niedziela, 10 czerwca 2018

"Kopia doskonała" — Małgorzata Rogala

Tytuł najnowszej książki Małgorzaty Rogali w pierwszej chwili skojarzył mi się z jakąś powieścią na pograniczu fantasy i romansu, gdzie jakaś dziewczyna z rozdwojeniem osobowości posiada niesamowite moce, ale było to czysto niemożliwe, zważywszy, że autorka pisze kryminały. I tak pędzona tą ciekawością, jaki może by temat tej książki, zaczęłam zaczytywać się w kolejnych stronach "Kopii doskonałej", która ujęła mnie pod wieloma względami, ale przede wszystkim swoją dbałością o każdy najmniejszy szczegół.

Historia opisana na kartach przedstawiona jest w dwóch różnych miejscach, a mianowicie we Francji i Polsce – dokładniej w Warszawie. Co niewątpliwie wpływa na jej urok. Od początki zostajemy wciągnięci w losy Celiny, kobiety mieszkającej w stolicy, marzącej niegdyś o własnej agencji i zostaniu detektywem, a może nawet drugim Rutkowskim. Jednak przez wydarzenia, które nie tylko wpłynęły na psychikę, ale także wywarły duże szkody w jej życiu, postanawia zająć się czymś bezpieczniejszym. A jak wiemy, bezpieczne nie zawsze idzie w parze z dającym szczęście.


Natomiast we Francji wydarzenia przyjmują szaleńczy obrót. Tym karty rozdaje Dominika – Polka, która wyjechała do obcego kraju, myśląc, że coś w końcu jej się uda. Ma wykonać kopię obrazu na zlecenie jakiegoś wytrawnego kolekcjonera sztuki, który wprost marzy o posiadaniu chociażby jego kopii. Dziewczyna kuszona sumą ogromnych pieniędzy, wyjeżdża do Lyonu i wzorując się na obrazie umieszczonym w prywatnym muzeum, starannie go odwzorowuje, dbając o najmniejsze detale. Jednak kiedy Dominika zostaje posądzona o kradzież oryginalnego obrazu z prywatnej galerii, chce jak najszybciej dowiedzieć się, o co w tym chodzi. Nie spodziewa się, że ci, co ją zatrudnili są oszustami, a ona sama wpadnie w niezłe kłopoty.

„Targ na jarzyny na Placu Żelaznej Bramy w Warszawie” – Józef Pankiewicz

I tutaj w historię zostaje wplątana Celina Szafrańska, która w końcu przełamuje się, zakładając swoją agencję detektywistyczną, a jej pierwszym, poważnym klientem zostaje babcia Dominiki, która zaniepokojona brakiem odzewu ze strony wnuczki, ale także dziwną wiadomością, prosi ją o jej odnalezienie. Tylko czego się spodziewać po sprawie, kiedy babcia Józefina kilka dni po wizycie u Celiny, zostaje znaleziona martwa w mieszkaniu?
Tak jak wspominałam książka przede wszystkim urzekła mnie swoją starannością, dbałością o szczegóły, nic tam nie zostało pominięte, a każdy wątek dokończony i zaskakujący w każdym calu. Można by powiedzieć, że ilość wątków pobocznych przytłaczałaby czytelnika, ale w tym przypadku tak nie jest. Zadziwiające jest to, z jaką swobodą autorka przeskakuje z wydarzeń z Warszawy do Francji i odwrotnie. Bardzo spodobało mi się też wplątanie w ten kryminał czegoś "niedoskonałego". Chodzi mi o traumę Celiny, która tak bardzo zniewolona poczuciem lęku, zdecydowała się nawet na porzucenie swoich marzeń.
Wbrew pozorom Dominika i Celina nie były do końca takie same, nie miałam takiego wrażenia, że wydarzenia i z Francji i z Polski, są streszczane przez tę samą osobę, chociaż nie zawsze. Czasami jednak nawiedzały mnie odwrotne spostrzeżenia i może przez to książka przez pewien moment trochę mnie nudziła.
W bardzo dobry sposób zostały odwzorowane realia Warszawy czy też Francji, mamy tam opisy poszczególnych ulic, przez co widzimy, że autorka przed rozpoczęciem prac "odrobiła pracę domową". I to bardzo dobrze, bo za nic w świecie nie domyśliłam się zakończenia, który jednocześnie mnie zaskoczył i  wywarł przeświadczenie w mojej duszy, że przecież to było takie proste.
Mogłabym dalej wymieniać jej pozytywy, na przykład ciekawy pomysł z zagadką, ze zdjęciem, które trochę pozwoliło przyjrzeć się dzieciństwu Dominiki, ale zabrakło mi tego "czegoś". Czegoś co wryłoby mnie w podłogę i na wiele godzin zostawiło z własnymi myślami, czegoś bardziej skomplikowanego? I jestem świadoma, że być może, to nie ten temat, ale jako niezłomna fanka Lisy Gardner i jej thrillerów a'la kryminałów podświadomie oczekuję pozycji, po której nie będę mogła spać, bojąc się, że mnie może spotkać coś podobnego.
Podsumowując, "Kopia doskonała" to świetna książka na letnie wieczory, która pozwoli chociaż na chwilę zapomnieć i oderwać się od codziennych spraw. Jeśli jednak poszukujecie czegoś bardziej zawiłego, to moim zdaniem warto tę pozycję sobie odpuścić.
Jednak dzięki tej powieści mogłam poznać jakże piękny obraz Józefa Pankiewicza, którego druga wersja była głównym jej tematem. Dzięki niej dowiedziałam się o nim wielu rzeczy, więc pełni też ona funkcje edukacyjne. Aczkolwiek mimo wszystko, dobrze będę wspominała tę lekturę i czas, który poświęciłam na jej przeczytanie, a którego nie żałuję.

Ocena: 7/10
  
Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Czwartej Stronie.


Znalezione obrazy dla zapytania czwarta strona 

Klaudia Korytkowska


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz