czwartek, 7 czerwca 2018

‘’Jedno i już” – Lauren Sandler


Dlaczego sięgnęłam po tę książkę? Powód miałam właściwie jeden – sama jestem jedynaczką i po prostu chciałam się dowiedzieć, co ludzie mówią o takich ludziach jak ja. Nigdy nie spotkałam się z tym, żeby ten temat był jakoś szczególnie rozwijany, poruszany i powszechnie znany wszystkim ludziom. Dlatego więc z dużym zainteresowaniem wzięłam się za czytanie książki Lauren Sandler, bo miałam nadzieję, że poznam także punkt widzenia ludzi z innych państw lub po prostu innego środowiska. Czy dowiedziałam się tego, czego chciałam? O tym za chwilę.

,,Badania z lat osiemdziesiątych wykazały, że dzieci nalegają na posiadanie rodzeństwa kiedy dostrzegają u matek lęk, że nie będą miały drugiego dziecka – jeśli nie udaje im się zajść w ciążę albo partner nie chce drugiego dziecka.”

Muszę przyznać, że odrobinę zdziwił mnie w ogóle sam pomysł pisania o jedynakach. Owszem, krążą o nas pewne stereotypy, w które niektórzy wierzą, a inni nie. Jednak nie zdawałam sobie sprawy, że jest to po prostu temat rzeka, a jedynacy w pewnym sensie, są obsesją niektórych ludzi, zwłaszcza tych, którzy prowadzili na ich temat badania.

Książka ta jest dla mnie odrobinę kontrowersyjna i po raz pierwszy postawiła moje myśli w tak przedziwnej sytuacji. Nigdy nie czułam się źle, bo jestem jedynaczką, nie przeszkadzał mi ten fakt, a może nawet cieszył, jeśli patrzeć z perspektywy czasu. Właściwie to nawet ludzie nie zwracali uwagi na to, że nie mam rodzeństwa. W przedszkolu być może jeszcze się o tym rozmawiało, w szkole podstawowej również, ale później? Ostatnią rzeczą, która interesowała moich znajomych, to wielkość mojej rodziny.

Dlaczego więc autorka tej książki tak często spotykała się i spotyka nadal, z dość negatywnym spojrzeniem na jedynaków? Po lekturze tej książki doszłam do jednego wniosku. Winny jest kraj oraz środowisko, w którym żyje. W Polsce zapanował taki czas, że model rodziny 2 + 1 jest najczęściej spotykany i wpływ miało na to naprawdę wiele czynników, w które nie będę się zagłębiać. Chociaż dodam, że ostatni rok wypadł bardzo pozytywnie, jeśli chodzi o przyrost naturalny i jest to dla nas wspaniała wiadomość.


Szczerze mówiąc, to nie uwierzyłabym autorce, gdyby jej książka była tylko i wyłącznie subiektywną oceną, bo wydawałoby mi się, że jej słowa to kompletna abstrakcja. Jednak w tej dość prywatnej pozycji, możemy znaleźć bardzo dużo odniesień do innych książek, artykułów i badań nad jedynakami. Większość słów autorki, jej spostrzeżeń czy prywatnych doświadczeń, jest poparte za pomocą bardziej naukowych materiałów. Dzięki temu całość nabiera większej wiarygodności i wiem, że problemy autorki dotyczą także innych ludzi, że ta kwestia jest zauważana, komentowana i w jakiś sposób, sprawdzana. Wiem, że ta książka to nie tylko wylewanie prywatnych żali.

,,Ale czy ja, jedynaczka, zapłaciłam jakąś cenę za względną wolność swojej matki? I jeśli będę dalej uprawiała seks bez intencji prokreacyjnych albo będę tak długo zwlekała z decyzją o drugim dziecku, że będzie na to za późno, to czy postawię na swoje zadowolenie i szczęście kosztem szczęścia Dahlii? To są pytania, które skłoniły mnie do napisania tej książki.”

Autorka  obala stereotypy, które na przestrzeni lat się utarły i są obecne do dziś. Często ludzie mówią, że jedynacy są samolubni, egoistyczni albo wycofani ze społeczeństwa. Jednak są to tylko słowa, które mogą naprawdę skrzywdzić, bo wiele badań wykazało, że osoby mające rodzeństwo, również posiadają wyżej wymienione przeze mnie cechy. Lauren Sandler jest jedynaczką i ma też jedno dziecko – córkę Dahlię. Owszem, potwierdza, że niektóre sprawy przypisywane osobom mającym samotne dzieciństwo, dotyczyły chociażby jej samej, a można tu powiedzieć o, na przykład, gromadzeniu bliskich przyjaciół, z którymi jest się bardzo mocno związanym. W domyśle mają oni zastępować rodzeństwo, a raczej więź, która się między nim buduje. Jednak czy to coś złego? Myślę, że nie. O ile nie robimy się nachalni.

W środku znajdziemy również rozdział o Chinach. Pewnie większość z was wie, że obowiązuje tam polityka jednego dziecka, która miała między innymi sprawić, żeby Chiny w końcu rozwinęły się gospodarczo. Nie będę wnikać w słuszność tej decyzji, ale bez wątpienia ten przykład jest idealny do tej książki. Ludzie mieszkający w Chinach w zdecydowanej większości, są jedynakami. Czy cierpią z tego powodu, czy jest im źle? Raczej doceniają plusy tej sytuacji i muszę przyznać, że autorka bardzo fajnie ugryzła ten konkretny temat.

Jedynym minusem tej książki jest to, że autorka wprowadza odrobinę chaosu. Niby rozpoczyna konkretny rozdział od wyznaczenia tematu, przez chwilę go ciągnie, a później pisze o czymś całkowicie innym. Trochę się gubiłam, bo skakała po różnych sytuacjach i wątkach, a później wracała do właściwego celu, którego obrała wcześniej.

Myślę, że książka ,,Jedno i już” jest idealna dla jedynaków lub osób zdecydowanych na posiadanie jednego dziecka, którzy chcą przeczytać trochę o tym jak ludzie powielają pewne stereotypy, jak wyglądają osobiste doświadczenia autorki oraz jak wyglądały na przestrzeni lat badania prowadzone przez różnych specjalistów. Jednak jest to też świetna pozycja dla osób, które po prostu są ciekawe świata i interesuje ich taki temat. W końcu każdy z nas na pewno zna jakiegoś jedynaka, może nawet kiedyś całkiem bezpodstawnie lub pod wpływem emocji, dopisywaliśmy mu pewne stereotypowe cechy? Polecam!




Ocena: 8/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Buchmann





Patrycja Bomba 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz