wtorek, 12 czerwca 2018

"Biały kruk" - J.L. Weil

"- Zane, przestań się na chwilę dąsać i oddaj damie swoją bluzę. Zimno jej.
Próbowałam protestować, ale już zdjął ją z polana i mi ją podał.
- Proszę - powiedział ten mroczny i grzesznie piękny półbóg. 
Nie cierpiałam tego. Nie cierpiałam jego.
Kłamca, kłamca, kłamca, powtarzała moja podświadomość."


Literatura fantastyczna przeznaczona dla młodzieży, to w sumie nowość wśród książek wydawanych w Wydawnictwie Kobiecym. Kiedy zobaczyłam "Białego kruka", od razu wiedziałam, że to lektura, którą muszę poznać. Zachwyciła mnie okładka oraz opis książki, który obiecywał bardzo dobrą historię i niezwykłą rozrywkę.

Niestety już od pierwszych stron czułam, że nie zaprzyjaźnię się z powieścią. Styl autorki bardzo mnie raził. Skupiała się na zbędnych opisach, które nie wnosiły nic do całości i niestety, ale wykreowała płytkich bohaterów.

"- Nagle jesteś ekspertką od wariatów? 
- Po poznaniu ciebie mogłabym napisać na ten temat doktorat."

Piper i jej brat to kapryśna dwójka młodzieńców, którzy nie doceniają tego co mają. Ich styl bycia nie przypadł mi do gustu. Bardzo irytowałam się przez ich zachowanie. W zasadzie to tacy bohaterowie trochę bez wyrazistego ukształtowania. Byli bo byli, nie mieli jakichś specjalnych cech charakteru, jedynie wyróżniała ich kapryśność obecna w większości powieści młodzieżowych i podejście do świata mówiące, że "wszystko im się należy, bo są poszkodowani".

Opis książki zapowiadała lekki młodzieżowy romans z elementami fantastyki. Niestety ja się zawiodłam. W tego typu książkach wymagam ciekawej akcji fantastycznej. Tutaj nie dostałam nic takiego. Historia ciągnie się, nudzi, autorka kręci wszystko dookoła głównej bohaterki, nie ma wyższego celu, rozwleka wątki na siłę, aby tylko zwiększyć objętość książki.

"Będę twoim mieczem. Będę twoją tarczą. Będę cię bronił do ostatniego tchu. Przyrzekam ci, że dopóki żyjesz, będę twoją bronią."

W książce jest zero emocji. Nie było ani razu momentu, w którym poczułabym dreszczyk, skok napięcia. Nie liczyłam, że historia wyrwie mnie z butów, ale miałam nadzieję, że wkręcę się w akcję, nie będę mogła doczekać się jej rozwoju, a dostałam jedno, wielkie nic, kilkadziesiąt stron rozczarowania.

Autorka zrobiła również typowy błąd, którego nienawidzę w książkach. Wyidealizowała głównego bohatera, Zane'a. Zrobiła z niego superbohatera, który jest w stanie stawić czoła wszelkim problemom w samotności. Super nastolatek w akcji. Poważnie? Takie historie już dawno się przejadły.

Pomysł, który miała J.L. Weil był naprawdę świetny i miał potencjał, ale niestety autorka w niezwykle nieciekawy sposób zepsuła całość. Odniosłam wrażenie, jakby historię napisało dziecko, bowiem użyty w niej język pozostawia wiele do życzenia. Ja niestety zawiodłam się na powieści, niemniej jednak zachęcam Was do sięgnięcia po nią i oceniania samemu jej zawartości.

Ocena: 4/10

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwo Kobiece.




Natalia Zaczkiewicz

1 komentarz: