i Eleonory do Klary wynika z zachowania samej „pani starszej”, jednak przyznaję, że to trochę dobijające, gdy czyta się jak wspomniane dziewczyny mówią o niej i traktują ją jakby była już dobrze po osiemdziesiątce.

   Sama fabuła jest dość spójna, choć pewne wątki nie zostały do końca wyjaśnione i rodzą w mojej głowie pytania. Wydaje mi się jednak, że odpowiedzi mogłyby podważyć logikę niektórych rozwiązań, więc to pomińmy, aby nie psuć sobie ogólnie bardzo dobrego wrażenia. Czy akcja rozwija się w sposób przewidywalny? W większości przypadków dla mnie tak, jednak nawet to, co nie zaskakuje, jest bardzo przyjemnie przedstawione, a to, co stanowi niespodziankę, samo w sobie jest nader interesujące. Książkę czyta się szybko i podejrzewam, że to jedna z tych, do której z chęcią wrócę.
   Ogólne wrażenie jest bardzo dobre, a ja przy lekturze „Toni” bawiłam się wyśmienicie. Polecam zapamiętać, w którym dniu odbędzie się jej premiera i dać szansę, bo po prostu jest tego warta.

Ocena 10/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Uroboros.

Anna Mackiewicz

7 komentarzy:

  1. Wyczekuję premiery, bo Martę Kisiel uwielbiam :)

    Nie wiem, czy to pomoże, ale co do wątków pozwól, że wtrącę jedną sprawę. "Nomen Omen" tej autorki to podobno kontynuacja "Toń", ale książki można czytać w dowolnej kolejności. Może w "Nomen Omen" znajdują się zamknięcia wątków? :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zerknęłam na "Nomen Omen" i domyślam się o czym jest ta książka :). Chętnie ją kiedyś przeczytam i może odnajdę odpowiedzi na część z moich pytań. Dzięki za komentarz :)!

      Usuń
  2. Raczej nie sięgnę po tę książkę. Dobre recenzje zachęcają, ale Dożywocie też miało dobre recenzje, a okazało się dla mnie totalnym nieporozumieniem. Czasem wydaję mi się, że mam totalnie inny gust niż 90% blogosfery...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do "Dożywocia" to nie wypowiem się, ponieważ nie czytałam. Myślę, że ogólnie ludzie różnią się upodobaniami i to jest fajne, bo możemy się wymieniać poglądami. Natomiast zachęcam, aby nie wyrabiać sobie opinii o autorze po lekturze tylko jednej książki. Oczywiście może się okazać, że nasze poprzednie wrażenie się potwierdzi, ale kto wie - może się miło zaskoczymy :)? Pozdrawiam

      Usuń
  3. Nie słyszałam nigdy o tej autorce ani o tej książce. Może w wakacje przeczytam, bo obecnie nie mam czasu, bo klasa maturalna za pasem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Recenzja zachęca do zapoznania sie z książką.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie pozostaje mi teraz nic innego, jak tylko przeczytać. 😊

    OdpowiedzUsuń