czwartek, 24 maja 2018

‘’Wszystkie dziewczyny Wertera” – Jakub Łaszkiewicz


Wszyscy nastolatkowie przechodzą przez podobne problemy i wbrew pozorom, ich życie nie jest usłane różami. Nawet błahe kłopoty sprawiają, że można poczuć niepewność, strach, smutek, a buzujące hormony z pewnością nie ułatwiają przeżycia tych trudnych lat. Sama pamiętam jeszcze ten okres, bo całkiem niedawno z niego wyszłam, ale muszę przyznać, że ja całkowicie inaczej postrzegłam świat niż bohater powieści ,,Wszystkie dziewczyny Wertera”.

Tomek jest uczniem liceum i nie różni się niczym od swoich kolegów i koleżanek. Ma problemy w nauce, lubi spotykać się z przyjaciółmi i interesują go dziewczyny. Jest w związku, ale nagle zaczyna widzieć wszystkie wady swojej kobiety, zwłaszcza jej egoizm i miłość do samej siebie. Pewnego dnia poznaje kogoś, kto wydaje się być jego ideałem. Jednak jako młody chłopak, popełnia jeszcze naprawdę sporo błędów zanim zrozumie, że jego postępowanie nie jest do końca uczciwe.

,, - Skarbie, przepraszam cię najmocniej, ale muszę lecieć do kibla, bo popuszczę – przerwałem.
Czasami odnoszę wrażenie, że kompletnie brakuje mi subtelności. W tym momencie jednak miałem to kompletnie – skoro już o braku subtelności mowa – w dupie.”

Dlaczego chciałam przeczytać ,,Wszystkie dziewczyny Wertera”? Bo spodobał mi się tytuł i byłam ciekawa, co się za nim kryje. Oczywiście przeczytałam opis i wiedziałam, że jest to powieść szesnastolatka i nie spodziewałam się wykwintnej opowieści o sensie losu ludzkiego, głębokich przemyśleń natury filozoficznej czy jakiejś skomplikowanej fabuły. Zresztą… Czasem nawet dorośli nie potrafią stworzyć nic głębszego i zaskakującego drugim dnem. Dlatego nie spodziewałam się i nawet nie oczekiwałam żadnych fajerwerków w książce Jakuba Łaszkiewicza.

Tematy, które podejmuje są dość naiwne, ale sam proces dojrzewania, odnajdywania siebie, jest przecież naiwny. Problemy z dziewczynami, z matematyką i rodzicami, to naturalna część życia i cieszę się, że autor właśnie o tym napisał swoją książkę. Oczywiście pewne sprawy przedstawił w trochę ironiczny sposób, niektóre problemy zostały wyolbrzymione, ale dzięki temu zbudował ciekawy klimat i mimo dość mało urozmaiconej fabuły, bez zwrotów akcji, chciało się czytać dalej, poznawać kolejne przygody Tomka.


Pierwszoosobowa narracja sprawia, że Tomek staje się nam trochę bliższy i możemy poczuć się jak on. Bardzo łatwo jest zbudować relację z bohaterem, który nie ma nadprzyrodzonych mocy, a jego problemy są tak rzeczywiste i po części przypominają nasze sprzed lat. Jeśli miałabym ocenić właśnie Tomka, mogę szczerze napisać, że zapałałam do niego sympatią i chciałam do końca poznać jego historię. Był po prostu postacią, która wzbudzała pozytywne emocje. W książce znajdziemy także jednostki odrobinę bardziej denerwujące i irytujące, ale tak to już bywa w szkole – są osoby, które lubimy i takie, za którymi nie przepadamy.

,,Nie dokończył zdania. Usłyszałem głośny huk. Poczułem, jak uchwyt się rozluźnia, a po odwróceniu się zobaczyłem Szefa leżącego na ziemi. Nad nim stała… babcia. Moja. Z patelnią.
[…]
- Nie będzie kryminalista bił mojego wnuka – oświadczyła, z mocą, z pogardą patrząc na wielkie cielsko i łysy łeb Szefa. – Nawet, jeśli jest po chemioterapii.”

Styl pisania autora jest prosty, używa słownictwa potocznego i to przewija się nie tylko w dialogach między nastolatkami. Jednak całość czyta się niezwykle szybko i bardzo przyjemnie, ponieważ mimo tak kolokwialnego sposobu wyrażania myśli, całość ma po prostu sens, a zdania gładko przechodzą z jednego w drugie.

Na początku każdego rozdziału znajduje się krótki fragment jakiegoś dzieła, chyba głównie piosenek. Muszę przyznać, że cytaty te idealnie wpasowują się w klimat danego rozdziału i są świetnym urozmaiceniem. Warto zwrócić też uwagę na to, że co kilkanaście stron pojawiają się rysunki obrazujące jakąś opisywaną sytuację. Nie są one kolorowe, wyglądają może trochę jakby wyszły spod ręki kogoś zupełnie niedoświadczonego w rysowaniu, ale idealnie wpasowują się w klimat książki i świetnie ją uzupełniają.

W treści nie brak wulgaryzmów, tematów alkoholu czy seksu. Jednak nie widzę nic w tym dziwnego, bo to jednak książka, w której bohaterami są siedemnastolatkowie, którzy mają już do czynienia z przeróżnymi pokusami i często im ulegają. Warto zaznaczyć, że autor jednak znalazł bezpieczną granicę i nie przesadził z pisaniem o niektórych kwestiach ani nie używał przekleństw w każdym zdaniu.

Całość w moich oczach wypadła naprawdę pozytywnie, ale muszę zaznaczyć, że jest to książka głównie dla nastolatków. Starszy czytelnik może się po prostu znudzić i nie do końca wczuć się w fabułę, która jest co prawda ironiczna, ale jednak odrobinę naiwna i dość charakterystyczna. Akcja rozwija się powoli, jednak pod koniec jest odrobinę żywsza i na pewno zabawniejsza.

,,Wszystkie dziewczyny Wertera” to powieść napisana przez szesnastolatka i stanowi ironiczne podsumowanie okresu dojrzewania u większości nastolatków. Fabuła jest ciekawa, główny bohater również i sam styl autora wypada naprawdę pozytywnie. Polecam!




Ocena: 9/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu WasPos


Patrycja Bomba 

1 komentarz:

  1. Bardzo zaciekawiłaś mnie swoją recenzją, a także moją uwagę przyciągnął nietypowy tytuł książki. Jestem ciekawa jakie wrażenie osobiście wywrze na mnie książka. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie będę miała okazję po nią sięgnąć.
    Pozdrawiam ^^
    http://littlebookworm27.blogspot.com/2018/05/caa-ja-augusta-docher.html

    OdpowiedzUsuń