sobota, 23 czerwca 2018

"Skandale angielskich dworów" - Marek Rybarczyk

Dzisiaj mam dla Was recenzję świetnej książki, słowo daję, że spędziłam przy niej kilka bardzo przyjemnych godzin. Brytyjska rodzina królewska niesamowicie mnie fascynuje, szaleje na punkcie wszystkich możliwych książek, w których mogę przeczytać o losach jej członków. Dziś niezwykle popularni na całym świecie są bracia William i Harry, recenzję biografii ostatniego znajdziecie na naszym blogu. Niedawno cały świat oglądał najważniejsze wydarzenie z życia Harry'ego i Meghan Markle, czyli ich ślub. Ten dzień wywołał ogromną sensację, głównie dlatego, że książę przyniósł rodzinie sporo wstydu i problemów. Nie myślcie jednak, iż sympatyczny rudzielec to pierwszy wywołujący skandale członek brytyjskiej rodziny królewskiej, to co działo się lata temu, jest nieprawdopodobne i szokujące.


Angielskie dwory od zawsze tuszowały niewygodne incydenty, palono listy i pisma, które nie mogły trafić w niepowołane ręce, filmy i zdjęcia starannie zabezpieczano, jeśli ktoś widział lub - co gorsza wiedział coś, czego absolutnie nie powinien, proponowano za milczenie pieniądze i to niemałe. W końcu dobry wizerunek arystokracji jest bezcenny. Zastanawialiście się może kiedyś, co też takiego się tam wyprawia, czy wyprawiało? Czy to, czym karmi nas prasa to prawda, czy też wymyślone przez monarchię kłamstwa? Nie tak dawno, przy okazji królewskiego śluby wszystkie portale internetowe, gazety i wiadomości na całym świecie porównywały związek Herry'ego i jego wybranki do Edwarda VIII i jego żony, amerykanki Wallis Simpson. Meghan tak jak i Wallis jest amerykanką, a w dodatku rozwódką, co od razu porównano. To dla Simpson Edward VIII abdykował, mówiono, że gdyby królowa Elżbieta nie wydała zgody na ślub wnuka, być może on również porzuciłby dla ukochanej swoje wygodne książęce życie. Okazuje się jednak, że to, co przed laty łączyło Edwarda i Wallis wyglądało zupełnie inaczej, niż wmawiają nam wszelkie środki masowego przekazu. Kobieta nie była zakochana w księciu, później już w królu Wielkiej Brytanii, owszem przez dłuższy czas romansowała z nim, ale nie zamierzała porzucać dla niego męża. Edward natomiast był bardzo rozkochany w Wallis, nie przyjmował do wiadomości, że może ona wrócić do męża. Zadbał o to, by jej to uniemożliwić, co zresztą nie wymagało dużo fatygi, gdyż jak się okazało, nie była dla męża niezastąpiona. Simpson nie miała wyboru, została porzucona i bez pieniędzy, życie z Edwardem było dla niej jedyną możliwością. Absurdem jest też to, iż król abdykował, by poślubić wybrankę, tak naprawdę absolutnie nie nadawał się do roli króla, o czym mówił nawet na łożu śmierci jego ojciec, świadomy, iż syn jest biseksualnym narkomanem z problemami psychicznymi.


"Dwudziestotrzyletni diuk Manchesteru, beznadziejnie zakochany w córce księcia Montagu,
tyle razy straszył swą wybrankę samobójstwem, jeśli ta da mu kosza, że w końcu 
musiał spełnić swoją groźbę: na szczęście nie trafił i pocisk urwał tylko jego prawy oczodół. Wzruszona Isabella, zalana łzami, przyjęła jego oświadczyny."

Małżeństwo królowej Elżbiety i księcia Filipa nie było do końca aranżowane, młody i przystojny Filip naprawdę podobał się Elżbiecie, kobieta nie przewidziała jednak, że ma on powodzenie również u innych pięknych kobiet, z którego śmiało korzysta. Trudno stwierdzić, czy królowa nie podejrzewała zdrad męża, czy też wolała robić dobrą minę do złej gry. Sama zresztą mawia: "Nie są ważne fakty; ważne, by nie dać się złapać."
Wyobraźcie sobie, że kiedy młoda Diana wychodziła za księcia Karola, wiedziała, że ten jej nie kocha, liczyła się z tym, iż żyła będzie w złotej klatce, czuła się jak idąca na rzeź owca. Niezwykle trafne porównanie, czyż nie? Diana była przez męża upokorzona wielokrotnie, głównie przez jego zdradę, której wcale nie starał się kryć. Księżna była tak zdesperowana, że rozmawiała o tym z teściową i kochanicą męża - Camillą. Jak wyglądały ich rozmowy, przeczytacie w książce.


Nie myślcie jednak, że samymi zdradami żyli Windsorowie. Wśród arystokratów nie brakowało pedofilów, homoseksualistów, hazardzistów, alkoholików, seksoholików, a nawet morderców, seks ze służbą nikogo już nie dziwił. Arystokraci w XIX i XX wieku mieli bujną wyobraźnię i ogromne często obrzydliwe potrzeby (koniecznie poczytajcie o krzesełku króla Anglii, Edwarda VII). Zakładali się o absurdalne, ale też szalone i niebezpieczne rzeczy. Przyznać trzeba, że się nie nudzili.

"Inna para lordów założyła się o szansę chwycenia choroby wenerycznej 
w burdelach St.James, usytuowanych strategicznie w odległości krótkiego spaceru
od klubów Brook's i White's."

Rzadko kiedy, którekolwiek z arystokratycznych małżonków przejmowało się zdradą, jednak gdy hrabia Weymouth przyłapał, na seksie ze służącym swoją żonę Louisę Carteret wpadł w szał. Wersji jest kilka, jedni mówią, że kochanka pozbył się sam hrabia inni, że nasłane przez Weymoutha zbiry zepchnęły go ze schodów. Pewne natomiast jest to, że kochaś Louisy skręcił kark, a rogacz postanowił wzmocnić trupem kochanka fundamenty posiadłości. Ponoć Carteret do dziś straszy w pałacu, szukając ukochanego.

"Albert potrafi uciekać przed kochliwą Wiktorią do swej zamykanej na klucz sypialni.
Ta wali w drzwi, krzycząc: "Otwieraj! Mówi królowa!"."

Przeczytacie o romansie królowej Wiktorii, odkrytym dopiero w 2016 roku w starych dokumentach szkockiego lorda Johna Elphinston'a oraz o tym, jak wielką miłością darzyła swojego męża Alberta. Poznacie tajemnice skrzętnie ukrywane przez brytyjskie królestwo, dowiecie się jak wyglądały kontakty rodziny królewskiej z Hitlerem, mówiąc krótko, przeczytacie o wszystkim, co miało na zawsze pozostać tajemnicą Windsorów.
Wierzcie mi, że ta książka to niemal 300 stron doskonałej lektury, nie ma tu grama nudy. Miałam zaznaczone tak wiele ciekawych fragmentów i cytatów, iż nie mogłam się zdecydować, które wybrać. Czyta się ekspresowo, świetny lekki język, wcięcia w tekście i zdjęcia dodatkowo uprzyjemniają spędzony z powieścią czas. Liczę, że moja recenzja zachęci Was do wejścia w posiadanie dzieła Marka Rybarczyka, bo ja z pewnością podsunę tę pozycję mojej rodzinie.

Ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania książki, pięknie dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka


Julia Komorska

3 komentarze:

  1. Życie na dworze jak zauważyłem od zawsze interesowało przez otoczkę tajemnicy. A w niej można coś dowiedzieć się co nie co.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapisuję i przy najbliższej okazji kupuję! Dzięki za recenzję :).

    OdpowiedzUsuń