"Detoks" - Krzysztof Domaradzki

[źródło]

   „Detoks” to literacki debiut młodego Łodzianina, który pomimo tego, że mieszka w Warszawie, zostawił w swoim rodzinnym mieście kawał serca. Ja również jestem Łodzianką – z urodzenia i wyboru, nie mogłam więc odmówić sobie przeczytania utworu, którego fabuła dzieje się właśnie w Łodzi. Zapraszam Was do lektury recenzji całkiem niezłej powieści, która jednak chwilami budzi irytację. Skąd te skrajne opinie? Zaraz się dowiecie.

   Historia „Detoksu” rozpoczyna się od znalezienia zwłok atrakcyjnej studentki w jednej z łódzkich kamienic. Okolica mało przyjemna, ale dziewczyna nie była związana ze światem przestępczym. Ofiara została zgwałcona, zadźgana ostrym narzędziem oraz poćwiartowana. W śledztwie biorą udział policjanci: Tomek Kawęcki (główny bohater, alkoholik i antypatyczny typ), Witold Ptak („najbliższy” kolega z pracy Kawęckiego, prywatnie z rodzinnymi problemami) oraz Magda Giętka („świeżynka” w wydziale kryminalnym). Współpraca między tym niedobranym trio układa się różnie. Pomimo to Kawęcki wpada na trop, że zamordowana wcale nie jest pierwszą ofiarą zwyrodnialca, który ją zabił...


   Zacznę od tego, co mnie od powieści odrzuca. Po pierwsze główna postać. W tym roku przeczytałam trzy debiutanckie kryminały i bohaterem każdej z nich był ten sam typ człowieka: inteligentny i przeświadczony o swej wspaniałości, ale aspołeczny, z problemami osobistymi i uzależniony od narkotyków/alkoholu. Ja rozumiem, że istnieje pewien archetyp twardego gliny, ale chciałabym, aby autorzy wychodzili poza schematy i zaproponowali coś oryginalnego. Główny protagonista powieści niczym nie zaskakuje, a co gorsza, jest całkowicie obojętny dla czytelnika. Chwała Krzysztofowi Domaradzkiemu, że do Kawęckiego dołączyła jeszcze dwójka policjantów, ponieważ oni nie tylko są bardziej ludzcy i ocieplają wizerunek głównego bohatera, ale również sami w sobie są interesujący i wychodzą poza stereotyp. Magda Giętka nie jest ani atrakcyjną, ani szczególnie błyskotliwą kobietą, ale zyskuje sympatię czytelników jako jedyna kobieta wśród grupy mężczyzn, bo nie buduje swojego wizerunku w oparciu o stereotypy płciowe i stara się rzetelnie wypełniać swoje obowiązki, a na dodatek mierzy się z problemami w osobistym związku. Z kolei Witold Ptak wydaje się być porządnym facetem, który gdzieś zatracił się w pracy i teraz żona oraz córka płacą mu za to izolacją uczuciową. Ciekawe wątki, może nawet szkoda, że nie zostały bardziej rozbudowane.
   Druga rzecz, która mi się nie spodobała, to jednostronne ukazanie Łodzi. Niestety krzywdzące. Według książki Domaradzkiego Łódź jest pełna patologii i niezwykle niebezpieczna. Do tego wiele mówiący podtytuł na głównej stronie powieści: „Na tropie zabójcy kobiet w miejskim piekle”. Nie twierdzę, że to miasto nie ma widocznej patologii – to prawda. Jest zaniedbana i biedna. Daleko jej do Wrocławia czy Krakowa, pod niemal każdym względem. Bywa również niebezpieczna, chociaż prywatnie, czuję się pewnie wracając nocą przez miasto i nigdy nie spotkałam się tu z żadną niemiłą sytuacją, a wręcz przeciwnie. Jednak w „Detoksie” autor nie opisał tego, co ja widzę na co dzień – mnóstwa zieleni, szczerych, otwartych i wyluzowanych ludzi oraz niepowtarzalnego klimatu pięknych miejsc. Naprawdę wiele dobrych słów można by powiedzieć o tym mieście, ale tego o czym wspomniałam, mi szczególnie zabrakło. Można to było spokojnie dodać do fabuły, nie tracąc na mrocznym klimacie powieści. Wiem, że miłość do Łodzi jest trudna, ale wierzę, że autor również darzy ciepłym uczuciem to miejsce na mapie. Gdyby było inaczej to nie umieściłby tam akcji swojej książki.

  Również finał powieści nieco rozczarowuje. Niestety nie mogę Wam tego opisać, ale podejrzewam, że podobnie jak ja wolelibyście inne zakończenie. Niewątpliwie jest ono nietypowe jak na debiutanta oraz jak na kryminał.
   Walory powieści to przede wszystkim ciekawe drugoplanowe postaci. Są zróżnicowane i pobudzają wyobraźnię. Są wyraziste, choć nie przerysowane. Książkę czyta się szybko, a konstrukcja fabuły jest spójna, logiczna i wielowątkowa. Atmosfera powieści jest raczej ponura, choć nie przytłaczająca. Przyznam, iż znam bardziej klimatyczne kryminały, ale Krzysztof Domaradzki jest konsekwentny zarówno w tym jak buduje historie i relacje pomiędzy postaciami na niezbyt reprezentacyjnym tle. Patrząc pod kątem językowym publikacja prezentuje się bez zarzutu.
  Kończąc, mogę zdradzić, że zamiarem autora jest kontynuowanie historii śledczego Kawęckiego, jeśli więc przypadnie Wam do gustu jego styl i sama opowieść, możecie liczyć na kolejną książkę.

Ocena 6/10
Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Czarna Owca.

Anna Mackiewicz
Udostępnij w Google Plus

About Anna Mackiewicz

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Nie czytałam i raczej się nie skuszę. Nie moje klimaty.
    Pozdrawiam. ;**
    P.

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi ciekawie, ale ten główny bohater mnie jednak zniechęca :/

    OdpowiedzUsuń