poniedziałek, 11 czerwca 2018

Shinrin-yoku. Sztuka i teoria kąpieli leśnych – Dr Qing Li

[źródło]

         „Jak dzięki drzewom stać się szczęśliwszym” – taki napis wita nas na okładce tejże książki. I wydaje mi się, że nie ma osoby na świecie, która by nie potwierdziła, że w otoczeniu zieleni czujemy się po prostu lepiej. Ja się podpisuję obiema rękami. Zawsze spacer do lasu był czymś odprężający, zwłaszcza jeśli można było iść i nie pilnować zegarka, bo mam milion rzeczy do zrobienia.

„Kluczem do uwolnienia potęgi lasu są zmysły. Pozwól przyrodzie wniknąć do twojego wnętrza dzięki uszom, oczom, nosowi, ustom, rękom i stopom.”

       Dr Li nie mami, nie oszukuje, lecz pokazuje nam prawdę dotyczącą naszego świata. Żyjemy w pędzie, zagubieni, zestresowani listą obowiązków, a do tego co chwilę zamykamy się w pomieszczeniach – czy to w domu, w pracy czy nawet w samochodzie. To wszystko sprawia, że stres, który w nas narasta, po prostu nas niszczy – na zewnątrz, jak i w od środka. Oczyszczenie głowy to jedna funkcja shinrin-yoku. Autor książki daje nam również fizyczne dane dotyczące poprawienia m.in. odporności czy obniżenia zachorowań na choroby cywilizacyjne takiej jak nadciśnienie czy cukrzyca.

„ Żaden lek nie działa na organizm człowieka tak bezpośrednio jak spacer po pięknym lesie.”

         I naprawdę niewiele trzeba, aby poprawić swoje zdrowie. Wyjście z pomieszczeń, kontakt z przyrodą jest kluczowy, a zieleń wokół nas działa naprawdę wiele dobrego. Doktor pokazuje również, że nie musimy przenosić się w samotnię oddaloną od cywilizacji o kilkaset kilometrów, aby odczuć zdrowotny i kojący wpływ przyrody. W oparciu o wielkie miasto, jakim jest Tokio, pokazuje, że nawet mieszkając w zatłoczonej stolicy możesz już nawiązać kontakt z przyrodą! I to jest ekstra.

[źródło]

        Dorzuca również inne sposoby, które mam zamiar sama zastosować, np. aromaterapia. Powołuje się na badania, ale również i na opinie ludzi, którzy postanowili wprowadzić do stresującej pracy aromaterapię. Z racji pracy na Izbie Przyjęć w szpitalu mam zamiar sama przetestować patent zapożyczony z książki.

 „Być może wydaje ci się oczywiste, że przyroda nastraja nas optymistycznie i rozjaśnia nam umysł, ale czy wiedziałeś, że dzięki niej możemy również stać się bardziej ufni, uczynni i opiekuńczy?”

       Choć tytuł początkowo nie zachęcał mnie początkowo do czytania, tak jednak sama książka jest zachwycająca już z wyglądu. Wygląda dosyć dosadnie, ale niech Cię to, drogi czytelniku, nie zrazi! Otwierając  ją zatracasz się w świat pięknych zdjęć parków i lasów, które od razu zioną spokojem. Czytając tę książkę przed snem, ba! Już po otwarciu i obejrzeniu kilku zdjęć czułam jak stres ze mnie stopniowo schodzi, a sen dzięki temu był jeszcze przyjemniejszy. Również trzeba dodać, że to pierwszy autor, który przekonał mnie do swoich teorii na tyle, że aż wyniosłam się na trawnik przed domem, aby czytać książkę i kontaktować się z przyrodą jednocześnie!


      Shinrin-yoku to nie magiczne receptury, lecz sposób na to, aby wyciszyć się i stać się częścią wielkiego świata, do którego przynależymy. Zatrzymać się i wsłuchać w wewnętrzne „ja”. Odczuwać otaczający nas piękny świat wszystkimi zmysłami. A ten las odwdzięczy się nam już w pierwszych minutach naszej praktyki.

      Warto dodać, że ta książka poza swoimi walorami medycyny naturalnej jest również genialnym przewodnikiem dla podróżników wybierających się do Japonii, a zwłaszcza Tokio, skąd pochodzi autor książki.

       Stanowczo polecam tę książkę. Powinna to być obowiązkowa pozycja w każdym domu, bo wiedza, na kartach której jest przekazywana musi być co chwilę odnawiana i przypominana. Mądra, ciepła i kojąca – tak mogę w kilku słowach opisać książkę dr Li, która całkowicie zaskarbiła sobie moje serce.


Moja ocena 10/10



Emilia Pieńko



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz