poniedziałek, 11 czerwca 2018

"Szkoła trzęsiportków. Duch w toalecie" - Pamela Butchart

Przeglądając nowości wydawnictwa Zielona Sowa, zwróciłam uwagę na fajny tytuł dla dzieci: „Szkoła trzęsiportkow”. Lubię takie zlepki słów, a w połączeniu z ładną grafiką sprawiły, że koniecznie musiałam przeczytać opis. Z tyłu okładki dowiadujemy się, że w książce znajdują się trzy opowiadania o klasie 2b i wszystkie mają zapewnić nam mnóstwo świetnej zabawy, aż ze śmiechu spadną nam portki. Czy tak się stało?

Gdy zajrzymy do środka szybko się przekonujemy, iż wszystkie ilustracje są w odcieniach szarości oraz intensywnej, świeżej zieleni, niemal identycznej jak na okładce. Nie wiem, czy wszystkie części będą w takich barwach, czy też dominujący kolor jest sugerowany przez tło okładki, bardzo mnie to ciekawi – jeśli mam rację, to będzie to naprawdę fajny zabieg. Ilustratorka Becka Moore zrobiła kawał świetnej roboty, obrazki są proste, charakterystyczne, dynamiczne, spójne i przyjazne. Same plusy.

Na jednej z pierwszych stron mamy okazję zapoznać się z dziećmi z klasy 2b, wychowawczynią oraz zastępcą dyrektora. Co rzuca się w oczy już na okładce, jest spora różnorodność w pochodzeniu wszystkich postaci i jest to ogromnym plusem książeczki (chociaż wcale nie poruszanym). Szczególnie, gdy czytając widzimy, jak dzieci są bardzo zgrane i nigdy nie patrzą na siebie przez pryzmat nieistotnej odmienności.

Opowiadania to kolejno: „Duch w toalecie”, „Śmierdzący trampek fortuny” i „Klątwa szorstkiego dywanu”. Moją ulubioną historyjką jest zdecydowanie ta o duchu. Czytanie, jak dzieci wzajemnie się nakręcają na strachy w chłopięcej toalecie jest naprawdę zabawne. Historyjki są wesołe, może trochę przewidywalne, ale cóż, sześć lat to ja miałam już naprawdę bardzo dawno temu. Dzieci zachowują się po przyjacielsku, dobrze się znają i chętnie sobie pomagają, jak np. w ostatnim opowiadaniu dla Ewy.


Tekst drukowany jest większą czcionką, co ułatwia samodzielne czytanie, dodatkowo zastosowano różne ciekawe zabiegi, jak wytłuszczone wyrazy pisane drukowanymi literami wplecione w normalne zdania, podkreślenia, lub parę słów w zielonych chmurkach. Wszystko jest wtedy bardziej dynamiczne i zachęca do zapoznania. Dodatkowo obrazki na każdej stronie pozwalają małemu czytaczowi odetchnąć i nabrać zapału do dalszego poznawania przygód klasy 2b.


Na samym końcu mamy dodatkowo fragment kolejnego tomu „Rekin w basenie”, który zapowiada się naprawdę interesująco. Z wielką przyjemnością sięgnę po kolejne przygody sympatycznej, zgranej klasy 2b.

Polecam zdecydowanie dla dzieci rozpoczynających przygodę z samodzielnym czytaniem, czyli tak od około 6 lat wzwyż. Nie jest to bardzo wymagająca lektura, więc dla drugoklasisty może już być taka w sam raz do połknięcia na dłuższej przerwie w szkole, co nie oznacza, że nie przyniesie przyjemności. Doskonała do wprawiania się w płynnym czytaniu oraz do rozwijania zamiłowania do czytania książek.

Ocena 9/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Zielona Sowa



Ula Wasilewska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz