piątek, 29 czerwca 2018

"Opowiem ci, mamo, co robią psy" - Paulina Wyrt

[źródło]
   „Opowiem ci, mamo, co robią psy” to kolejna część z cyklu książek obrazkowych dla dzieci. Jest to seria, której nie trzeba przedstawiać, gdyż od lat gości na naszych półkach. Jakiś czas temu była wydana publikacja poświęcona kotom – skoro więc napisano książkę o nich to pora na naszych merdających przyjaciół. Głównym bohaterem jest pies Feler, rasy kundel, pełniący funkcję „psa kochającego”. Jednak zanim objął to stanowisko u boku swojej przyjaciółki Lilii to był psem zamieszkującym schronisko dla zwierząt. Książka opowiada o tym, jak Feler trafił do Lilii, o pielęgnacji czworonoga, psim języku, zawodach, które wykonują psy oraz o rasy psów. Lwia część utworu jest poświęcona tematom związanymi z opieką nad psem m.in. są fragmenty o wizycie u lekarza i fryzjera, zabawie w parku dla psów, diecie oraz higienie.


   Przyznam, że jestem zachwycona wizualną stroną książki Pauliny Wyrt. Mam wrażenie, że te ilustracje są bardziej „dorosłe”. Niektórzy mogą je ocenić jako brzydkie, gdyż nie ociekają słodyczą, a postaci umieszczone na nich są (mówiąc oględnie) charakterystyczne, długonose i raczej ponure. Jednak mi bardzo przypadły do gustów, gdyż są zróżnicowane, pełne detali i przede wszystkim nie są przesłodzone. Przeciętny człowiek jest tak przyzwyczajony oglądania ładnych buzi na okładkach, iż zapominamy, że przeciętny człowiek tak nie wygląda. Cieszę się, że Paulina Wyrt odcięła się od tego kanonu piękna i przedstawiła ludzi w formie trochę nawet karykaturalnej, ale bardziej interesującej.

   Porównując „Opowiem ci, mamo, co robią psy” z jej poprzedniczką, którą jest „Opowiem ci, mamo, co robią dinozaury” to muszę napisać, że w tej nowszej części jest znacznie więcej gier i zabaw. Praktycznie na każdej rozkładówce mamy co robić. Są to głównie zabawy ćwiczące spostrzegawczość, polegające m.in. na wyszukiwaniu psów, rzeczy należących do głównego bohatera lub rzeczy związane z profilaktyką zdrowotną. Do jednej z zabaw przydadzą nam się pionki i kostka, gdyż w książce znajduje się gra planszowa. Fabuła gry opiera się na relacji ze spaceru Lilii z Felerem. Ciekawostka jest taka, że ta przechadzka jest opisywana z perspektywy obojga spacerowiczów. Ponadto w publikacji są dwa labirynty oraz nowość – zabawa polegająca na dopasowaniu człowieka do psa na podstawie ich mimiki twarzy oraz postawy.
   Podoba mi się w tej książce to, że jest ona bardziej przystępna tematycznie niż wyspecjalizowana publikacja poświęcona dinozaurom. O ile tamta raczej podobała się starszym dzieciom to ta jest uniwersalna. Dodatkowo treść utworu jest naprawdę użyteczna w życiu codziennym, nawet jeśli nie mamy psa. W sytuacji, iż niestety mają miejsce przykre incydenty z udziałem psów i dzieci, czytając fragment poświęcony reakcjom psa, dzieci mogą się dowiedzieć w jakim nastroju jest znany im pies i czy życzy on sobie, aby wchodzić z nim w interakcje. Dodatkowo jeśli nasza pociecha nalega na powiększenie rodziny o czworonoga może się dowiedzieć z jakimi obowiązkami się to wiąże. Nasze dziecko uzyska wiedzę jak trzeba dbać o psa, ile razy w roku musi zabierać go do weterynarza i jakie zabiegi powinien mieć wykonywane, aby był zdrowy i zadbany.
   Mam wrażenie, że pomysłodawcy serii „Opowiem ci, mamo...” mając nieograniczone pole manewru jeśli chodzi o tematykę książki, sięgnęli po kwestię, która jest bliska wielu osobom. Jej treść jest bardzo praktyczna, jednocześnie chwytająca za serce (Feler pochodzi ze schroniska i w związku z tym ma problemy z dyscypliną), a zaproponowane zabawy są zajmujące i podobają się dzieciom. Wady utworu? Dla mnie ich nie ma.

Ocena
10/10
Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia.

Anna Mackiewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz