sobota, 2 czerwca 2018

‘’Marionetka” – Amo Jones


Jakiś czas temu miałam przyjemność recenzować książę ,,Srebrny łabędź”, która otwierała serię ,,Elite Kings Club”. Przy okazji spotkałam się z przeróżnymi opiniami i wiem, że ta powieść ma swoich fanów, ale także są osoby, które zawiodły się lekturą. Rozumiem każdy punkt widzenia, bo zdaję sobie sprawę, że twórczość Amo Jones jest charakterystyczna i odrobinę brutalna, co nie wszystkim może przypaść do gustu. Jednak ja należę do fanów tej powieści, więc naprawdę niecierpliwiłam się przed premierą ,,Marionetki”.

Madison zaczyna odkrywać tajemnice chłopaków z Elite Kings Club i większość informacji jest dla niej druzgocąca. Czuje, że jest w niebezpieczeństwie, więc postanawia niezwłocznie uciec daleko od domu i osób, które jej zagrażają. Zabiera ze sobą przyjaciółkę i razem przemierzają świat. Muszą być ostrożne, bo Królowie w każdej chwili mogą wpaść na ich trop. Jednak ich wolność nie trwa długo, bo Bishop nie zamierza pozwolić uciec Madison. Czy dziewczyna może czuć się bezpiecznie? Co planują członkowie klubu? Jedno jest pewne – gra trwa dalej, ale kto teraz rozdaje karty?

,, - Och, Madison. Tak wiele nie wiesz i nigdy się nie dowiesz, ale jedno powinnaś wiedzieć: Bishop wobec nikogo nie żywi żadnych uczuć. Jest dobry w te gierki i potrafi przekonać, że mu na kimś zależy, ale to złudzenie. To dlatego jest królem Królów, kiciu, a nie z powodu przemożnej fali uczuć, jaką obdarza dziewczyny. Jest nim, ponieważ odbiera życie bez mrugnięcia okiem.”

Różnych rzeczy spodziewałam się po tej książce, bo jednak ,,Srebrny łabędź” wprowadził mnie w naprawdę brutalny i dziwny świat, w którym rządzą mężczyźni z tajemniczego klubu. Autorka kontynuowała ten temat, wracała wspomnieniami do wydarzeń, że pierwszej części serii i stworzyła nowe wątki, które dopełniały fabułę.

Zachowanie Madison ulega lekkiej zmianie i wydaje mi się, że jest ona mądrzejsza i bardziej odpowiedzialna niż w pierwszej części. Oczywiście nadal jest narwana i impulsywna, ale już po części rozumie, kim jest i dlaczego klub tak bardzo się nią interesuje. Sytuacja, w której się znalazła, wymusiła na niej zmiany. Nie jest wzorem do naśladowania, ale też nie działa mi na nerwy, więc książka była dla mnie dość przyjemną lekturą.

Autorka wprowadziła również nowych bohaterów, którzy są dość tajemniczy. Dzięki nim ,,Marionetka” nie wydaje się usilnym ciągnięciem serii, ale czuć w niej powiew świeżości. Nowe wątki, które są związane z tymi postaciami, naprawdę przypadły mi do gustu i uważam, że autorka dobrze sobie wszystko przemyślała. W każdej części serii ujawnia po trochę informacji, ale jednak zawsze zostawia nas z pewnym niedosytem, który sprawia, że czekamy na kolejną książkę.


Przy okazji recenzji ,,Srebrnego łabędzia” chyba pisałam już, że pomysł na fabułę jest oryginalny, a ja nigdy nie czytałam książki o podobnej tematyce, więc to też jest dla mnie dużym plusem. W przypadku ,,Marionetki” nadal mam te same spostrzeżenia, chociaż ta część wypada odrobinę łagodniej, przynajmniej ja ją tak odczułam. Autorka trochę złagodziła wątki, ale nadal trzymała się stylu, który obrała w pierwszej części. W tej książce również nie brakuje wulgaryzmów, scen seksu czy innych brutalnych wydarzeń, ale mam wrażenie, że wszystko zostało opisane z większym wyczuciem i smakiem.

,, - Madison. – Wzdycha. – W tym świecie nie ma czegoś takiego jak uczciwość. Przykro mi, że zostałaś w to wszystko wplątana. Ja nigdy… my, to znaczy twoja mama i ja, nigdy nie chcieliśmy, abyś stała się częścią tego świata. Dlatego od tak dawna ciągle uciekaliśmy.”

Amo Jones poruszyła także jeden ważny temat, ale nie chcę pisać jaki, żeby nie zdradzać za wiele. Od początku książki możemy czytać krótkie fragmenty wspomnień, które początkowo wydają się mało znaczące i nie do końca rozumiałam ich sens. Jednak z biegiem czasu, wszystko zaczyna się robić coraz jaśniejsze, opisy są bardziej szczegółowe, zdradzają coraz więcej aż w końcu spada na nas prawdziwa bomba.

Akcja pędzi do przodu i ciągle dzieje się coś nowego. W tej kwestii autorka naprawdę nas rozpieszcza i muszę przyznać, że zostałam wciągnięta w wydarzenia do tego stopnia, że nie potrafiłam oderwać się od ,,Marionetki” aż do samego końca. Jeden wątek goni drugi, ale autorka każdemu poświęca odpowiednią ilość uwagi i wszystko dokładnie wyjaśnia.

Całość nadal jest dość tajemnicza, więc z niecierpliwością czekam na kolejną część, która powinna już wszystko dokładnie wyjaśnić. Jeśli miałabym ocenić czy bardziej podobał mi się ,,Srebrny łabędź”, czy ,,Marionetka”, wygrałabym jednak tę powieść, która rozpoczęła całą serię. Była bardziej brutalna, bardziej skomplikowana i tajemnicza. Lubię takie klimaty i nie często trafiam na książki, które wyglądają w ten sposób, więc taka tematyka była dla mnie nowością.

Warto jeszcze wspomnieć, że wydawnictwo trzyma się tej samej koncepcji i stara się, aby cała seria wyglądała po prostu podobnie i do siebie pasowała. Z tego co wiem, to zagraniczne wydanie ma taką samą okładkę i cieszę się, że postanowili jej nie zmieniać. Podoba mi się również to, że pierwsze strony każdego rozdziału są czarne, a tekst na nich biały. Takie wstawki tworzą wyjątkowy klimat i od razu widać, że powieść ma w sobie dużo mroku.

Lektura ,,Marionetki” była dla mnie czystą przyjemnością, a sama książka jest wspaniałą kontynuacją serii o tajemniczym klubie. Jeśli macie ochotę po nią sięgnąć, radzę zacząć od ,,Srebrnego łabędzia”, bo bez znajomości pierwszej części, nie ma sensu zabierać się za drugą. Osobiście naprawdę polubiłam twórczość Amo Jones i jestem pewna, że sięgnęłabym po każdą jej powieść. Mroczny klimat, brutalność i tajemniczość sprawiają, że jestem po prostu fanką tej serii.




Ocena: 9/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu




Patrycja Bomba 

1 komentarz:

  1. Pierwszy tom nie przypadł mi do gustu. Jedynie podobały mi się okładki

    OdpowiedzUsuń