wtorek, 22 maja 2018

"Zakładnik" - Przemysław Borkowski


     „A gdy się nie zdoła zapomnieć, 
       pamięta się coraz bardziej”                        

Otwieram skrzydełko a tu koleś z Moralnego Niepokoju. Czy się uprzedziłam do książki? Raczej nie. Czy się czegoś spodziewałam? Raczej nie. Po prostu zaskoczona byłam że człowiek ten napisał książkę. I to jaką książkę! Prawie same plusy ;)


Poranny program telewizyjny, uzbrojony mężczyzna bierze zakładników, żąda jedynie transmisji na żywo. Po wygłoszeniu oświadczenia popełnia samobójstwo, zabijając wcześniej jednego z zakładników. Wszystko to wydaje się bezsensowne.
Ale  świadkowie tego wydarzenia, dziennikarka Karolina i psycholog Zygmunt nie mogą się pogodzić z końcem historii. Drążą temat motywacji sprawcy całkiem nieświadomie wplątując się w porwanie, zabójstwo sprzed lat i kilka bardzo poranionych, pokomplikowanych życiorysów.
Książka zaczyna się i kończy sytuacją zakładniczą, tydzień którego nikt z nas nie chciałby przeżywać, a oni sami się w to władowali. I to na całe szczęście. Gdyby nie nie dające się uciszyć uczucie niepokoju które pchnęło Karolinę do podjęcia ryzykownych działań, ta historia mogłaby się skończyć zupełnie inaczej.





+ Bardzo odpowiada mi humor tej książki. Tak są elementy humorystyczne, głównie w dialogach i wewnętrznych monologach głównego bohatera. Jest to humor nie irytujący, wysublimowany i bardzo subtelny. Z ogromnym wyczuciem autor wplata ten humor w treść opisując jednocześnie sceny naprawdę niewesołe a wręcz wymagające powagi. Udaje mu się  sprawić że kąciki ust idą w górę mimo że cały czas odczuwam napięcie chwili.

+ Główny bohater z ogromnym dystansem do siebie. Człowiek z ciekawym życiorysem i bagażem ciężkich doświadczeń. Bardzo autentyczny i bardzo szczery. Nie udaje kogoś kim nie jest nie udaje lepszego niż jest.

Czyli nie wszyscy psycholodzy to zadufani kretyni?- spytała żartobliwie.
-Nie- odpowiedział. -Choć nie wykluczam, że takich jest zdecydowana większość.”

+ Duży plus za taką koncepcję książki która zakłada że najpierw mamy skutek a dopiero w trakcie odkrywamy powoli przyczyny. Historia zaczyna się od momentu kulminacyjnego właściwie. I od dwóch trupów. Gdyby opowiedzieć ją odwrotnie to chyba już nie byłoby to samo. Zabrakłoby elementu zaskoczenia. Autor bardzo umiejętnie zaskoczył mnie tak że poczułam się dokładnie jak zakładnicy, znalazłam się w samym centrum opisywanych wydarzeń. I to całkiem mimowolnie.

+ Kolejnym plusem para głównych bohaterów. Jakże miło było odpocząć od policjantów , inspektorów, detektywów, konstablów itp. A śledztwo prowadzili dziennikarka i psycholog. Spojrzenie na sprawę z zupełnie innej perspektywy, z poziomu uczuć, emocji które powodowały uczestnikami zdarzeń. 

Zdecydowanie świetna książka, ale …
Nie ma ideałów więc do czegoś się przyczepić muszę. 

- Brakowało mi bardzo atmosfery pośpiechu który powinien towarzyszyć poszukiwaniu porwanych. Jedynie kilka wzmianek o tym że „one” gdzieś tam są i może walczą właśnie o życie. Nie czuję i nie czytam o pośpiechu w działaniu o ponaglaniu samych siebie. Rodziny nie zgłaszają zaginięcia a samozwańczy śledczy jakoś tak nieśpiesznie rozmyślają, jeżdżą , pukają do zamkniętych drzwi, palą papieroski i jedzą lunche. Pan policjant również nie przekonał mnie że poszukiwania są intensywne.

Koniec końców jednak przyznaję z ogromną radością że książka warta , eee nie, tę książkę koniecznie trzeba przeczytać.

„Życie to w ogóle nie jest łatwa impreza”
                                             


  Ocena : 7 / 10






                  Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona.


                                                                     
                                                    
                                                                                                                            



                                                                                                                              Magdalena Sz L

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz