piątek, 22 czerwca 2018

"Czas próby" - Wioletta Sawicka



Wioletta Sawicka zadebiutowała w 2014 roku powieścią „Wyjdziesz za mnie kotku?”.  Ponad rok temu ukazała się natomiast pierwsza z jej powieści opowiadająca o losach Joanny i Wiktora pt. „Wyspy szczęśliwe”. Autorka dość długo kazała jednak czekać czytelnikom na kontynuację losów tych dwojga niezwykłych ludzi, którzy poznali się w chwili największej dla nich zawieruchy życiowej. Książka była naprawdę bardzo emocjonalna, potrafiła bez pardonu wywlec całą wrażliwość z czytelnika i tym samym zaskarbić sobie jego sympatię.  Niejeden czytelnik nie tylko  zaprzyjaźnił się z bohaterami, ale wręcz ich pokochał – jak starych dobrych znajomych.
Chcąc kontynuować tę opowieść autorka postawiła sobie bardzo wysoka poprzeczkę. Zazwyczaj, bowiem kolejne części  na tle pierwsze wypadają znacznie gorzej. Tak też i rozpoczęła się historia „Czasu próby” - dość monotonnie i lakonicznie. Była nawet chwila zwątpienia i próba rezygnacji. Czego jednak nie robi się z miłości do książki. Z czasem okazało się że to jednak prawdziwy roller coaster – a akacja powieści przybiera coraz to nowe oblicze. Powieść pełna jest moralnych sprzeczności – o ile takowe mogą istnieć.  A odwaga autorki by w obliczu tak wielkich tragedii postawić swoich bohaterów - jest godna uznania. I nawet jeśli początkowo pojawiały się wątpliwości, to ta historia naprawdę potrafi skraść serce i wzruszyć.
Akcja powieści toczy się na przestrzeni roku. Jest to czas tzw. „próby”, z której bohaterowi wyjdą już innymi ludźmi. Jedni z nich staną się silniejsi, inni może słabsi. Jedni zwyciężą inni przegrają – jak to w życiu bywa.  Czasem razem, czasem osobno, ale zawsze z nowym bagażem doświadczeń.

,, [...] Pytanie tylko, jak go przejdziemy. Jako pokonani czy zwycięzcy? Mocniejsi czy słabsi? Razem czy osobno? Będziemy dalej budować czy zostawimy zgliszcza?"

Joanna, którą poznaliśmy już w poprzedniej opowieści autorki „Wyspy szczęśliwe” stara się na nowo ułożyć życie u boku Wiktora. Nie jest to jeszcze do końca prosta i przyjemna droga ,bo Tomasz - mąż Joanny nie tak łatwo chce zniknąć z jej życia, serwując jej tym samym rozwodowe piekło.  Sam chcąc się wybielić w oczach przysięgłych i środowiska dopuszcza się perfidnych czynów. Manipuluje ich sześcioletnią córką, oszukuje niczym rasowy kłamca i prowadzi nadzwyczaj nieuczciwą grę.  Związek Joany z Wiktorem nie jest, więc usłany kwiatami, a ich uczucie nie dojrzewa na idealnym gruncie.  Kolejnym mężczyzną, który staje na drodze do ich szczęścia jest niezwykle przebiegły, paskudnie bogaty z naręczem układów i szemranych znajomości Daniel.  Trudno jest się przed nim chronić a jeszcze trudniej walczyć z jego słabościami, zwłaszcza, że największa z nich jest właśnie Joanna.  Czy czas pozwoli ustawić tą miłość we właściwe tory? Do czego zdolny jest mężczyzna i kobieta w obronie miłości? Czy konsekwencje decyzji, jakie oboje podejmą pozwolą im żyć i kochać to życie?

Czytając tą powieść można odnieść wrażenie, że na tych dwoje spadły wszelkie klątwy tego świata. Jak zatem przetrwają ten swój czas próby bohaterowie Wioletty Sawickiej: Joanna, Wiktor i wszyscy pozostali, którym los także nie szczędzi cierpień i upokorzeń? Jednak „Czas próby" to nie tylko historia o wielkiej i burzliwej miłości, o odwadze i poświęceniu dla niej. To znacznie więcej niż romans, nawet jeśli z tragedią w tle. To też obraz niezwykłych bohaterów, wykreowanych z ogromna precyzją i wrażliwością. To historie ludzi, którzy tworzą niemal magiczna rzeczywistość powieści, nadając jej głębie, sens i ludzką wymowę pełną życiowych mądrości.

,,Po mojemu bogaty nie ten, kto ma najwięcej tylko ten, co najmniej potrzebuje. Jak miłość w rodzinie jest, to i w jednej izbie szczęście zagości. A jeśli ludzie tylko wilkiem na siebie patrzą, to i pałacu mało będzie”.

Musze też przyznać, że moją sympatie wzbudził nawet czarny charakter tej powieści – Daniel. A może to było tylko współczucie – to jeszcze muszę przemyśleć. Choć mimo zła i krzywd jakie ta postać wyrządziła innym, jest sama w sobie bardzo intrygująca i nie skłamię, jeśli uznam, że chętnie poznałabym historię Daniela od podszewki. Zwłaszcza jeśli byłaby stworzona tak bardzo esencjonalnie jak ta.

"[..] kto chce odnaleźć w życiu prawdziwy skarb, ten znajdzie do niego drogę i po ciemku. Poprowadzi go specjalna mapa,  tylko czasem musi minąć trochę czasu, nim nauczymy się z niej czytać".

Nie zawiodłam się, choć początek był trudny. Dziękuję za niezwykle pasjonującą lekturę.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu  Prószyński

 Ocena 9/10


Edyta Sztylc

2 komentarze:

  1. Piękna historia.Mam ją już😢 za sobą. A jeśli początek, o którym Pani pisze był trudny to tylko zapewne wzmógł apetyt na całość.Bo to całość dała właśnie emocje i wzruszenia.Ja przy każdej książce Pani Wioli mam wrażenie, że jadę bez trzymanki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zatem to naprawdę prawdziwy rollercoaster emocji.😊

    OdpowiedzUsuń