Vivian – Christina Hesselholdt


Fotografia jest częścią mojego życia już od wielu lat i nie tylko lubię robić zdjęcia, ale także je oglądać. Jeszcze jakiś czas temu spędzałam naprawdę długie godziny w poszukiwaniu inspiracji i wtedy poznałam pracę przeróżnych artystów. Co prawda z Vivian spotkałam się trochę później, ale pamiętam, że zachwyciły mnie jej czarno – białe zdjęcia z ulicy albo autoportrety.

O życiu Vivian właściwie nie można wyczytać zbyt wielu informacji, bo była dość tajemniczą osobą, trochę ekscentryczną i myślę, że żyła w swoim własnym świecie. Dlatego autorka książki ,,Vivian” stworzyła powieść, w której nawiązała do wiadomych faktów, ale zapewne też dodała trochę od siebie. Na okładce możemy przeczytać takie słowa: ,,Biografia – bez biografii. O fotografii – bez fotografii”. Więc o czym tak właściwie jest? No właśnie w tym problem, że sama do końca nie wiem.

,, - Dlaczego fotografujesz?
- To oczyszcza myśli.
- Ale aż tak często?
- Lepiej patrzeć na zewnątrz niż do wewnątrz.
- Co masz na myśli?
- Świat jest zabawniejszy niż mój mózg.”

Dawno nie zawiodłam się tak bardzo na żadnej książce. Doskonale zdawałam sobie sprawę, że nie będzie to typowa biografia ani album obrazujący dorobek artystki. Jednak miałam nadzieję na przeczytanie jakiś ciekawostek, może poznaniu punktu widzenia autorki albo po prostu zapoznaniu się z fabułą inspirowaną życiem Vivian. Do teraz nie potrafię zdefiniować swojego rozczarowania i kac książkowy po prostu nie chce mnie opuścić. Interesuję się fotografią, więc zawsze ciągnie mnie do tego typu pozycji i każda w jakimś stopniu zaspokajała mój głód wiedzy, a ta… wręcz przeciwnie.

Muszę przyznać, że cała historia opowiedziana przez autorkę wydaje mi się kompletnie abstrakcyjna i po prostu nie wierzę jej słowom. Od samego początku miałam z tyłu głowy blokadę, czułam się trochę oszukiwana i nie rozumiałam zabiegów stylistycznych, które stosowała pisarka. Gdyby w ten sposób opisała nawet najprostszą rzecz, na przykład instrukcję obsługi fotela obrotowego, nie uwierzyłabym w jej słowa i myślałabym, że robi sobie żarty. W moich oczach, jej słowa wypadły kompletnie niewiarygodnie. 



Najdziwniejszą rzeczą okazała się dla mnie jednak narracja. Myślę, że w dużej części to ona spowodowała moją niechęć do tej pozycji. Już od samego początku nie potrafiłam się połapać się w sposobie przekazu informacji, bo ciągle pojawiały się jakieś imiona i niby narracja była prowadzona z ich perspektywy, ale w sumie to wszystko było jakieś dziwne. Sama nawet do końca nie potrafię wyjaśnić, jak wyglądał ten, bo po prostu go nie zrozumiałam. Narrator czasami wydawał się osobą bezstronną, czasem prowadził dziwne dyskusje z bohaterami, a czasem wydawało mi się, że Vivian i tajemniczy wszystkowiedzący to jedna osoba, a tak chyba nie było.

,,Ludzie kochają zagadki, to, co niedokończone i niewyjaśnione, jawi się jako szalenie pociągające. Ja jestem Tą Tajemniczą Damą, Tą Przepiłowaną Damą, której odcięto przeszłość.”

Sam styl pisania autorki wydał mi się momentami bardzo dziecinny i nieskładny. Później znów czytało mi się z większą swobodą i przyjemnością. Jednak większość książki wydaje się dość przyzwoicie napisana i nawet mogłabym powiedzieć, że mi się podobała. Jednak nie mogłam, po prostu nie potrafiłam ogarnąć zamysłu autorki.

Vivian została przedstawiona jako osoba odrobinę oderwana od rzeczywistości, ogarnięta manią zbieractwa i pilnowania swojej prywatności. Pracuje jako opiekunka do dzieci, ale odniosłam wrażenie, że nie nadaje się zbytnio do tej roli. Samo ukazanie Vivian jest charakterystyczne, ale być może ona kiedyś taka była. W tej kwestii autorka mogła poszaleć i trochę podkoloryzować rzeczywistość, o której wiemy. Nie nazywa swojej książki biografią, więc małe urozmaicenia faktów nie było dla mnie wadą.

Podsumowując – drugi raz nie sięgnęłabym po Vivian. Autorka być może stworzyła ciekawą historię, ale w moich oczach nie była ona ani trochę wiarygodna. Nie wiem, może to przez jej dość charakterystyczny styl pisania? A może wszystkiemu jest winny sposób narracji, który od samego początku przysporzył mi sporo problemu? Nie potrafię rozstrzygnąć tej kwestii, ale fakty są takie, że ,,Vivian” po prostu mnie wynudziła.







Ocena: 4/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu W.A.B.



Patrycja Bomba 
Udostępnij w Google Plus

About Psiapsi

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

3 komentarze:

  1. Ah szkoda, że się zawiodłaś. Tak samo uwielbiam fotografię i mnie również ciągnie do takich pozycji i z tego co mówisz zauważyłam, że ta raczej nie przypadłaby mi do gustu. Pozdrawiam i miłego dnia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym, żeby mi się podobała, ale cóż... Nie można mieć wszystkiego, a ,,Vivian" być może znajdzie innych zwolenników :D

      Usuń
  2. NO TO CHYBA NIE SIĘGNĘ PO TE KSIĄŻKĘ chlip chlip chlip

    OdpowiedzUsuń