środa, 13 czerwca 2018

"Horyzont zła"- Haylen Beck



Kobieta z dwójką dzieci, przemierzająca gorącą jak piekło Arizonę swoim ośmioletnim kombi- czy taki obraz może budzić strach? Niekoniecznie. Jeśli jednak dodać do tego obrazka burzliwą przeszłość kobiety, ucieczkę przed mężem-sadystą, znęcającym się nad nią psychicznie, a potem budzącą strach postać szeryfa… można odczuwać niepokój. 

I całkiem słusznie, bo „Horyzont zła” pisarza pod pseudonimem Haylen Beck (Wydawnictwo Czarna Owca) to bardzo dobry thriller psychologiczny. Sięgając po tę książkę nie wiadomo do końca, czego się spodziewać. Tytuł jest dość ogólny (aczkolwiek zaznajomiwszy się z treścią nie sposób się z nim nie zgodzić). Okładka zaś przedstawia profil kobiety, w której oczach czai się strach, co również nie wyjaśnia, o czym książka traktuje. Dopiero gdy przyjrzeć się bardziej, w tle dostrzec można mężczyznę z dwójką dzieci, oddalających się w mroczną dal. Gdy jeszcze przeczytać pierwsze rozdziały, mamy już czarno na białym, z czym przyjdzie się zmierzyć bohaterce, no i oczywiście Czytelnikowi.
A dzieje się, i to już od pierwszych stronic. Audra, była narkomanka i alkoholiczka, decyduje się uciec przed mężem i rozpocząć nowe życie. Gdy jest już o krok od celu, zostaje zatrzymana przez szeryfa, Whiteside’a, który aresztuje kobietę na oczach jej dzieci. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zachowanie szeryfa przyprawia o gęsią skórkę, zaś jego obietnice, jakoby zabierze dzieci w bezpieczne miejsce, budzą wątpliwość. „Bezpieczne miejsce” bezpiecznym rzecz jasna się nie okaże, czego wprawny Czytelnik thrillerów od początku może się domyślać, a prawdziwa bomba wybuchnie, gdy na pytanie o dzieci szeryf odpowie: „Jakie dzieci?”. 

Co szeryf i jego zastępczyni, nieco rozdarta emocjonalnie Collins mają w planach zrobić z dziećmi? Kim jest Danny Lee, nożownik, i jaką rolę będzie pełnił w thrillerze? Co się stało z jego rodziną i co to ma wspólnego ze zniknięciem dzieci Audry? Jak poradzą sobie dzieci Audry w obliczu niebezpieczeństwa? Odpowiedzi na te pytania Czytelnik raczej się nie domyśli, tu niezbędna jest lektura, która zresztą wciąga tak bardzo, że nie sposób się od niej oderwać. Jedno jest pewne: to nie jest zwykła historia, jakich wiele. To historia, której podłoże stanowi chciwość ludzka, żądza pieniądza, bezwzględność. To historia o kidnapingu o tyle strasznym, że dotyczy niewinnych dzieci. 

Często autorzy każą nam do ostatniej strony domyślać się, co się naprawdę wydarzyło, kto zawinił, kto jest dobry, a kto zły- nierzadko próbują zaszokować, wobec czego w finalnych scenach czarnym charakterem okazuje się miła staruszka z naprzeciwka, niepozorny sąsiad albo nawet ukochany, który udawał miłość, by osiągnąć swoje cele. Mamy pewnie wtedy krzyknąć zszokowani: „Oooo! Niemożliwe!”. Beck nie stosuje takich chwytów- u niego od razu wiadomo, kto jest tym złym, a cała akcja skupia się na tym, by to zło obnażyć i tym samym udowodnić niewinność głównej bohaterki. I absolutnie nie wpływa to na jakość powieści. Co więcej, i tu kolejny ukłon w stronę autora, mógłby nie poinformować Czytelnika, jak było naprawdę. Ten mógłby się zastanawiać do ostatniej chwili, czy Audra wiozła dzieci, czy może faktycznie oszalała i jest to wymysł jej chorej wyobraźni. Tymczasem my od początku wiemy, że dzieci BYŁY i są, a Audra i one same w naszych oczach stają się po prostu ofiarami zła w ludzkiej postaci. Czytając „Horyzont zła” nie sposób nie podziwiać bohaterki i jej determinacji, by odnaleźć dzieci. I choć Czytelnik dzielnie im kibicuje, licząc na potknięcie Collins, odnosi się wrażenie, że jedenastoletni Sean jest nieco zbyt sprytny i dojrzały jak na jedenastoletnie, przestraszone dziecko. Dobrym pomysłem za to było  udzielenie Audrze pomocy w postaci wspomnianego nożownika, Danny’ego Lee. Wiadomo, że matka w obronie dzieci zdolna jest do wszystkiego, ale bez Danny’ego raczej ciężko byłoby o szczęśliwe zakończenie, które i tak pozostawia Czytelnikowi pole do wyobraźni. Z jednej strony ten fakt rozczarowuje, ale z drugiej sprawia, że jeszcze przez jakiś czas nie daje się o całej tej wstrząsającej historii zapomnieć. 

Mistrz thrillerów, Harlan Coben, opisał „Horyzont zła” słowami:

"Nieoczekiwane zwroty akcji i niezapomniane postaci." 

Bez wahania podpisuję się pod słowami Cobena. Wartka akcja pozbawiona zbędnych przemyśleń i opisów, wyraźnie zarysowani bohaterowie, zarówno pozytywni, jak i negatywni, a także nieustanne napięcie to największe atuty tego thrillera psychologicznego. Coben poleca, z czystym sumieniem polecam i ja.

Ocena: 9/10
 
Za możliwość przeczytania dziękuję Czarna Owca
 Izabela Jurkiewicz

3 komentarze:

  1. Przy ogromnym zalewie thrillerów psychologicznych, ta pozycja wydaje się
    być ambitniejsza. Zaciekawiła mnie, chętnie przeczytam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. To czego oczekuję sięgając po taki gatunek literacki to zdecydowanie żwawej akcji, która prowadzi mnie przez wszystkie strony i nie pozwala odłożyć książki na bok. Więc jeżeli faktycznie tak jest i polecasz tę pozycję, to nie ma wyjscia trzeba przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń