"Bosonoga bogini"- Iwona Czarkowska



„Bosonoga bogini”- oh, jakże to dostojnie brzmi! Przed oczami jawi się wizja ponętnej, delikatnej niczym piórko na wietrze niewiasty, którą czeka przygoda życia u przystojnego gentelmana, zakończona happy endem rzecz jasna. Gdy dodać do tego utrzymaną w iście romantycznym (żeby nie powiedzieć: cukierkowym) stylu okładkę, jesteśmy niemal pewni, że czeka nas pełna uniesień love story na miarę „Wichrowych wzgórz". 

Kto czytał „Wesołą rozwódkę” i „Pannę z Monidła”, czyli poprzednie części o przygodach tytułowej bogini, Alicji Kalickiej, ten wie, że w tej serii przygód Alicji autorstwa Iwony Czarkowskiej melodramatów na próżno szukać! Ba, tu nawet i o romantyzm trudno. A kto nie czytał? Niech przygotuje się na niespodziankę, bo tego raczej się nie spodziewa!

Czego zatem się spodziewać, sięgając po „Bosonogą boginię” (wydawnictwo Replika)? Z pewnością humoru. Z humorem tym mamy do czynienia już na pierwszych stronach, kiedy to autorka zaskakuje nas niezrozumiałymi na pierwszy rzut oka, nieco przydługimi tytułami rozdziałów. Przyznaję, że w początkowych rozdziałach ten rodzaj humoru do mnie nie przemawiał. Nie tyle sama fabuła, bo ta była bez zarzutu, jak bohaterowie i ich niekiedy nierozgarnięte wypowiedzi drażniły mnie. Nastawiona więc nieco sceptycznie postanowiłam jednak brnąć dalej, by przekonać się, co się stanie, gdy zgłoszona przez przyjaciółki-wariatki do najnowszego reality-show Alicja zakwalifikuje się i wyjedzie, by skutecznie NIE szukać swej drugiej połówki. Wraz z rozwojem akcji ten specyficzny humor stał się największą zaletą książki, a ja łapałam się na tym, że od czasu do czasu śmieję się w głos i z niecierpliwością oczekuję, co jeszcze spotka Alicję w zamku ekscentrycznego hrabiego Dakulskiego.

 
"Gadam z zaciekiem na suficie. Ale czy ja kiedykolwiek byłam normalna? Przecież z gipsowym krasnalem imieniem Wiesiek gadam na okrągło. O Pasztecie i Rudym Sto Dwa nie warto nawet wspominać, bo akurat z kotami to wielu ludzi gada i nikt tego nie traktuje jako dziwactwo."




Kogo z nas stać na takie szaleństwo? Raczej niewielu. I to mi się w „Bosonogiej bogini” podoba najbardziej - odrobina nierozsądku, który sprawia, że patrzymy na życie z lekkim przymrużeniem oka i zdajemy sobie sprawę, że nie warto traktować wszystkiego tak bardzo serio. Alicja z pewnością nie traktuje wszystkiego serio, a już najmniej reality show, w którym się znalazła. Kręcenie programu przypomina komedię pomyłek, a samo szukanie „drugiej połówki pomarańczy” raczej nie wróży niczego dobrego, mimo że na horyzoncie pojawia się tajemniczy Leon, który podejrzanie często kręci się wokół Alicji i otacza ją nadmierną troską. Czy po trzech nieudanych związkach Alicję czeka w końcu happy end u boku kawalera z programu? A może Leon wcale nie jest idealnym kandydatem? Tego zdradzić nie zamierzam, ale musicie wiedzieć jedno: Czarkowska przygotowała dla naszej bosonogiej bogini, a tym samym dla nas, zaskakującą niespodziankę na zakończenie! 

„Bosonoga bogini” to bez wątpienia lektura lekka, łatwa i przyjemna. To idealna pozycja dla tych, którzy mają ochotę oderwać się na chwilę od nieco nudnej codzienności i zatracić w pełnej niedorzecznych zwrotów akcji historii. To jednak głównie spora dawka śmiechu, więc jeśli chwilowo nie widzicie powodu do radości, czym prędzej biegnijcie po „Bosonogą boginię”, bo u boku tej szalonej rozwódki nie sposób się smucić!


 Ocena: 9/10
 
Za możliwość  przeczytania dziękuję Wydawnictwo Replika

Izabela Jurkiewicz
Udostępnij w Google Plus

About izabelajurkiewicz

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz