wtorek, 19 czerwca 2018

"Play" - Kylie Scott

"Play" to drugi tom serii Stage Dive, która podbija serca czytelników. Kylie Scott jest znaną i cenioną nie tylko za granicą autorką bestsellerów. Dzięki świetnym książkom i bezsprzecznemu talentowi grono jej fanów stale się powiększa. Znacie już tę pisarkę? Ja swoje pierwszej spotkanie z nią, miałam kilka dni temu, przy okazji czytania pierwszego tomu, którego recenzję znajdziecie na blogu. Już w przyszłym miesiącu ukaże się trzecia część serii o gorącym i popularnym zespole rockowym, w której poznamy specyficznego wokalistę grupy. Tymczasem zapraszam Was na recenzję drugiej naprawdę dobrej części.




"- Dlaczego wszyscy muszą być tacy upierdliwi i nad wszystkim tak się zastanawiać?
Życie jest na to za krótkie. Ty tu jesteś. Ja tu jestem.
Możemy pomóc sobie nawzajem i świetnie się przy tym bawić.
Tylko to się liczy. - Obrócił się na pięcie i stanął naprzeciwko mnie
z szeroko rozłożonymi rękami. - Życie to muzyka, Anne.
Zagrajmy."

W pierwszej części, pod tytułem "Lick" poznajemy historię gitarzysty Davida i Eveline. W Playu, jak na moje specjalne życzenie, przeczytać możemy o perkusiście Malcolmie, którego bardzo polubiłam, już w pierwszym tomie. Mal nigdy nie stronił od dużej dawki alkoholu, kobiet i narkotyków - dusza towarzystwa i genialny cięty humor w niesamowicie przystojnym ciele. Na jednej z imprez u Davida i Ev, poznaje byłą sąsiadkę dziewczyny - Annie. Dziewczyna ma akurat bardzo zły dzień, została wystawiona do wiatru, przez do niedawna, najlepszą przyjaciółkę. Mieszkanie ostało opróżnione, czynsz niezapłacony a po licznych pożyczkach, których udzieliła byłej współlokatorce, konto bankowe świeci pustkami. Kiedy Anne rozmawia przez telefon z przyjacielem, słyszy ją Malcolm i wpada na pewien nietypowy pomysł, z którego oboje mogą mieć korzyści.

"- Rysowała małe serduszka przebite strzałami? - A tego to nie wiem. 
- Moja ukochana siostrzyczka rozsiadła się wygodnie w fotelu i skrzyżowała nogi.
- Ale w kółko ćwiczyła swój podpis jako Anne Ericson.
- Jestem naprawdę poruszony faktem, że postanowiłaś przyjąć moje nazwisko tygrysku."

Koleżanka Eveline od zawsze była wielką fanką Stage Dive, plakaty zespołu zdobiły jej pokój, a największą miłością darzyła właśnie przystojnego perkusistę. Kiedy Mal zwraca na nią uwagę, dziewczyna nie wierzy, że to naprawdę on. Dzień po imprezie na Annie znów czeka niespodzianka w mieszkaniu, kobieta zastaje tam mnóstwo mebli i nowego współlokatora! Mężczyzna proponuje jej pewien układ, Annie początkowo pełna obaw, w końcu przystaje na jego propozycję i zostaje dziewczyną na niby, sławnego perkusisty grupy Stage Dive. Z czasem jednak ich związek zdecydowanie, wykracza poza zwykłe udawanie... Malcolm to niepokorna dusza, więc niejednokrotnie znajomość naszych bohaterów wystawiona będzie na próbę, kręcący się wokół Anne przyjaciel z kwiatami, również nie pomaga...


Ta część jest zdecydowanie lepsza od poprzedniczki. Autorka doskonale wykreowała bohaterów, Malcolma naprawdę nie da się, nie lubić! Świetna budząca ogrom sympatii postać, zresztą Annie, również bardzo przypadła mi do gustu. W tym tomie jest dużo więcej humoru, naprawdę dobrego humoru. Wielokrotnie śmiałam się pod nosem, głównie z tego, co mówił Mal. Jego cięty język to idealne dopełnienie tej historii, bez tego zdecydowanie dużo gorzej wypadłaby ta książka. Dialogi także na ogromny plus, dużo lepsze niż w Licku, podszyte sarkazmem, który uwielbiam nie tylko ja. Bardzo lekki, przyjemny język i pierwszoosobowa narracja sprawiają, że książkę czyta się błyskawicznie. Nie obyło się jednak bez drobnych minusów, znów zastrzeżenia mam co do bardzo krótkiego czasu, w jakim osadzona jest historia pary. Nie do końca potrafię wyobrazić sobie, że to wszystko, co opisała Kylie Scott dzieje się w zaledwie kilka dni, to trochę a może bardziej niż trochę, nierealne. Lekki niedosyt mam też co do "dobrego, mocnego rocka", w którego rytmie miała toczyć się ta powieść, jak dla mnie trochę tej muzyki zabrakło. Wracając jeszcze na moment, do samej opowieści, możecie stwierdzić, że to wszystko już było, powielony, nudny schemat, jednak Kylie Scott potrafi nawet z oklepanej historii zrobić COŚ. Ani trochę nie przeszkadzało mi, że to już było, ponieważ książka i tak wyróżnia się na tle pozostałych i warto po nią sięgnąć.


Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania książki, bardzo dziękuję Wydawnictwu Editio



Julia Komorska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz