poniedziałek, 11 czerwca 2018

"Lawless" - T.M. Frazier

W ciągu ostatnich kilkunastu dni postanowiłam, na własnej skórze przekonać się, dlaczego T.M. Frazier jest tak uwielbianą autorką, co takiego wyjątkowego kryje się w jej książkach. W pierwszej kolejności sięgnęłam oczywiście po pierwszą część serii - "King", Powieść bardzo mi się podobała, a zakończenie wbiło w fotel, nie mogłam doczekać się, kiedy wezmę do rąk drugą część. "Tyran" porwał mnie do swojego świata na kilka godzin, dosłownie nie mogłam się oderwać od tej książki. 
Na szczęście historia Doe i Kinga zakończyła się dobrze, jednak najbardziej pokiereszowanym z bohaterów był Bear. "Lawless" jest właśnie o nim. Bardzo podoba mi się to, że jeżeli nie znacie wcześniejszych części, a zaintrygował Was "Lawless" możecie z powodzeniem rozpocząć czytanie od tej książki. Oczywiście dużo większa radość z czytania będzie wtedy, jeśli poznacie fakty z życia Doe/Ray i Kinga, ponieważ tam Bear odegrał istotną rolę. Niemniej jednak tutaj również opisane są najważniejsze fakty z życia motocyklisty, więc wiele Wam nie umknie.

"Możliwe, że zginę, ale przynajmniej miałem zginąć,
wiedząc,że te gnoje odeszły wraz ze mną.
Zanim uderzyłem w ziemię, pomyślałem jeszcze o dziewczynie
z różowymi włosami."

Bear był członkiem gangu motocyklowego Beach Bastards od zawsze. Już w chwili, gdy przyszedł na świat, wiadomo było, że pójdzie w ślady ojca. Prawdę mówiąc, nikt nie pytał go o zdanie, dorastał wychowywany na "łobuza". Nie mam tu na myśli łobuza, który kradnie starszym paniom, torebki na chodniku i ucieka, ale takiego, który nosi broń zawsze ze sobą, zabija z zimną krwią i z przyjemnością po sobie sprząta. Takie życie wybrał dla niego ojciec, od zawsze wiadome było, że Bear przejmie po nim dowodzenie gangiem. Jednak Bear któregoś dnia "zdejmuje kamizelkę" i nie ogląda się za sobą. Nie przewidział jednak tego, że za swoją decyzję naprawdę słono zapłaci.

Thia jest normalną siedemnastolatką, która musi ciężko pracować na chleb. Nie tylko dla siebie. Wychowała się w domu, w którym pieniądze przynosiła plantacja pomarańczy. Z czasem jednak ich uprawa stała się nieopłacalna. Dostawcy zrezygnowali z owoców jej rodziców, a w domu zagościła bieda. Rodzice, choć od dawna już nie potrafili żyć ze sobą w zgodzie, zaczęli kłócić się jeszcze bardziej. Dziewczyna pracowała całymi dniami, a wracając, przygotowana była na wrzaski dobiegające z domu. Jednak któregoś dnia, kiedy Thia wróciła do domu, w środku panowała cisza. Nie słyszała podniesionych głosów rodziców i już wtedy wiedziała, że to nie jest normalne. To, co zastała w środku kompletnie ją zaskoczyło, zmusiło też do zrobienia czegoś, co wpakowało ją w ogromne tarapaty.


Kiedy Bear poznał Thię, była ona małą dziewczynką o różowych włosach, w małym ciele tkwiła jednak ogromna odwaga. On nie był już wtedy dzieckiem. Miał 21 lat i z pewnością był niebezpiecznym mężczyzną, tkwiącym w samym sercu gangu. Złożył jej wtedy obietnicę i podarował coś co należało do niego. Ona latami trzymała się kurczowo słów Beara i traktowała prezent od niego jak największy skarb. On natomiast złożył dziecku obietnicę, której w ogóle nie przemyślał. Nie sądził, że posiadaczka różowych włosów kiedykolwiek będzie potrzebowała jego pomocy, a już na pewno nie myślał, że będzie miała odwagę o nią prosić
Kiedy nastolatka trafia pod drzwi Beara, ten tkwi po uszy w swoich własnych kłopotach, ciągle śni na jawie i przeżywa swoje męki na nowo. Zdecydowanie mężczyzna potrzebuje pomocy, zapomnienia... Czy tych dwoje pomoże sobie nawzajem? No i czy Bear rzeczywiście jest tak bezprawny, jak się nam wydaje?

"Popełniłem w życiu każdą zbrodnię, jaką można popełnić.
Robiłem rzeczy, o których normalny człowiek nigdy by nie pomyślał,
a jednak nigdy nie czułem nawet grama poczucia winy.
Nigdy.
Aż do teraz.
Aż poznałem Thię."

Najbardziej w całej tej serii podoba mi się to, że jest ona zupełnie inna. Nie ma zapożyczeń z książek znanych autorów. Narracja pierwszoosobowa jeszcze bardziej zbliża nas do bohaterów powieści, wszystko przeżywamy bardziej intensywnie, bardziej wczuwamy się w ich emocje, czujemy ich oddech na karku. W Kingu i Tyranie jest mnóstwo przemocy i brutalności, nie ma strzał amora i gruchoczących gołąbków, w Lawlessie jest dokładnie tak samo. Niektóre fragmenty sprawią, że wyjdzie Wam gęsia skórka na ciele. Jedyne co mnie zastanawia, to tak młody wiek bohaterek, bo zarówno Doe, jak i Thia mają dopiero kilkanaście lat, podczas gdy King i Bear zbliżają się już do 30. Ale nie od dziś wiadomo, że my kobiety lubimy starszych mężczyzn, zwłaszcza kiedy są niegrzeczni. Polecam Wam tę książkę, jeśli lubicie solidną dawkę erotyki i nie przeraża Was brutalność, czy przemoc w literaturze. Oczywiście polecam też gorąco poprzednie części. Nie zawiedziecie się.
Jeśli macie za sobą już, którąś z książek, z tej serii, podzielcie się proszę ze mną swoją opinią.




Ocena:10/10 
 Za możliwość przeczytania książki, dziękuję bardzo Wydawnictwu Kobiece


Julia Komorska

 


4 komentarze:

  1. Ooj, Jula, jak ja nie czytam takich książek, tak teraz mam ochotę po Twej recenzji!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, strasznie jestem ciekawa tej książki. :)
    kreatywnienafotografii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka prezentuje się ciekawie, ma fajną okładkę, no ale niestety, ja nie lubię takiego rodzaju książek :(
    http://recenzentka-doskonala.blogspot.com/2018/06/buntowniczka-z-pustyni-alwyn-hamilton.html

    OdpowiedzUsuń