‘’Gilliamesque” – Terry Gilliam


Zaciekawiłam się tą pozycją, ponieważ uwielbiam biografie, a ta wydawała się po prostu niezwykła. Terry Gilliam może nie jest moim idolem, ale znam jego nazwisko, chociaż nie miałam zbyt dużej styczności z jego twórczością. Jednak nie miałam wątpliwości, że warto zapoznać się z ,,przedpośmiertną” autobiografią, która na dodatek jest ilustrowana. Zawsze ceniłam sobie wiedzę, którą wyciągałam z tego typu książek.

Kim właściwie jest Terry Gilliam? Bo zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy muszą go znać. Jest on reżyserem filmów takich jak – Bandyci, Brazil, Las Vegas Parano i jest także członkiem Latającego Cytku Monty Pythona. W swojej książce opowiada o życiu, drodze do sukcesu, przytacza wiele śmiesznych historii i dzieli się także spostrzeżeniami na temat innych osób, które miał okazje poznać. Jest to zabawna, ale też szczera autobiografia człowieka ciężko pracującego na swój sukces.

,,Z jednej strony byłem podekscytowany zaistniałym chaosem – świetnie było widzieć te wszystkie zmiany i to, jak społeczeństwo się otwierało. Z drugiej strony w każdym procesie przemian znajdą się tacy, którzy wyciągną z niego pełną korzyść, niezależnie od tego, do jakiej formy żerowania na słabszych będą musieli się uciec – od handlu narkotykami do bardziej legalnych, ale nie mniej szkodliwych sposobów wykorzystywania innych – więc nagle myślisz sobie: ,,O-o, teraz jest inaczej i nie mam pewności, czy nadal mi się to podoba.”

Gdy odpakowałam paczkę, w której zalazłam tę książkę, od razu zachwyciła mnie jej oprawa graficzna. Całość jest kolorowa, pełna opisanych zdjęć, ale także nie brakuje w niej innych grafik, które sprawiają, że jest jeszcze bardziej atrakcyjna i przystępna. W środku znajdziemy sporo materiałów mówiących o dorobku artystycznym Gilliama, a także jego życiu prywatnym. Daję sobie rękę uciąć, że w internecie znajdziemy kilka procent tych zdjęć czy informacji. Więc ta książka z pewnością będzie świetną pozycją dla prawdziwego kinomaniaka.


Kolejną zaletą tej książki jest na pewno jej format – A4, a także wykonanie, chociażby solidne zszycie stron czy twarda oprawa, która jest odporna na zgięcia i zniszczenie. Przy takich publikacjach jest ważny również papier, a raczej jego jakość. Książka jest pełna zdjęć i przeróżnych grafik, więc kartki musiały być błyszczące i o większej gramaturze niż w normalnych książkach.

Tekstu jest dość sporo, bo Terry Gilliam to po prostu rozgadany facet, ale też ma dużo do powiedzenia, więc to nie jest tak, że leje wodę, powtarza się byle całość miała większą objętość. Jednak o konstrukcji tekstu napiszę trochę później. Tutaj chcę tylko zaznaczyć, że owszem, tekstu jest dużo, ale prawie na każdej stronie znajdziemy zdjęcia lub inne materiały, powtykane w akapity i oczywiście opisane. Dzięki temu forma staje się bardziej urozmaicona, a ilość literek nie przeraża.

,,Nie jestem pewien, czy doszedłbym do czegokolwiek, gdybym zaczynał w świecie, gdzie wszystko jest objęte prawami autorskimi i za wszystko trzeba płacić.

Muszę przyznać, że Terry posługuje się bardzo swobodnym językiem, kolokwialnym, ale bardzo przyjemnym. Niektóre biografie czy autobiografie są napisane dość sztywno, wszystko jest posegregowane i nie ma miejsca na odbieganie od tematu czy żarciki wepchnięte między jedną historię a drugą. Gilliam nie stworzył też typowej autobiografii, bo nie zaczyna od daty swoich urodzin, nie opisuje szczegółowo wszystkich etapów życia. On wybrał to co najważniejsze z punktu widzenia jego kariery. Oczywiście wspomina o latach dzieciństwa czy opowiada kilka historii z różnych lat edukacji, ale nie zatrzymuje się przy tym zbyt długo, co przypadło mi do gustu. Nie lubię rozczulania się nad sobą, bo większość artystów miała trudne dzieciństwo i mam wrażenie, że każdy się tym szczyci.

Styl Terrego jest różnorodny, bo czasem zdarzają się fragmenty, gdzie pisze całkiem poważnie, ale chwilę później już zmienia temat i sobie żartuje. W całość wkrada się może trochę chaosu, bo jednak zdarzało się, że nie do końca rozumiałam jego słowa, ale dość szybko wracałam na właściwe tory i ponownie mogłam cieszyć się z lektury.

Cieszę się, że miałam okazję przeczytać autobiografię Terrego Gilliama, ponieważ okazała się bardzo ciekawą i śmieszną pozycją. Dzięki temu poznałam historię niezwykłego człowieka i reżysera. Sama książka jest niezwykłym albumem, z całą masą świetnych ilustracji, zdjęć i jest świetnie skonstruowana pod względem graficznym. Terry bardzo swobodnie wyraża swoje myśli, wtrąca w nie przeróżne anegdotki i często jest naprawdę zabawnie. Polecam! Szczególnie kinomaniakom, bo w końcu Terry Gilliam zapisał się w historii kina.




Ocena: 10/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Planeta

Patrycja Bomba


Udostępnij w Google Plus

About Psiapsi

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

2 komentarze:

  1. Z przyjemnością bym ją przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O! Sądzę, że gdy będę miała okazję to przeczytam! Lubię biografie, zwłaszcza takie wyróżniające się własnie stylem pisania czy humorem. Jakoś za wiele o tym reżyserze nie wiem, dlatego z jeszcze większą chęcią sięgnę po tę pozycję!

    Buziaczki ♥
    http://sleepwithbook.blogspot.com/2018/06/zerca-katarzyna-berenika-miszczuk.html

    OdpowiedzUsuń